Chcieli się pobrać na odległość. Ona była w Polsce, a on w Izraelu, z którego nie mógł wrócić. Ich uczucie zostało pokonane przez dzielącą ich odległość. Ale zanim to się stało, zdążyli napisać do siebie sporo listów.

Podobno to ona podrywała jego. Były lata 50. Hłasko zaangażowany był w romans z mężatką i matką dwójki dzieci, Hanną Golde. Po zakończeniu romansu to Agnieszka go pocieszała. Zresztą wpadali na siebie tu i tam. On już był znany dzięki swoim opowiadaniom, ona pisywała dla Studenckiego Teatru Satyryków (STS). W końcu pojawiło się uczucie, zostali parą. Ale nie było im po drodze, młodzi, pełni pasji, zaczęli się rozmijać. Wciąż się jednak kochali, nawet się zaręczyli. Jednak Hłasko wyjechał do Paryża. Władza nie pozwoliła mu wrócić, Agnieszka zaś nie dostała paszportu i nie mogła wyjechać. Tak zaczęło się jego podróżowanie po świecie i bezowocne próby powrotu do kraju. 

Mazury, 21 VI 57 

Marku najmilszy!

Tu są Mazury, więc wielkie niebo, jezioro spokojne jak pies. Oczywiście dobry, łagodny pies.

Siedzę na brzegu starej studni, obok gdacze smutna jakaś kura, a ja chcę Ci powiedzieć parę rzeczy ważnych. Nie wiem czy dobrze to pamiętasz. Zadzwoniłeś do mnie parę dni temu i powtarzałeś jestem wraki”! I mówiłeś, że nic nie napiszesz. I wołałeś Nie licz na mnie. Marek, posłuchaj mnie uważnie. Tu nie chodzi o to, żebym ja na Ciebie liczyła. Chodzi o to, żebyś Ty na mnie liczył. Żebyś wiedział, żebyś zawsze wiedział, że masz na świecie człowieka, do którego w każdy dzień, w każdym stanie i o każdej godzinie możesz przyjść... Bo nie przeraża mnie to, że mówisz o sobie złe słowa. Nawet wtedy, kiedy dzwonisz późno wieczorem i powtarzasz, jestem wraki”. Bo to nieprawda.

Marek, masz w sobie to najpiękniejsze, co może mieć człowiek – prawdę. Nie chcesz być taki jak świat, w którym żyjesz. Jesteś najodważniejszy z naszego pokolenia, bo widzisz prawdę nawet tam, gdzie to bardzo boli.

Jesteś bardzo piękny i bardzo wiele wart.

Dlatego bzdurą są te złe słowa, które o sobie mówisz. I bzdurą jest to, czego się boisz, że już nie będziesz pisać Nie zrezygnujesz z prawdy, więc będziesz pisał. Także najlepiej w naszym pokoleniu. Chyba, że przestaniesz się buntować Ale to Ci nie grozi, wiem o tym. Kończę ten trudny list.

Do widzenia, kochany 

Twoja Agnieszka

 

Ateny, 21 I 1959

Kochanie moje! 

Piszę do Ciebie z lotniska, gdzie mam dwie godziny czasu – potem lecę do Tel Awiwu. Kochanie moje, nie wiem, co Ci pisać, co Ci powiedzieć, aby Ci było łatwiej, i co ci powiedzieć, abyś uwierzyła i abyś myślała, że jestem już z Tobą. Nigdy nie myślałem, że będę Cię tak kochać, jak Cię kocham, i że tyle zyskam.

Zawsze – tzn. w Polsce – bałem się o Ciebie, gdyż nie wierzyłem sobie; a ile razy chciałem się jakoś zbliżyć do Ciebie – wypadało to niezręcznie, żeby nie powiedzieć źle. Teraz, kiedy dostałem juz swoją porcję batów, która jest jeszcze niczym w porównaniu do tego, co mnie oczekuje, wiem na pewno, że tylko Ty się liczysz. Napiszę Ci zaraz z Tel Awiwu, gdzie mieszkam, i pisz, pisz do mnie.

I módl się za mnie.

Marek

 

Ejlat, 22 III 1959 r.

Kochanie moje!

Nie bój się o mnie, ja się nie rozmyślę. Ale ja się o Ciebie boję. Pamiętaj, że sama mi wyznałaś, że nie jestem Twoim pierwszym, że przede mną miał z Tobą stosunek poważny pan Kraus z ulicy Mikołaja. Cierpię na myśl, że podczas mojej nieobecności mógłby on wznowić swoje pretensje do Ciebie. Moja Mała, ja tak tęsknię za Tobą, że mi się w głowie mąci i sam snuję jakieś idiotyczne opowieści. Jeśli nie wrócę do Ciebie, to chyba umrę, a Ty wiesz, że jestem specjalistą w reżyserowaniu nieszczęścia. Boże, żeby to się juz raz skończyło. Na razie ucz się, ucz się i ucz się. Całuje Cię.

Marek

 

Tel Awiw, X 1959 r. 

Kochanie!

Wybacz długą zwłokę. Wiele przyczyn się na to złożyło. Brak konkretu, moje osobiste trudności, długa nieobecność w Tel Awiwie – wszystko to oczywiście nie jest usprawiedliwieniem; ale dochodzi do tego jeszcze moje zmęczenie, które trzeba zobaczyć, aby jeśli nie usprawiedliwić, to przynajmniej zrozumieć.

[...]

Bądź spokojna i ucz się. Nie jestem zadowolony, że praktykę odbędziesz u W. Uważałem go zawsze za miernotę i karierowicza. Poza tym nie idź czasem za mąż za niego, bo Bóg mi świadkiem, że ob. będzie Ci to proponował (piszę poważnie). Lepiej by było, gdybyś mogła pójść do Wojtka Hasa, bo on jest bardziej autentyczny, grubo zdolniejszy, zupełnie niezoportunizowany i bliski mojemu sercu. Całuję Ciebie i mamę; i nie martwcie się o mnie. Pewnego dnia będziemy się jeszcze wszyscy razem śmiać z tego. Ale łaź koło naszej sprawy.

Marek

PS Zapytaj się kogoś rozsądnego, czy w moim przypadku istnieje możliwość ślubu z Tobą na odległość. I napisz mi o tym szczegółowo. Jeśli to możliwe, to zaraz to załatwimy, a przynajmniej połowę kłopotów będę miał za sobą.

1 osiecka hasko

„Marek Hłasko. Listy”, wybrał, opracował i wstępem opatrzył Andrzej Czyżewski. Wydawnictwo Agora, Warszawa 2014

Temida Stankiewicz-Podhorecka, „Listy Marka Hłaski”, Oficyna Ypsylon, Warszawa 1994

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska na podstawie zdjęć ze strony wikipedia.org i materiałów prasowych