O tym, jak powstał projekt nowoczesnego przedszkola, nominowanego w konkursie Building of the Year, o priorytetowym znaczeniu funkcjonalności i dalszych marzeniach architektonicznych rozmawiamy z Dorotą Sibińską i Filipem Domaszczyńskim, dwójką z trzech współzałożycieli pracowni XYstudio.

Pracownia XYstudio ­– entuzjaści niebanalanych rozwiązań architektonicznych, którzy dzięki swoim projektom dla dzieci tworzą magiczne miejsca na mapie Polski. Z pasją rozwijają swój warsztat, projektując budynki użytku publicznego i prywatne wnętrza.

 

Pracują państwo w zespole. Jak dzielicie obowiązki przy jednym projekcie? Czy każdy odpowiedzialny jest za konkretną część, czy pracujecie razem?

Filip Domaszczyński: To ewoluowało wraz z rozrastaniem się pracowni. Na początku, gdy była nas tylko trójka, pracowaliśmy razem, lecz teraz, gdy projektów jest więcej, dzielimy się obowiązkami. Na ogół jedna osoba jest odpowiedzialna za konkretny temat, ale często zaczynamy wspólnie, działając na zasadzie burzy mózgów. Im więcej osób, tym więcej pomysłów. Później, w miarę rozwoju projektu, jedna osoba przejmuje kontrolę nad budynkiem i koordynuje pracę zespołu.

 

Czym różni się jednorazowa praca dla nowego klienta od pracy na rzecz marki, z którą współpracuje się od lat? Projektują państwo sklepy Yves Rocher od 2004 roku, to długofalowe działanie.

Dorota Sibińska: Taka praca znacznie się różni. Przede wszystkim przy długoletniej współpracy zna się już klienta, pracuje się szybciej, mając wyrobione patenty.

 1 xystudio przedszkole projekt architektura architecture

Nie jest to monotonne, gdy po raz kolejny powiela się schemat?

Dorota Sibińska: W każdej rzeczy można znaleźć coś ciekawego. W przypadku kolejnych zleceń dla jednego klienta każde różni się od poprzedniego, nigdy nie są jednakowe. To taka łamigłówka – jak ułożymy dobrze klocki, to mamy satysfakcję. Praca jest krótsza, ale daje dużo zadowolenia. Gdy zabieraliśmy się za projektowanie pierwszego sklepu Yves Rocher, samo projektowanie zlecenia zajęło nam aż trzy miesiące, teraz robimy to błyskawicznie.

Filip Domaszczyński: Poza tym sklepy Yves Rocher co kilka lat zmieniają generację – mają inny wystrój, inne meble itd. Dzięki temu praca nie jest monotonna.

 

Dzieci to wymagający klienci, a z biegiem lat projekty kierowane do nich stały się państwa domeną. Czy pracuje się inaczej, tworząc z myślą o dzieciach? Mają państwo za sobą również realizacje projektów ambasad czy wnętrz prywatnych, więc na pewno można to porównać.

Filip Domaszczyński: Nie wydaje mi się, żeby ta praca różniła się od innych. Należy zdać sobie jedynie sprawę z tego, dla kogo się pracuje. Dla innego odbiorcy jest ambasada, która jest zamkniętym obiektem, niedostępnym dla nikogo, poza dyplomatami. Zupełnie inne jest przedszkole, gdzie czas spędzają małe dzieci, którym należy stworzyć fajną przestrzeń.

Dorota Sibińska: Przy projektowaniu dla dzieci są po prostu inne problemy, lecz ich liczba jest zawsze stała. Pracujemy obecnie nad projektem domu pomocy i problemy są takie same, jak w przypadku przedszkola.

 

Myślą państwo, że tworzona przez państwa architektura może znacząco wpływać na dzieci? Istnieją badania socjologiczne, mówiące na przykład o wpływie kolorów na rozwój dzieci w wieku przedszkolnym, które najlepiej czują się w barwach ciepłych. Sugerują się państwo takimi badaniami podczas projektowania przestrzeni dla najmłodszych?

Dorota Sibińska: Projektujemy wnętrza dla dzieci od kilkunastu lat, więc nie analizujemy tego za każdym razem, po prostu rozwijamy naszą myśl, którą rozpoczęliśmy. Ale oczywiście, na początku braliśmy pod uwagę takie badania. Myślę, że kolory mają znaczący wpływ na rozwój dzieci. Naszymi projektami staramy się wychowywać je architektonicznie – dziecko spędza w przedszkolu trzy czwarte dnia, więc przestrzeń przedszkola jest nawet ważniejsza niż ta, którą otaczamy je w domu.

2 xystudio przedszkole projekt architektura architecture

Jeden z ciekawszych projektów, czyli przedszkole „Żółty słonik” w Ostrowi Mazowieckiej, za który państwa pracowania została nominowana do nagrody Building of the Year, jest chyba jednym z oryginalniejszych wnętrz dla dzieci, jakie widziałam. Wydaje się, że różni się znacząco od innych tego typu placówek w Polsce.

Dorota Sibińska: Jest z a p r o j e k t o w a n e, a to jest zasadnicza różnica. „Żółty Słonik” to przedszkole prywatne. Gminne przetragi na przedszkola publiczne wygrywają najtańsze projekty, nie można się zatem dziwić, że te obiekty wyglądają tak, a nie inaczej. Ostatnio braliśmy udział w przetargu, w którym wygrał projekt tak tani, że wszystkie biura architektoniczne walczące o wygraną były zszokowane i zadawały sobie pytanie, jak to możliwe. Praca architekta nie jest dobrze wyceniana, mimo że są duże budżety na realizację projektu. Bardzo chcielibyśmy zaprojektować jakieś publiczne przedszkole.

Filip Domaszczyński: Prawda jest taka, że w istniejących placówkach publicznych projektami wnętrz rządzą dyrektorzy i panie przedszkolanki. Architekt nie jest tam w ogóle potrzebny, bo to oni decydują, jak takie wnętrze ma wyglądać.

Dorota Sibińska: Przede wszystkim budżet gminnego przetragu zakłada projekt budynku i jego wystroju. Nie funkcjonuje jeszcze instytucja, zajmująca się projektowaniem za darmo (śmiech). Chociaż nam raz zdarzyło się zaprojektować dwa oddziały szkolne w jednej z gmin. Umowa była jasna – robimy projekt za darmo, a gmina realizuje go zgodnie z naszą wizją. My wywiązaliśmy się z umowy, lecz druga strona już nie. Burmistrz nawet nam nie podziękowała a projekt i tak został zmieniony. Wychodzi na to, że nawet wtedy, gdy chce się coś zrobić za darmo, ale dobrze, to nie usłyszy się nawet słowa „dziękuję”. Staramy się działać w sektorze publicznym, lecz nie jest to łatwe.

 

Wracając jeszcze do przedszkola „Żółty słonik”, jak narodził się pomysł na ten projekt? Czy od razu było wiadomo, jak będzie wyglądał ten budynek?

Dorota Sibińska: Przy tym projekcie pojawiło się większe pole do manewru, bo mieliśmy do dyspozycji dużą powierzchnię terenu, umożliwiającą zaprojektowanie przedszkola atrialnego, które było od dawna na naszej liście projektów czekających na realizację. Było to rozwiązanie optymalne na tak dużej działce. Sam wygląd budynku nie był w pełni zaplanowany – efekt końcowy to skutek dostosowana projektu do odbiorców, jakimi są dzieci. Dzięki temu budynek jest lekki i posiada rozłożyste skrzydła, które jednym kojarzą się ze skrzydłami motyla, a innym z uszami słonia. Dodatkowo firma Forte, dla której rodzin przeznaczone jest przedszkole, ma w swoim logo słonia, więc końcowa nazwa przedszkola to mieszanka różnych koncepcji. Chcieliśmy, żeby ten obiekt nie przypominał biurowca, tylko od razu wskazywał, dla kogo jest przeznaczony. Kształt zawdzięcza swojej funkcji, która jest dla nas priorytetowa.

Filip Domaszczyńśki: Funkcja przede wszystkim. Dostsowanie do skali dziecięcej – obniżony dziedziniec, skosy – to wszystko dało końcowy kształt budynku, który jest bardzo różnie interpretowany. Bardzo lubimy takie zagrania, gdy budynek przypomina coś kształtem, lecz nie do końca wiadomo co. Wtedy każdy może sobie wyobrazić, co to jest, a zwłaszcza dzieci, które mają bujną wyobraźnię, mogą interpretować jego kształt na wiele sposobów.

Dorota Sibińska: Taką tendecję widać w naszych wszystkich projektach, od samego początku. Sami mamy na pewne elementy naszych projektów swoje nazwy. W przedszkolu w Ostrowi Mazowieckiej szatnie to dla nas drzewa z fioletowymi liśćmi. Stolarze, którzy je wykonywali, mówili na nie „huby”. W naszych projektach nic nie jest do końca oczywiste. Mamy tendecję do skali mikro – przeskalowujemy rzeczywistość i staramy się przenieść dzieci do świata kreskówek.

Filip Domaszczyński: Chcemy, by dzieci czuły się atrakcyjnie w projektowanej przez nas przestrzeni, lecz nie chcemy im narzucać gotowych rozwiązań. Same wyobrażą sobie najlepiej, czym mają być poszczególne elementy budynku. Przedszkole ma przyciągać dzieci, powienien być tam swego rodzaju tajemniczy magnetyzm.

 3 xystudio przedszkole projekt architektura architecture

Ekologia to temat, który wpływa obecnie na każdą dziedzinę życia. Czy ma ona wpływ również na państwa pracę?

Dorota Sibińska: Bardzo chcielibyśmy, żeby miała wpływ na naszą pracę, lecz jak wiadomo, jest to temat drogi. W projekcie przedszkola w Ostrowi Mazowieckiej znalazł się wiatrak, który miał dostarczać energię do oświetlenia terenu przylegającego do budynku, lecz został wyeliminowany z powodu kosztów. Gminy zabiegają o ekologię, bo dostają na to dotacje z Unii Europejskiej, lecz prywatnie jest z tym ciężko – jest to inwestycja, która zwraca się z biegiem lat. Ekologia ma jednak wiele znaczeń. To również korzystanie z lokalnych materiałów i tysiąc innych aspektów. My staraliśmy się zaprojektować przedszkole w Ostrowi tak, by był to budynek energooszczędny. Ograniczyliśmy wielkość okien, co zapobiega utracie ciepła w zimie i przegrzewaniu się wnętrza w lecie.

 

W przypadku tego projektu można też mówić o wykorzystaniu zasobów natury jako głównego elementu projektu. Drzewo, które zostało posadzone na dziedzińcu przedszkola wpisuje się idealnie w hasło „zielonej architektury”.

Filip Domaszczyński: To drzewo jest bardzo ważnym punktem tego projektu. To takie drzewo magiczne, stanowiące serce przedszkola. Długo wybieraliśmy jaki to będzie gatunek, nie bez powodu wybraliśmy katalpę. Ma ona wielkie liście i wiszące strąki, co czyni ją nietypową.

Dorota Sibińska: Poza tym z tak wielkich liści można robić mnóstwo fajnych rzeczy. Wybór nie był przypadkowy. Projektując przedszkole, musimy wymyślić wszystko dokładnie, bo tak jak je zaprojektujemy, tak będzie ono działać. Urządzając wszystko, nadajemy rytm temu miejscu. Robiąc dobry, funkcjonalny projekt, projektujemy życie jego użytkowników. Każdy następny projekt ulepszamy na bazie doświadczeń zdobytych przy poprzednich.

 4 xystudio przedszkole projekt architektura architecture

Państwa architektoniczne marzenie to…?

Dorota Sibińska: Ja mam jedno, cały czas to samo od dziesięciu lat. Chciałabym zaprojektować jakąś fajną, mądrą szkołę. Marzy mi się, żeby to była szkoła państwowa, dzięki czemu miałabym zapewnioną przestrzeń do wykorzystania i większy budżet, jaki mają państwowe placówki.

Filip Domaszczyński: Tak, chcielibyśmy zrobić fajną szkołę. Taką, która mogłaby pomieścić wszystkie nasze, niezrealizowane dotąd, pomysły.

6 xystudio przedszkole projekt architektura architecture

Fot. Marcos Rodriguez Velo dla enter the ROOM, materiały prasowe

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items