O złośliwość zahacza stwierdzenie, że artyści malujący autoportrety robią to wyłącznie z jednego powodu, którym mógłby być daleko posunięty egocentryzm. Faktem jednak jest, że autoportret – zupełnie jak pisanie autobiografii – jest formą ściśle skorelowaną z potrzebą dokonywania introspekcji, przyglądania się sobie czy przeprowadzania autoanalizy, a to, choć należy do zadań wyjątkowo trudnych, jest domeną artystów.

Jak ma bowiem w zwyczaju mawiać Piotr Uklański „każdy artysta lubi być głaskany”, co wskazuje rzecz jasna na wyjątkową wrażliwość każdego twórcy, a przy okazji także na pyszałkowatość będącą tyleż słabością, co kwestią – dla krytyka sztuki - niezwykle frapującą.

4

Z historyczno-artystycznego punktu widzenia kandydatów do dzierżenia berła największego egotysty w sztuce nie brakowało. Na arenie sztuki polskiej wspomnieć wystarczy Jacka Malczewskiego, który z wielką pasją odmalowywał zarówno autoportrety jak i kryptoportrety dzięki czemu dziś uznawany jest za twórcę największej ilości tego typu przedstawień. Nie bez kozery zresztą – aczkolwiek z naukowym wyważeniem – historycy sztuki posądzają go o megalomanie i silne skłonności narcystyczne. Julian Fałat, Leon Wyczółkowski, Stanisław Wyspiański czy Witkacy z nieco tylko mniejszą gorliwością wykonywali studium własnych portretów, nierzadko charakteryzujących się przede wszystkim pogłębionym namysłem nad symboliką figury artysty. To co szczególnie nurtowało artystów tworzących auto-przedstawienia, to jak się wydaje domniemana misyjna rola przypisywana twórcom od XIX wieku, a przywołane wyżej nazwiska mogą zaświadczać, że w tym okresie był to problem szczególnie popularny.

2

Dużym uproszczeniem byłaby zapewne klasyfikacja malarskich autoportretów na te, skupiające się na aspektach fizjonomicznych postaci oraz takie, które mają wymiar pogłębionego studium psychologicznego. Każdy z tworzonych autowizerunków jest bowiem najczęściej obciążony bagażem emocjonalnym, który trudno pominąć w interpretacji dzieła. W różnym stopniu jednak dochodzi do jego ujawnienia. Dlatego, o ile wielość autoportretów Malczewskiego może przytłaczać pewną obsesyjnością, o tyle wyrafinowane przedstawienia chociażby Gustava Courbeta mają moc wytrącania widza ze schematyzmu patrzenia na całość jego dorobku. W przypadku mistrzów tego dość ryzykowanego gatunku, do których bez wątpienia zaliczyć należy Albrechta Dürera, Rembrandta, Egona Schiele czy wspomnianego wyżej Courbeta, wyjątkowość przedstawień zawierała się w sposobie łączenia silnego ładunku psychologicznego z umiejętnością zdystansowanego spojrzenia oraz techniką wykonania. W ich autoportretowych cyklach, rzadko na pierwszy plan wysuwa się niepokojący rodzaj fanatyzmu (obecny właśnie u Malczewskiego). Artyści Ci bardziej niż z własnym wizerunkiem, który de facto odmalowują, zdają się zmagać z intymną sferą psyche.

1

Szczególnym przykładem autoportretów należących już do kanonu historii sztuki, są te wykonane przez austriackiego malarza i grafika – Egona Schiele. Spośród całej grupy przedstawień wykonywanych w różnych technikach, do najciekawszych należą wizerunki tworzone przy użyciu akwareli, gwaszu lub kredki. O ich oryginalności decyduje nie tylko sposób realizacji, który przez zastosowanie farb wodnych daje efekt szkicowości i nieukończenia, ale przede wszystkim mocne osadzenie malarskich wizerunków w problematyce cielesności – charakterystycznej zresztą dla całej twórczości Austriaka. Ekspresyjne malarstwo Schielego komponowane jest przy użyciu agresywnej, dynamicznej linii oraz delikatnych plam barwnych, których kolorystyka mieści się w palecie tworzonej przez ochry, biele i pigmenty brunatne. Esencjonalność wizerunków oraz ich specyficzna żywiołowość w połączeniu z odważnym sposobem reprezentacji ciała stanowią o wyjątkowości portretów Schielego, które zresztą za podziwianą dziś bezkompromisowość – za życia artysty oceniane były jako „niegodne” czy wręcz pornograficzne. Aktualnie, pokrewne idiomowi Schielego, zdają się być malarskie autoportrety Macieja Olekszego, młodego twórcy, związanego ze środowiskiem poznańskim. Ciekawie zaznacza się zbieżność tworzonych przez nich auto-wizerunków z perspektywy tyleż użytych narzędzi (akwareli, gwaszy i tuszu), co samej estetyki. Podążając za artystyczną schedą Schielego, Olekszy z zaskakującą dojrzałością podejmuje trudną tematykę cielesności, seksualności i erotyki, które – zupełnie jak w przypadku Austriaka  traktuje jako punkt wyjściowy dla osobistych narracji. W malowane z podobną śmiałością i żywiołowością obrazy Olekszego tchnięty jest duch jednostkowej tragedii i próby samopoznania. Ten szczególny rodzaj intymności, poprzez który artysta dokonuje aktu samo-obnażenia daje widzowi unikalną możliwość rozpoznania obsesji, ran i emocji rządzących twórczością malarza. Co bardziej wnikliwi odbiorcy docenią także – być może karkołomny w skutkach – zamiar bezpośredniego otwarcia na konfrontację twórcy z widzem. Wydaje się to być szczególnie czytelne w nagich auto-wizerunkach tak Olekszego jak i Schielego, w których delikatność i wątłość męskiego ciała malowanego łamaną, drżącą kreską, ma wymiar emblematyczny – sugeruje bowiem mentalną kruchość, przemijanie i ulotność życia, lub też zagubienie i psychiczne rozdarcie.

5

Interesujący jest przy tym fakt, z jak silnie rozwiniętą, artystyczną świadomością, Olekszy – zakorzeniony przecież mocno w dorobku współczesności – poza dziełami Schielego, czerpie także z twórczości wielkich mistrzów: Rembrandta, Caravaggia, Vermeera. Z podobną im wrażliwością podchodzi bowiem do tematyki autoportretu, jako gatunku o wymiarze zarówno intymnym, jak i symbolicznym - uniwersalnym. Widoczne jest to zwłaszcza na poziomie ikonologicznym. Tak jak dawnym malarzom Olekszemu obca jest idea teoretycznego komplikowania dzieła. Poprzez wizualną retorykę dąży on raczej do tworzenia czytelnych, jasnych komunikatów, a ostatecznie – jak podkreśla - do uruchomienia w widzu potencjału „kreatywności względem własnych emocji i doświadczeń”. Jest to element dobitnie świadczący o jego empatii i wierze w sprawczą moc sztuki. Pod względem stylistyki i doboru środków wyrazu, zbierznych do pewnego stopnia z malarską estetyką Rembrandta, wyjątkowy przykład stanowi Autoportret Olekszego z 2014 roku. Trudna technika łącząca akwarelę z olejem wyraźnie wymusza na artyście całkowite skupienie na środkach malarskich: równomiernym kładzeniu farby, opracowaniu światłocienia, tonacji kolorów. Olekszy w tym przypadku robi to z mistrzowską wprawą, osiągając efekt nie tylko doskonale zakomponowanego przedstawienia, a także  zupełnie jak u Holendra – przejmującego studium własnej postaci.

3

Co innego niż obraz  misterny artefakt, wytwór wyobraźni i reprezentacja jej działania – w którym odbijają się elementy rzeczywistości, może być lepszym przedmiotem do prowadzenia autonarracji? Czy istnieje bardziej bezpieczny i autentyczny, a jednocześnie radykalny środek komunikacji z widzem niż autoportret, w którym malarz ujawnia swoje zalety i słabości? Te pytania stawia w swojej twórczości Olekszy, licząc być może na gest utożsamienia się widza z obrazem, i oferując niewątpliwie możliwość przepracowania własnych obsesji czy ran.

6

Fot. dzięki uprzejmości Macieja Olekszego

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data