Serią o Lipowie zaskarbiła sobie serca tysięcy czytelników. Mówi, że mała społeczność pozwala na stworzenie historii w stylu zagadki zamkniętego pokoju i że każdy z nas jest zdolny do zła. Pisząc, szuka momentu krytycznego i twierdzi, że praca nad książką tak naprawdę nigdy się nie kończy. Premiera jej najnowszej powieści będzie miała miejsce podczas tegorocznego Big Book Festival. Przed państwem Katarzyna Puzyńska.

 

Czy kiedy pisałaś „Motylka” przyszło ci do głowy, jak bardzo może rozwinąć się seria o policjantach z Lipowa?

Od początku planowałam, że powstanie seria. Tak naprawdę przed wydaniem „Motylka” miałam już gotowe cztery części. 

 

Tylko nie mów, że pisałaś, nie wiedząc, czy książka będzie wydana.

To nie było pisanie w ciemno. Sytuacja była już uzgodniona z wydawcą. Wydanie „Motylka” zostało więc nieco przesunięte, aby potem zaprezentować całą serię w krótszym czasie.

 

Sprytne posunięcie. Zatem wracajmy do serii: wszystko sobie zaplanowałaś?

Wiedziałam mniej więcej, jak chcę poprowadzić losy bohaterów, ponieważ oprócz historii kryminalnych w moich powieściach ważne są również losy poszczególnych bohaterów. Miałam więc plan, chociaż czasem też moje postaci potrafiły mnie też zaskoczyć!

 

Która najbardziej?

Czytając całą serię po kolei, można zaobserwować, jak bohaterowie się zmieniają. Dotyczy to zwłaszcza Daniela Podgórskiego. Jego droga okaże się chyba najbardziej wyboista. Z historii na historię staje się zupełnie innym człowiekiem – a granica pomiędzy tym, kim był, a kim się staje jest cieńsza niż mogłoby się wydawać. Emilia Strzałkowska i Klementyna Kopp również będą musiały zmierzyć się z wieloma trudnościami. Nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

1 katarzyna purzyska askun motylek wywiad ksika book 

Właśnie pojawił się 6. tom ich przygód. „Łaskun” to wyjątkowo obszerna książka. Czy z każdym tomem pisze ci się łatwiej, czy może wręcz przeciwnie?

Z każdym kolejnym tomem stawiam sobie nowe wyzwania. Staram się, żeby kolejne książki były zupełnie inne od poprzednich. Robię to ze względu na czytelników, ale również i dla siebie. W ten sposób pisanie jest intrygującym przeżyciem. Oczywiście oznacza to też więcej pracy. „Łaskun” ma prawie 840 stron. Nad taką fabułą trzeba cały czas panować. Wymaga to dużego przygotowania i wielkiego skupienia. Jednocześnie daje możliwość dogłębnej analizy opisanych wydarzeń – zarówno tych kryminalnych, z motywacją zabójcy na czele, jak i tych pobocznych, które są dla mnie tak naprawdę równie ważne.

 

Czekamy na tłumaczenie twoich książek, wiem już, że będą to trzy języki, ale ty na pewno wiesz dużo więcej...

Bardzo się cieszę, że jest zainteresowanie moimi książkami za granicą. To wielkie wyróżnienie dla pisarza. Jak na razie prawa do tłumaczenia mojej serii wykupiły duże wydawnictwa z Hiszpanii, Niemiec, a także z Litwy. W pewnym momencie książki wydawane będą jednak także w innych krajach, gdzie mówi się w tych językach, na przykład w Austrii czy Szwajcarii (niemiecki), jak również w Ameryce Łacińskiej (hiszpański). Razem robi się z tego ponad dwadzieścia krajów! Toczą się rozmowy z kolejnymi wydawcami. Jak powiedziałam, to wielkie wyróżnienie i… motywacja do dalszej wytężonej pracy. Z niecierpliwością czekam na opinie zagranicznych czytelników na temat sagi. Pierwsze tłumaczenia powinny pojawić się w przyszłym roku.

 

Pojawił się też temat ekranizacji, wyszedł ze sfery marzeń i stał się konkretnym projektem. Wiem, że wciąż tajnym, ale może naświetlisz choć trochę tę sprawę?

Niestety jestem zobowiązana umową, żeby nie zdradzać szczegółów. Właściwie mogę tylko powiedzieć, że prawa do ekranizacji zakupiła bardzo duża firma producencka. To świetna ekipa, więc jestem bardzo szczęśliwa. Trzymajcie kciuki!  

 

Teraz rozgryźmy fenomen popularności twojej serii. Małe miasteczko, w zasadzie wieś… Co cię pociąga w umiejscowieniu i opisywaniu zdarzeń w takim punkcie?

Wybrałam tę lokalizację po pierwsze z przyczyn osobistych. W tych rejonach, właściwie w prawdziwym Lipowie, przez długi czas mieszkali moi dziadkowie. Ja zaś spędzałam tam każdą wolną chwilę. Do tej pory mam tam serdeczne przyjaciółki. Być może takie stwierdzenia trącą banałem, ale powiem, że okolice jeziora Bachotek to jedno z moich ukochanych miejsc na ziemi! Kiedy postanowiłam napisać książkę, wybór lokalizacji był więc oczywisty. Do tego jedyna w swoim rodzaju atmosfera tego pojezierza, naprawdę zachwyca.

I jeszcze moja miłość do powieści Agathy Christie, które przecież w większości osadzone są na angielskiej prowincji. Bardzo chciałam pokazać, że nasza również potrafi być ciekawa. Mała społeczność pozwala na stworzenie historii w stylu zagadki zamkniętego pokoju. Wokół Lipowa nie ma co prawda fizycznego muru, ale wszystko rozgrywa się w niejako zamkniętym świecie. Morderca jest jedną z osób, które doskonale znamy. A przynajmniej tak nam się wydaje! Bo każdy ma przecież swoje tajemnice.  

 

Zajrzyjmy do „Łaskuna”. Na głównym wątek tej powieści wybrałaś wyjątkowo paskudną zbrodnię. Jak poradziłaś sobie z takim opisem? Musiałaś tkwić w tej rzeczywistości przez kilka dobrych miesięcy.

Tak, jak powiedziałam, to faktycznie było bardzo ciężkie. „Łaskun” był dla mnie chyba najtrudniejszą książką. Zarówno ze względu na moją sytuację w życiu prywatnym, kiedy pracowałam nad tą powieścią, jak i na tematykę. Tak naprawdę musiałam zmierzyć się z własnymi słabościami, demonami, jak niektórzy mówią. Wrócić do pewnych wydarzeń, o których być może wolałabym zapomnieć. Pod koniec pracy miałam wrażenie, że nie podołam. A jednak się udało! Teraz jestem z tego bardzo dumna. Mam nadzieję, że moja kolejna historia spodoba się czytelnikom.

 

Czy wykształcenie psychologa pomaga ci w tworzeniu kryminałów?

Na pewno. Psychologia jest nauką o tym, jak funkcjonuje człowiek. Mówię tu zarówno o tym, co dzieje się w nas samych, jak i o tym, jak funkcjonujemy w kontaktach z innymi ludźmi. A przecież to ludzie są w kryminale najważniejsi! To ich historie są kluczowe. Psychologia szuka przyczyn pewnych zachowań. Ja w moich książkach również to robię – stąd często pojawiają się retrospekcje. Szukam momentu krytycznego. Niestety niektóre badania pokazują, że każdy z nas jest zdolny do zła. Potrzebny jest tylko specyficzny splot czynników – najczęściej sytuacyjnych i osobowościowych, żeby pchnąć do najbardziej ostatecznego czynu. Trzeba pamiętać, że morderca nie zawsze jest psychopatą, choć i tacy w moich książkach się pojawiają. Od razu powiem, że nie chodzi tu o wybielanie morderstwa, raczej o poszukiwanie powodów. Jeżeli znamy powody, możemy starać się zapobiec skutkom. Warto bowiem wiedzieć, że nawet seryjni mordercy, ludzie pozbawieni empatii, w wielu przypadkach przebyli w dzieciństwie trudne do wyobrażenia traumy.

 

Kiedy piszesz książki, bliżej jest ci do wcielenia się w policjantów czy morderców?

Pisząc, muszę wcielić się we wszystkie postaci. Taką mam metodę pracy. Jak już wspomniałam, tworzenie bohaterów jest dla mnie kluczowe przy konstruowaniu książki. Wcielanie się w mordercę na pewno jest o tyle trudniejsze, że często jest to osoba, którą targają skrajne emocje, która bardzo wiele w życiu przeszła, a potem zrobiła to, co najgorsze. Dla pisarza to trudny moment, bo musi to wszystko przepracować w swojej głowie. Dlatego też w tej pracy warto dbać o higienę psychiczną – znaleźć jakiś sposób oderwania się od zła.

 

Jaki jest twój sposób?

Często uprawiam sporty. Kocham bieganie. Właściwie to chyba jestem od niego uzależniona. Biegam codziennie. Staram się zmęczyć na tyle, by skupić się tylko na ciele, a na jakiś czas wyłączyć umysł. Zapomnieć. To jest naprawdę bardzo potrzebne, kiedy wchodzi się w tego typu historie.

 

Czy rozgraniczasz w sobie Puzyńską autorkę i Kasię, która jest żoną, przyjaciółką, pasjonatką jazdy konnej?

Myślę, że tak naprawdę mam w sobie wiele osób, wcieleń. Czasem zupełnie przeciwstawnych. Połączenie tego wszystkiego bywa trudne. Z drugiej strony praca nad książką tak naprawdę nigdy się nie kończy. Zawsze można trafić na dobrą historię, zawsze jest coś jeszcze do przemyślenia w tej, którą aktualnie się buduje. Używam słowa „zawsze” w sensie dosłownym! W tym zawodzie wiele rozgrywa się w głowie, więc trudno przestać. Całe szczęście odrobina ekstrawagancji zdaje się być pisarzom wybaczana – w końcu od tego są, żeby patrzeć na świat nieco inaczej. Nie przeczę jednak, że życie ze mną bywa trudne. Dobrze, że mam wyrozumiałego męża!

3 katarzyna purzyska askun motylek wywiad ksika book 

Fot. materiały prasowe

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

object(stdClass)#903 (3) { ["error_type"]=> string(23) "OAuthRateLimitException" ["code"]=> int(429) ["error_message"]=> string(178) "You have exceeded the maximum number of requests per hour. You have performed a total of 672 requests in the last hour. Our general maximum limit is set at 500 requests per hour." }

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items