Wybierając się na mediolańskie targi perfum niszowych Esxence dobrze mieć wypoczęty nos i nogi. Warto też zachować chłodną głowę i mierzyć siły na zamiary, by od ilości i różnorodności nie dostać zapachowego i wizualnego zawrotu. Reszta jest czystą przyjemnością.

Esxence – The Scent of Excellence to organizowana od dziewięciu lat największa impreza w branży perfumiarstwa niszowego przyciągająca producentów, dystrybutorów, sprzedawców, dziennikarzy i koneserów najlepszych zapachów. Odbywające się w mediolańskim The Mall targi zgromadziły w tym roku prawie 7500 uczestników. Podczas czterech dni swą ofertę zaprezentowało 212 marek, w tym 79 marek z dobrze zaznaczoną pozycją na rynku (Main Brands), 113 nowych marek (Spot Lights) i 20 marek kosmetycznych wystawiających się w ramach towarzyszącej od trzech lat targom perfumeryjnym ekspozycji Esxkin. Tegoroczni wystawcy przyjechali z 16 państw – w przeważającej większości z Włoch i Francji, a także z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Niemiec, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Monako i innych. Tematem przewodnim dziewiątej edycji Esxence był Rajski Ogród (the Garden of Eden), a imprezę uatrakcyjniło 19 tematycznych konferencji, prelekcji i warsztatów, w tym inspirująca prezentacja polskiej senselierki – Marty Siembab – na temat wykorzystywania zmysłów w brandingu produktów i usług (#sensexperience).

2 Esxence

Coolife - zapachy odpowiadające czakrom

Targi Esxence to niewątpliwie impreza o charakterze biznesowym. Tu podpisuje się umowy licencyjne, szuka nowych dystrybutorów, pozyskuje nowe marki do swojego sprzedażowego portfolio. To także znakomita platforma do zaprezentowania i promowania małych, artystycznych start-upów perfumeryjnych. Jak mówi Silvio Levi, współtwórca wydarzenia i przewodniczący jego Komisji Technicznej: „Naszym celem jest dostarczenie sektorowi nowych idei i konceptów zapachowych, stworzenie odpowiedniego miejsca dla tych twórców, których kreacje za dekadę lub dwie staną się arcydziełami sztuki perfumeryjnej”. Dla dziennikarzy branżowych i blogerów to okazja do zapoznania się z najnowszymi premierami i planowanymi lansowaniami poszczególnych marek. Esxence to w końcu znakomita impreza towarzyska zrzeszająca barwne osobowości zapachowego świata, pośród których na przestrzeni dziewięciu lat narodziło się wiele pozabiznesowych przyjaźni.

3 Esxence

Nomenclature

Przechadzając się meandrami przestrzeni wystawienniczej The Mall miałem okazję rozmawiać z ludźmi wypełnionymi pasją i ogromną chęcią dzielenia się nią. Na większości odwiedzonych stoisk przyjmowali mnie nie przedstawiciele handlowi, ale twórcy, właściciele i często nosy poszczególnych marek. Z entuzjazmem opowiadali o swojej pracy i inspiracjach. A te pochodzą z przeróżnych dziedzin – historii (Jedwabny Szlak – Amouroud i Eutopie); sztuki (Evody), muzyki (Room 1015), mody (Verdúu), podróży (Olibere), rzemiosła (Extrait d’Atelier), ezoteryki (Coolife), literatury (Etat Libre d’Orange) i legend (Maison Incens i Talismans). Szalenie inspirującym obszarem geograficznym okazało się Morze Śródziemne, a w szczególności Francuska Riwiera. Temu regionowi swoje zapachy poświęciły między innymi marki Alex Simone (kolekcja French Riviera), Simone Andreoli (premierowy zapach L’Or du Sillage), Miller et Bertaux (zapach Study #17) oraz Gritti (kolekcja I Turchesi). Dla innych inspiracją był czas (Mendittorosa – Rituale i Archetipo), bezsenność (Robert Piguet – L’Insomnuit), a nawet barwne, prowansalskie kafle (Rose et Marius). Było na bogato i w stylu arabskim, ale również minimialistycznie, organicznie i w stylu zen. Odrobina kalifornijskiego kiczu kontrastowała z ukłonem w kierunku klasycznych zapachów vintage. Nie obyło się bez pozytywnego hipsterstwa, a nawet satyry na swój własny temat. Szwajcarski perfumiarz Andreas Wilhelm zaprezentował swój perfumeryjny, a może raczej anty-perfumeryjny, projekt PERFUME.SUCKS, w którym kolekcję swoich czterech zapachów odziera z jakichkolwiek znamion marketingu. Nie da się zaprzeczyć, że tym samym zapewnił swojej nowej marce znakomitą promocję.

6 Esxence

ROOM 1015 - muzyczne inspiracje

Wśród zapowiadanych nowości każdy, nie tylko zagorzały koneser, z pewnością znajdzie coś dla siebie. Okazuje się bowiem, że większość niszowych marek nie tworzy wcale zapachów ultra-dziwnych przepełnionych trudnymi do noszenia składnikami. Takie kompozycje można policzyć na palcach jednej ręki. W kolekcjach większości marek znajdziemy raczej zapachowe evergreeny. To co je wyróżnia to najwyższa jakość składników i mistrzowskie ich zmieszanie często z zaskakującym, ale nie rozbijającym główną kompozycję, smaczkiem. I tak wielbiciele jakościowych cytrusów powinni oczekiwać na Sens Abstrait z kolekcji zainspirowanej malarstwem francuskiej marki Evody oraz turkusową kolekcję pochodzącej z Wenecji marki Gritti. Apetyczne cytrusy w duchu letnich deserów zaproponowała Francesca dell’Oro, umieszczając w energetycznych flakonach smak letniej lemoniady (Voile Confit) i lekkiej cytrusowej pianki (Rubia Sucrée). Mocno reprezentowane były też nuty zielone, np. w ociekającym zieloną soczystością zbudowaną z przedawkowania molekuły Glycolierral premierowym zapachu nowojorskiego Nomenclature (shi_sõ), inspirowanym powieścią o tym samym tytule zapachu Etat Libre d’Orange – You or Someone Like You czy nowej, buzującej figami, kompozycji unisex marki Rancé 1795, czyli Rêve d’Été. Nie zabrakło oczywiście kwiatów. Różane kompozycje pokazały marki Nicolaï Parfumeur Createur (Rose Royale) i Amouroud (Midnight Rose). Tuberozę powąchamy we wspomnianej już Galerie Collection marki Evody tym razem w zapachu Tubéreuse Manifeste. Irys zachwyci nas u Montale (So Iris Intense), w Atelier des Ors (Iris Fauve), w Coolife (Le Sixieme Parfum) i u Roberta Pigueta (L’Insomnuit). W pełni kwiatową kolekcję lansuje znana do tej pory z raczej ciężkich zapachów marka Carner Barcelona. W trzech, tym razem białych, flakonach znajdziecie irysa w parze z jaśminem (Besos), fiołek, magnolię i narcyza (Latin Lover) oraz różano-goździkowy sowicie przyprawiony duet (Sweet William). Nowy flakon od Aedes de Venustas zdecydowanie wyróżnia się cudownej urody karminową barwą. To symbol kluczowego składnika nowej kompozycji zatytułowanej Pélargonium, czyli geranium. Pysznej zielonej herbaty szukajcie w zapachu Micallef Ananda Tchaï, a balsamicznego miodu w Miel Sauvage marki Amouroud i nowej kreacji Stefanii Squeglii: Osang (zapach wchodzi w skład kolekcji Talismans, a inspiracje czerpie z wywodzącego się z Neapolu rytuału przemienienia krwi Św. Januarego). Zapach kremu do golenia natomiast odnaleźć można w poświęconej grupie The Beatles nowej kreacji Room 1015 – Yesterday. Jeśli zaś kochacie słone klimaty, sięgnijcie koniecznie po Sea Foam nowej marki Art de Parfum. To sól iście morska, mineralna i przestrzenna. Teraz czas na drewna i przyprawy. Oud cały czas w natarciu (Sensual Oud – Art De Parfum, Oud de Burgas – Santi Burgas, Musiqa Oud – Nishane), ale wspaniałe odsłony pokazał też na Esxence sandałowiec. Santal Tislit marki Maison Incens i zaprezentowana przez Gezę Schoen nowa molekuła _04 (javanol) to kompozycje, które każdy wielbiciel drewna sandałowego po prostu musi poznać. Miłośnicy przypraw ucieszą się na premierową kreację marki Eutopie, tym razem o numerze 10, oraz dwa wspaniałe zapachy barcelońskiej marki Santi Burgas – Palindrome I i II. Dwójka to prawdziwa przyprawowa orgia z dwoma gatunkami pieprzu, cynamonem, kardamonem i imbirem na czele.

Esxence 01

1. Atelier des Ors: Iris Fauve; 2. Carner Barcelona: Sweet William; 3. Art de Parfum: Sea Foam; 4. Francesca dell'Oro: Rubia Sucree; 5. Amouroud: Miel Sauvage; 6. Etat Libre d'Orange: You Or Someone Like You; 7. Evody: Tubereuse Manifeste; 8. Coolife: Le Septieme Parfum

Obok setek wypełnionych wonnościami flakonów znaleźć można było również inne zapachowe ciekawostki – bajecznie kolorowe sztyfty perfumująco-pielęgnujące oraz bezalkoholowe wody perfumowane od Sabé Masson, perfumy w solidzie do brody nowej włoskiej marki Be A Beard i smakowite kompozycje zapachowe umieszczone w … organicznych pastach do zębów beligijskiej marki Lebon. Zapach nie jedną ma formę i imię. Wychodząc z The Mall, choć nos był zmęczony, trudno było go wyłączyć. Liście na drzewach właśnie zaczęły się zielenić, włoska kawa pachniała niezmiennie dobrze, a drewniane wnętrza cudownie rozklekotanych żółtych mediolańskich tramwajów w słońcu i w deszczu roztaczały zgoła odmienną woń. Warto choć raz wziąć udział w Esxence. To bardzo proste. Warto kochać perfumy oraz doceniać artyzm i pasję, jaką wkładają w nie niszowi twórcy. Warto też obchodzić ustanowiony przez Akademię Perfum International Perfume Day, który wypada wraz z nadejściem równonocy wiosennej – 21 marca. Wtedy nie zapomnijcie zrobić #smellfie z ulubionym flakonem perfum, a kilka dni później udać się do Mediolanu. 

Esxence 02

1. Santi Burgas: Palindrome II; 2. Nomenclature: shi_so; 3. Talismans: Osang; 4. Perfume.Sucks: Green; 5. Aedes de Venustas: Pelargonium; 6. Maison Incens: Chypre Isli; 7. Escentric Molecules: Molecule 04; 8. Rance 1795: Reve d'Ete; 9. Robert Piguet: L'Insomnuit; 10. Simone Andreoli: L'Or du Sillage; 11. Nicolai Parfumeur Createur: Rose Royale 

8 Esxence

Simone Andreoli - Diario Olfacttivo

10 Esxence

Talismans: Osang

Atelier des Ors: Iris Fauve

1 Esxence

Olivier Durbano - Extraits de Parfum

 4 Esxence

Art de Parfum

Zdjęcia: Rafał Janta; kolaż: Małgorzata Stolińska na bazie materiałów prasowych