Bez i konwalia. Konwalia i bez. W maju rządzą niepodzielnie naszymi nosami.

Ciężkie kiście białego i fioletowego bzu uwodzą kwiatowo-miodowym aromatem. Niewinne, białe dzwonki konwalii świeżo-zielonym akordem obwieszczają pełnię wiosny. Niewinność i przepych łączą się w tych dwóch kwiatach w jedyny w swoim rodzaju majowy bukiet. Co ciekawe, ani bzu, ani konwalii nie da się przekuć w zapach perfumeryjny tradycyjnymi metodami. Uzyskanie ekstraktu roślinnego nie jest możliwe ani metodą tłoczenia, ani ekstrakcji. Z pomocą na szczęście przychodzi nowoczesna technologia headspace, która polega na pochłanianiu i zapisywaniu „wzoru” zapachu kwiatu. Tak uzyskany „wzór” perfumiarz następnie odtwarza za pomocą syntezy chemicznej. Efekt łudząco przypomina naturalny oryginał, a nierzadko zdarza się, że przewyższa go swoim pięknem.

W RO wybraliśmy dla was najbardziej konwaliowe, przepełnione kwiatem bzu wiosenne zapachy. Pozwolą wam na długo zachować swoje ulubione nuty… z pewnością do następnego maja.

CHRISTIAN DIOR – DIORISSIMO 

Diorissimo to konwaliowy klasyk. Stworzony po raz pierwszy przez wybitnego perfumiarza Edmunda Roudnitskę w latach 50-tych ubiegłego wieku, doczekał się swojej wznowionej wersji w 2009 wchodząc w skład kolekcji Les Creations de Monsieur Dior. Konwalia była ulubionym kwiatem Christiana Diora. Do tego stopnia, że znany był z tego, że wszywał gałązki filigranowych białych kwiatków w podszewki swoich kreacji. Klasyczna i ponadczasowa świeża elegancja à la Dior.

STELLA MCCARTNEY – L.I.L.Y. 

Piękny kryształowy flakon Stelli McCartney kryje w sobie angielską wersję konwalii, która wypełnia serce tego nieskomplikowanego zapachu. W nutach głowy towarzyszą jej pikantne akordy czarnych trufli i pieprzu, które dodają całości energetycznego charakteru. Sama nazwa perfum odnosi się do używanego przez Paula McCartney’a czułego skrótu „L.I.L.Y. – Linda, I Love You”. Uroczo podany wiosenny zapach będący hołdem złożonym słynnej matce przez słynną córkę.

INUBI – WIND 

Absolutna nowość polskiej marki. Kolekcja perfum ŻYWIOŁY, a wśród nich upojny konwaliowy wiatr czyli WIND. Ten stworzony w Grasse kwiatowo-świeży zapach otwiera się beztroskimi nutami nenufaru, czarnej porzeczki i przede wszystkim konwalii. Kwiatowe serce wzbogacono o różę, jaśmin i gardenię, a całość dopełnia i utrwala drzewo cedrowe i wanilia. Jak twierdzi producent, WIND to "zapach tak wonny, że wiatr choruje z miłości". Z miłości do konwalii oczywiście!

FREDERIC MALLE – EN PASSANT 

En Passant (z fr. przechodząc) to bez absolutny i totalny. Genialna kreatorka minimalistycznych kompozycji opartych o jeden, dominujący składnik – Olivia Giacobetti, odtworzyła zapach całego drzewa bzu niesionego przez wiatr. En Passant to perfumy delikatne, radosne i na wskroś kwiatowe. Głównemu akordowi bzu towarzyszą tu niebanalne nuty ogórka, petitgrain i… pszenicy. Jeśli kochacie bez, stracicie dla tego zapachu głowę. Ale jeśli tracić głowę to kiedy, jak nie w maju?

ESTEE LAUDER – PLEASURES

Kolejny kwiatowy klasyk. Tym razem z 1996 roku. Klasyczna wersja zapachu w bezprecedensowy sposób łączy obie majowe akordy doprawiając je w nutach głowy ekstraktem z czerwonych jagód i różowego pieprzu. W rezultacie otrzymujemy łatwy do noszenia zapach na dzień o lekko chłodnym, metalicznym wydźwięku. Zapach od samego początku uosabiany jest z jego ambasadorką – brytyjską aktorką Elizabeth Hurley. Bezpretensjonalne połączenie bzu i konwalii w amerykańskim stylu.

GUERLAIN – IDYLLE 

Idylle to idealny bukiet bzu, konwalii oraz wielu innych kwiatów i owoców na późnomajową randkę. Ten pierwszy stworzony przez Thierrego Wassera dla Guerlain zapach tworzy bowiem romantyczną, kobiecą i szalenie radosną aurę. Absolutnym wielbicielkom bzu polecamy szczególnie limitowaną wersję zapachu z 2012 – Duet – Lilac&Jasmin, gdzie lilakowa nuta jest jeszcze bardziej wyraźna i upajająca. Warto się rozejrzeć, bo zapachy Idylle mają zaskakującą trwałość i projekcję. Kwiatowa idylla nie ma końca!

CHLOE – LOVE

Czy bez może mieć bardziej wyrafinowaną, wieczorową odsłonę? Oczywiście! Spróbujcie zapachu LOVE, w którym marka Chloe serwuje bez w wydaniu piżmowo-pudrowym. W pięknym flakonie przypominającym złotą piersiówkę znajdziecie bez zmysłowy, wysublimowany, otoczony nutami heliotropu, irysa i wisterii. Pudrowe akordy wniesione przez ryż i talk przywiodą na myśl bajecznie kwiatowe zapachy kosmetyków do makijażu. Maj wieczorową porą? Tylko z nostalgicznym Love by Chloe!

Rafał Janta

Fot. Mat. Promo. / Dominika Szczocarz

Wybór Enter The Room

300 x 250

Instagram enter The Room