Środek zimy. Mróz i śnieg. Czy to nie wspaniała pora na kwiatową eksplozję? Według nas tak. Kiedyś oskarżana o wywoływanie spontanicznego orgazmu u młodych dziewcząt, do dziś budzi skrajne emocje. Poznajcie jej upojność tuberozę! 

Kto pamięta scenę z filmu „Pachnidło”, w której na podwórze manufaktury obrotnej Madame Arnulfi przyjeżdża wóz wypełniony wonnym kwieciem? Kwiaty te, zebrane tuż świtem, trafiają w ręce pracownic, które pieczołowicie wklejają je w specjalne ramy wypełnione tłuszczem. To najstarsza metoda pozyskiwania zapachu zwana enfleurage.

„Pod koniec lipca przyszła pora na jaśminy, a w sierpniu na tuberozy. Oba gatunki kwiatów miały zapach tak wyborny i zarazem delikatny, że nie tylko trzeba było je zrywać przed wschodem słońca, ale wymagały też bardzo szczególnej, delikatnej obróbki. Zapach ich zanikał pod wpływem ciepła, nagłe zanurzenie w gorącym tłuszczu do macerowania zniszczyłoby go do cna. Te najszlachetniejsze z kwiatów nie dawały sobie tak łatwo odebrać duszy, trzeba było ją od nich wyłudzać. W specjalnych komorach nawonniających układało się je na wysmarowanych zimnym tłuszczem płytach albo owijało luźno w nasączone olejem płótno, gdzie z wolna usypiały śmiertelnym snem. Dopiero po trzech albo czterech dniach więdły i wydawały ostatnie tchnienie woni, wchodzące w tłuszcz i olejek. Wtedy zbierało się je ostrożnie i rozkładało nowe kwiaty. Zabieg ten powtarzało się dziesięć, dwadzieścia razy, i nim pomada się nasyciła, a z płótna można było wycisnąć aromatyczny olejek, zrobił się wrzesień”.*

W epoce wiktoriańskiej, kiedy szanującym się niewiastom wypadało pachnieć głównie skromnymi fiołkami, zabraniano młodym pannom wdychania aromatu tuberozy w obawie, że wywoła u nich spontaniczny orgazm.

Dziś metody enfleurage praktycznie się już nie używa. Jest zbyt pracochłonna, mało wydajna i bardzo kosztowna. Jedynym kwiatem, któremu duszę nadal „wyłudza się”, zatapiając jego młode pączki w tłuszczu, jest tuberoza. Z 1200 kilogramów pąków rośliny w efekcie końcowym uzyskuje się zaledwie 200 gr absolutu tuberozowego. Polianthes tuberosa to bulwiasta roślina z rodziny agawowatych, naturalnie występująca głównie w Meksyku. Smukłe, wysokie na 45 cm łodygi rodzą, z początku biało-różowe, a następnie białe kwiatostany o intensywnym, kremowym zapachu, który z największą mocą uwalniany jest w nocy. Z perfumeryjnego punktu widzenia tuberoza zaliczana jest do rodziny białych kwiatów obok innych przedstawicieli tej wonnej grupy takich jak jaśmin, gardenia, kwiat pomarańczy czy lilia. Wszystkie upajają kwiatowym, narkotycznym aromatem, ale tuberoza to prawdziwa kwiatowa diva. Łączy w sobie nuty ciepłe i słoneczne, cytrusowe i kamforowe, tropikalne i cielesne, ziemiste i metaliczne, a w etapie przekwitania nawet akordy surowego mięsa. Jej zapach jest bezkompromisowy i dominujący, dlatego opinie na jego temat są bardzo spolaryzowane – albo się go kocha, albo nienawidzi. Krzykliwość i cielesność tuberozy nie zjednywała jej w dawnych czasach wielbicieli. W epoce wiktoriańskiej, kiedy szanującym się niewiastom wypadało pachnieć głównie skromnymi fiołkami, zabraniano młodym pannom wdychania aromatu tuberozy w obawie, że wywoła u nich spontaniczny orgazm. Brytyjski perfumiarz Roja Dove określił ją mianem perfumeryjnej nierządnicy. Kurtyzana czy diwa, tuberoza niezmiennie wybierana jest przez perfumeryjne nosy do swoich kompozycji, a tysiące fanów na całym świecie nie przestaje chcieć pachnieć tym bezczelnym białym kwieciem.

Niekwestionowanym punktem odniesienia w temacie zapachów tuberozowych jest stworzona w 1948 roku przez Germaine Cellier dla Roberta Pigueta kompozycja Fracas. Ukochane pachnidło Madonny, Kim Basinger i Courtney Love buzuje wręcz przedawkowaną kwiatowością. Tuberozie towarzyszą tu bowiem jej klasyczni partnerzy zapachowej zbrodni – jaśmin, kwiat pomarańczy, gardenia i narcyz. W ślad za nią poszły Chloe Karla Lagerfelda (1975), Jardins de Bagatelle Guerlain (1983) i stworzona dla Givenchy przez mistrza kwiatowych bukietów Dominique’a Ropiona radosna kompozycja Amarige (1991). Ten ostatni zresztą zapisał się jako twórca innego kultowego zapachu z tuberozą w roli głównej, o jakże adekwatnej nazwie – Carnal Flower (Cielesny Kwiat). Mamy w nim do czynienia z najwyższą koncentracją naturalnie pozyskanej tuberozy prezentującej wszystkie swoje asertywne aspekty: kamforowy – podkreślony eukaliptusem, tropikalny – wzmocniony kokosem i melonem i kwiatowy – wsparty przez jaśmin i ylang-ylang. Carnal Flower jest jednocześnie komfortowy i wyniosły, przyjazny i stwarzający dystans, świadom swojego niezaprzeczalnego piękna i mocy.

Popularne w latach 50., a szczególnie w rozbuchanych latach 80., mocno kwiatowe, w tym tuberozowe, zapachy, w następnej dekadzie popadły w niełaskę. Lata 90. upodobały sobie proste, minimalistyczne kompozycje o nutach ozonowych i wodnych. Tuberozę na kilka lat przykrył retro kurz, ale po roku 2000 kreatorzy perfum znów zaczęli po nią chętnie sięgać. W ubiegłym roku natomiast mieliśmy do czynienia z istną falą zapachów z tym składnikiem. Tuberoza odegrała główną rolę aż w ośmiu premierowych zapachach, zarówno głównego nurtu, jak i niszy.

Jak zabrać się za tuberozę, gdy nie jest się buzującym zmysłowością wampem? Ta nuta potrafi brzmieć bardzo dziewczęco i radośnie. Należy jedynie sięgnąć po odpowiednią kompozycję z kategorii tuberoza dla początkujących. Do Son marki Diptyque to zapachowy obraz odległego Hajfongu nad Zatoką Tonkińską – miejsca, gdzie wychowywał się jeden z twórców marki – Yves Coueslant. Pierwsze skrzypce gra tu biała, wonna tuberoza. Przewodnia nuta otoczona jest delikatnymi, zmysłowymi akordami różanym, a całość zawdzięcza swój subtelny charakter pomarańczowym liściom i irysowi. Do Son to kwiatowa, lekka bryza od strony bezkresnej zatoki. Znad egzotycznego wybrzeża przenieśmy się do dzikiego kwiatowego ogrodu, który stworzył w swoim pierwszym autorskim zapachu dla domu mody Gucci jej dyrektor kreatywny Alessandro Michele. „Zależało mi na zapachu zielonym, odważnym, który przeniesie nas do bezkresnego ogrodu wypełnionego mnóstwem kwiatów i roślin – kompozycji jak bukiet obfitości. Ten ogród jest tak piękny jak kobiety: wielobarwny, dziki, różnorodny. Gucci Bloom pachnie jak ten ogród, umożliwia podróż do miejsca, które nie istnieje”. Uroczy, prosty, pastelowy flakon zapachu skrywa w sobie tuberozę idącą ręka w rękę z jaśminem wielkolistnym, ostudzoną wiciokrzewiem i korzeniem irysa. Dla dziewczyn ceniących sobie ducha wielkiego miasta idealną pierwszą przygodą z tuberozą będzie spotkanie z ostatnią premierą marki Hermès – zainspirowanym wielobarwną, wąską apaszką zapachem Twilly. Twilly musuje imbirem i gorzką pomarańczą, w sercu nosi młodzieńczą tuberozę, a w bazie otula sandałowym ciepłem. Jest kwiatowy, ale z przymrużeniem oka i dużą dozą młodzieńczego wdzięku. Tuberose Angelica to jedna z bestsellerowych kompozycji Jo Malone, gdzie tuberozie, o dość transparentnej jak na tę nutę wymowie, towarzyszy zielono-ziołowy dzięgiel.

Osobom lubującym się w kwiatowych klimatach na pewno przypadnie do gustu jedna z trzech najnowszych propozycji niszowej marki EvodyTubéreuse Manifeste. Zainspirowana malarstwem surrealistycznym kompozycja ujawnia pełnię kwiatowego piękna tuberozy, z jej maślanymi, słodkimi i cielesnymi aspektami. W pełni rozwiniętą tuberozę odnajdziemy też w kompozycji stworzonej przez Jacques’a Cavallier dla Louis Vuitton – Turbulences. Orientalno-kwiatowy zapach łączy w ciekawy sposób tuberozę oraz inne kwiaty – magnolię, różę i jaśmin z charakterystyczną dla wszystkich kompozycji Les Parfums Louis Vuitton nutą skórzaną. Dzięki temu mariażowi całość wybrzmiewa mniej słodko z wyraźnymi podtekstami dymno-skórzanymi. Po raz pierwszy po kwiat tuberozy sięgnął też kreator symbolicznych zapachów-kamieni Olivier Durbano. W swojej trzynastej kompozycji połączył zmysłowy, cielesny kwiat z imponującym zastępem nut zwierzęcych: cywetą, kastoreum, szarą ambrą i piżmem. Celem było oddanie dwoistości kamienia, który użyczył imienia nowemu zapachowi – labradorytowi. Jego jasną stronę oddaje kwiatowość tuberozy, która w fazie przejrzenia przechodzi w bardziej mroczne zapachowe zakamarki oddane przez nuty odzwierzęce, drzewo agarowe i żywice (olibanum i opoponaks).

Ciekawym zabiegiem, który dało się odnotować przy kilku ostatnich premierach z tuberozą, było łączenie tej nuty z akordami tradycyjnie odległymi od kwiatowych kombinacji. I choć naszą główną bohaterkę niełatwo zagłuszyć w trzech poniższych zapachach udało się ją z interesującym skutkiem utemperować. Atelier Cologne zaproponowało uroczą, elegancką i apetyczną kompozycję Café Tuberosa. Nazwa mówi sama za siebie – indyjską tuberozę pożeniono tu z ziarnami kawy, a także z kardamonem i kakaowcem. Efekt olśniewający! Duet kawy z tuberozą zainspirował też Jerome Epinette’a, który dla marki Byredo wyczarował orientalno-drzewno-kwiatowy zapach Velvet Haze. Obok dwóch wspomnianych nut, w głowie kompozycji egzotycznego śladu dodaje kokos, a w dalszych fazach rozwoju nasz nos napotka ziarna kakao, hibiskusa, kwiat osmantusa, paczulę i piżmo. Tuberoza na niebiesko? Czemu nie! Tak przynajmniej sądzi Nathalie Lorson – perfumiarka i założyciele marki ALTAIA (A Long Time Ago In Argentina) – Marina Sersale i Sebastián Alvarez Murena. Inspiracją dla zapachu było wspomnienie. W 1978 roku Sebastián odbył przejażdżkę samochodem na szczyt wzgórza Corcovado w Rio de Janeiro. W pewnym momencie auto otoczyły kobaltowe motyle, a przez otwarte okno wkradł się zapach słodkich tuberoz. Tak powstało Tuberose in Blue – biały kwiat w tandemie z niebieskim – symbolizującym motyle – heliotropem. Dodatek drewien – cedru i sandałowca  temperuje rozbuchanie tuberozy i sprawia, że zapach zaczynamy postrzegać jako bardziej stonowany i refleksyjny.

Kapryśna kwiatowa diwa, narkotycznie zmysłowa i głośna niektórych może przyprawiać o zawrót głowy. To prawda, nie jest dla każdego. Jednego nie można jej jednak odmówić – jest wybitnie kobieca, a w szaroburym, zimowym krajobrazie potrafi wzbudzić prawdziwą ekscytację. Aż chciałoby się powtórzyć za Markiem Grechutą:

„Pani pachnie jak tuberozy.

To nastraja i to podnieca.

A ja lubię zapach narkozy,

a najbardziej gdy jest kobieca...”**

Tuberoza

  1. Diptyque – Do Son (GaliLu); 
  2. Evody – Tubereuse Manifeste (GaliLu);
  3. Frederic Malle – Carnal Flower (GaliLu); 
  4. Hermès – Twilly;
  5. Gucci – Bloom;
  6. Byredo – Velvet Haze (GaliLu);
  7. ALTAIA – Tuberose in Blue (GaliLu);
  8. Atelier Cologne – Cafe Tuberosa (Sephora);
  9. Louis Vuitton – Turbulences;
  10. Jo Malone – Tuberose Angelica (Douglas);
  11. Olivier Durbano – Labradorite (Quality).

 

*Cytat: Patrick Suskind "Pachnidło. Historia pewnego mordercy". Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz

**Cytat: Marek Grechuta, "Pomarańcze i mandarynki"

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items