Kolejna silna i przedsiębiorcza Polka. Zbudowała kosmetyczne imperium, stawiała na współpracę z innymi kobietami. Wolała swój świat piękna od miłości i małżeństwa. I choć po części przyłożyła rękę do stworzenia mitu urody, który wciąż podtrzymuje branża kosmetyczna, to bez wątpienia jest przykładem kobiety sukcesu, która świadomie zarządzała swoją firmą, jak i swoim życiem. Filip Bala pisze dla nas o Helenie Rubinstein nazywanej cesarzową piękna.

Znowu jestem w Paryżu, lecz tym razem w dzielnicy Le Marais, więc klimat jest bardziej artystyczny, mniej snobistyczny niż ostatnio. Chociaż historia, o której będę dzisiaj mówił w jakimś sensie zakończyła się w Paryżu, a w grę wchodziły ogromne pieniądze, to początek był zupełnie odmienny. Jem pieczonego kalafiora w żydowskiej knajpce Miznon. Proste jedzenie, piwniczny wystrój , ale niespotykany klimat, a wszystko okraszone zgiełkiem żydowskiej kultury.

W takim to anturażu zaczęła się ta, przez wielu nazywana bajkową, historia, ale najbardziej niezwykłe w niej jest to, że wydarzyła się naprawdę. Cofamy się w czasie do roku 1872, a dokładnie 25 grudnia. Podejrzewam, że w domu biednej żydowskiej rodziny mieszkającej wtedy na krakowskim Kazimierzu, było dokładnie tak jak dzisiaj u Miznona, czyli prosto, skromnie, ale gwarnie i wesoło. Zdecydowanie było co świętować, na świat przyszła Helena (Chaja) Rubinstein. Najstarsza z ośmiu córek państwa: Hercla Naftalego Rubinsteina i Augusty Gitel Silberfeld. Wtedy nikt zapewne nie mógł nawet o tym marzyć, ale to właśnie ona w przyszłości rozsławi rodzinne nazwisko na całym świecie, a produkty nim sygnowane sprawią, że w swoim czasie będzie jedną z najbogatszych na świecie kobiet, która sama dorobiła się swojego majątku. Zanim jednak to wszystko nastąpiło, ta drobna istota (mierzyła zaledwie 147 cm wzrostu) musiała przebyć długą i ciężką drogę.

Helena Rubinstein: Małżeństwo nigdy nie pasowało do mojego świata.

Chaja, ambitna i zaradna, nie mogła pogodzić się z rolą, jaką planowała dla niej ortodoksyjna rodzina i jaką nakładał na nią judaizm. Nie chciała, tak jak jej matka, ograniczyć się do bycia żoną i do wychowywania dzieci. Ojciec, wybrał jej „idealnego” kandydata na męża: wdowca. Niepokorna dziewczyna odmówiła jednak wyjścia za niego za mąż, co wywołało wielką awanturę, po której uciekła do siostry matki do Wiednia. To tam zmieniła imię na Helena. Myślę, że było to symboliczne zerwanie z tradycją i wstęp do rewolucji w życiu. Ciotka przejęła rolę swatki, lecz młoda Helena odsyłała wszystkich kandydatów z kwitkiem. W 1896 roku na pokładzie statku „Prinz Regent Luitpold” z Genui popłynęła do Australii. To na tym odległym kontynencie osiedlili się trzej bracia jej matki. W Melbourne mieszkał John, który był jubilerem, a trzysta kilometrów na zachód w miejscowości Coleraine, Bernhard i Louis prowadzili sklep branżowy i spożywczy, w czym Helena miała pomagać. To był dla niej jedynie krótki, lecz dość ważny przystanek. Opanowała język angielski na tyle, by móc się samodzielnie porozumiewać i podjęła decyzję, że chce założyć firmę. O charakterze biznesu zdecydowała naturalna łatwość do handlu i nieskazitelna cera Heleny. Piękna skóra była w surowym, australijskim klimacie czymś nadzwyczajnym i budziła zazdrość innych kobiet, które zachodziły w głowę, w czym tkwi jej tajemnica. To sąsiadki zainspirowały ją do stworzenia biznesu i były jej pierwszymi klientkami.

Po trzech latach przeniosła się do Melbourne, po pierwsze z powodu wielkości miasta (już w 1901 roku miało ponad milion mieszkańców), poza tym jej wuj John miał tam ustabilizowaną pozycję. Ważnym czynnikiem, który Helena pojęła bardzo szybko, była to, że aż  połowa populacji była zainteresowana jej produktem. Kiedyś mówiąc o branży kosmetycznej stwierdziła: działa dla kobiet, tworzona przez kobiety i dająca im to, co tylko kobieta może dać – intymne zrozumienie ich potrzeb i pragnień. W tamtym czasie w Australii aż 40% kobiet w wieku produkcyjnym pracowało, a zarobki przeznaczały na swoje potrzeby.

Każdy biznes potrzebuje jednak kapitału początkowego, a problem polegał na tym, że wówczas na terenie całego imperium brytyjskiego (w skład którego wchodziła również Australia) kobieta nie mogła wziąć pożyczki w banku na swoje nazwisko. Madame Rubinstein opowiadała o różnych historiach, w jaki sposób pozyskała pieniądze, ale to nie jest w sumie istotne. Dwieście pięćdziesiąt funtów było jedyną sumą pieniędzy, którą Helena Rubinstein kiedykolwiek pożyczyła.

7 Helena Rubinstein bizneswoman firma kobieta sukces

Część pożyczki zainwestowała w lokal w Melbourne, którego wejście wieńczył szyld z napisem Helena Rubinstein  salon piękności, oraz w składniki kremu na wszystko, czyli słynnego Creme Valaze.

<Valaze doktora Lykuskiego, najsłynniejszego europejskiego specjalisty w dziedzinie pielęgnacji skóry, najlepiej odżywi skórę. VALAZE w miesiąc poprawi kondycję każdej skóry. 3/6 i 5/6, przesyłka dodatkowo sześć szylingów*. Dostępny w firmie Heleny Rubinstein.>

*3/6 i 5/6 odpowiednio: trzy szylingi sześć pensów i pięć szylingów sześć pensów (funt miał dwadzieścia szylingów, a szyling dwanaście pensów).

Ta przykładowa reklama lekko koloryzowała fakty, a zdarzały się i takie, które mówiły o tym, że krem jest importowany z Polski, lub że został skomponowany z rzadkich ziół, które rosną tylko w Karpatach. Te istne cuda, które serwowano klientom, tłumaczyły wysoką cenę produktu. W rzeczywistości składniki kremu były łatwo dostępne i niedrogie, a jedynie marża była cudowna. To, że cena była dość wygórowana, nie było podyktowane chciwością madame Rubinstein, lecz pewną zależnością, którą szybko zauważyła, a która po dziś dzień jest typowa dla branży kosmetycznej. Konsument wychodzi z założenia: drogi krem, to skuteczny krem, więc gdy produkt ma za niską cenę, automatycznie gorzej się sprzedaje. 

5 Helena Rubinstein bizneswoman firma kobieta sukces

Salon Heleny Rubinstein był pierwszym w Australii salonem piękności z prawdziwego zdarzenia i przyciągał tłumy, a dodatkowo prawie każda klientka wychodziła z niego ze słoiczkiem kremu. Po dwóch latach działalności dług zamienił się w dwanaście tysięcy funtów na plusie, firma się rozrastała i trzeba było wynająć nowy, dużo większy lokal oraz zacząć szkolić personel. Ponad to potrzebne były nowości w ofercie kremów, więc cera od tej pory zaczęła być: tłusta, sucha lub normalna. Oczywiście dla każdego typu skóry był odpowiedni krem. Po pewnym czasie klientki same zaczęły domagać się specyfików: nawilżających, ściągających czy wybielających. Ku ich uciesze Helena Rubinstein chętnie spełniała ich oczekiwania. Pojawiły się również kosmetyki na dzień i na noc. Jak napisała w latach trzydziestych jedna z gazet branżowy: Z handlowego punktu widzenia producent powinien unikać zapewnień, że coś jest >>na wszystko<<, bo nawet gdyby były one uzasadnione, lepiej sprzedać cztery różne kremy do czterech różnych zastosowań niż jeden krem uniwersalny.

W roku 1905 Madame Rubinstein poczuła, że jej firma ma stabilną pozycję i nawet chwilowa nieobecność szefowej nie będzie miała negatywnego wpływu na ten stan rzeczy. Jednocześnie wiedziała, że aby pójść dalej, potrzebuje wiedzy z takich dziedzin jak dermatologia, dietetyka, a wręcz i chirurgia. Latem tego właśnie roku wróciła do Europy, a na samym początku do swojego rodzinnego miasta, do rodzinnego domu. Była bardzo rozczarowana tym, co zastała. To wtedy ostatni raz spotkała się z ojcem i matką. Następnym przystankiem był Paryż, gdzie studiowała dermatologię. Później z tematyką chirurgii plastycznej (ówczesnej nowinki) oraz wiedzą o metabolizmie, diecie i ich efektach miała styczność w Wiesbaden. Nauki pobierała też przez jakiś czas w Wiedniu. Cała przygoda z tajemną wiedzą trwała najwyżej trzy miesiące (chociaż Helena w swoich pamiętnikach mówi o latach). W późniejszych wywiadach Madame Rubinstein pisała też o studiowaniu medycyny w Niemczech i z prawdą się nie mija, ale nie dodaje, że całe to studiowanie trwało zaledwie tydzień lub dwa.

Wracając z Europy do Australii, zabrała ze sobą siostrę Cześkę i kuzynkę Lolę, które zaczęły dla niej pracować, tak jak z biegiem czasu jej kolejne sześć sióstr i liczne kuzynki. Helena Rubinstein otworzyła kolejne salony i stworzyła nowe produkty, np. puder do twarzy dla trzech typów cery, pastę na zaskórniki czy tonik.

W swoich pamiętnikach pisała: Pieniądze napływały nieprzerwanym strumieniem oraz Zdawało się, że cały australijski kontynent, a przynajmniej jego kobieca połowa, postanowił się upiększyć.

Madame Rubinstein po pewnym czasie poczuła, że Europa ją wzywa, a wręcz potrzebuje. Przed wyjazdem powstrzymywało ją jedynie uczucie, a dokładnie miłość, którą żywiła do Edwarda Titusa. Był on polskim Żydem z obywatelstwem amerykańskim, dziennikarzem, intelektualistą. Do tamtej chwili większość ludzi, jakich znałam, wiodło ciasne, monotonne życie. Bali się zmian i byli podejrzliwie wobec nowych pomysłów. Edward Titus poruszył moją wyobraźnię – był intelektualistą, interesował się wszystkim i miał wielu znajomych w świecie literackim i artystycznym.

Titus zabierał Helenę do teatru i na koncerty, spędzali ze sobą mnóstwo czasu. W końcu podobno się jej nawet oświadczył, ale ona bardziej kochała swój biznes. Gdy została postawiona przed tak trudną życiową decyzją, zrobiła to, co zawsze: wyjechała. Podjęła w banku sto tysięcy funtów (równowartość dzisiejszych 11,7 milionów dolarów) i wsiadła na statek do Londynu. Firmę zostawiła w rękach siostry i kuzynki. Małżeństwo nigdy nie pasowało do mojego światawyznała wiele lat później.

Co wydarzyło się w Londynie? Czy Helena Rubinstein naprawdę nigdy nie wyszła za mąż? Jakie były losy jej najukochańszego dziecka, czyli firmy? Co stało się w Paryżu w roku 1988? Odpowiedzi na te pytania już za parę dni znajdziecie w drugiej części artykułu. Oczywiście tylko na enter the Room!

2 Helena Rubinstein bizneswoman firma kobieta sukces

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska na podstawie zdjęć: wikipedia.org, flickr.com, helenarubinstein.com

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

object(stdClass)#942 (3) { ["error_type"]=> string(23) "OAuthRateLimitException" ["code"]=> int(429) ["error_message"]=> string(179) "You have exceeded the maximum number of requests per hour. You have performed a total of 1098 requests in the last hour. Our general maximum limit is set at 500 requests per hour." }

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items