Krzysztof Napiórkowski jest twórcą, który udowadnia, że we współczesnej muzyce jest miejsce na chwilę lirycznego relaksu i zbliżenia się do natury. Niebawem premierę będzie miała jego najnowsza płyta „10xTwardowski”, inspirowana poezją Jana Twardowskiego. Nam postanowił zdradzić, co kryje jego prywatna biblioteczka.

Czym dla pana jest literatura?

Literatura jest dla mnie bardzo ważnym elementem w życiu. Właściwie nie wyobrażam sobie życia bez książek. Wychowałem się w domu, w którym wszędzie były książki. Mój ojciec jest polonistą i bibliofilem, z tego względu nasz dom był wypełniony książkami, wręcz pękał od ich nadmiaru. Nie mieściły się w pokojach, więc częściowo leżały również w piwnicy, w pudłach. W otoczeniu książek dorastałem, lubię wśród nich przebywać, lubię ich zapach i związany z nimi czas skupienia, zamyślenia, kiedy mogę w zupełności oddać się lekturze.

 

Pana ojciec jest polonistą, wychowywał się pan w domu pełnym książek, czy to oznacza, że odziedziczył pan po nim jakieś pozycje i ma je w swojej biblioteczce?

Oczywiście. Podebrałem ojcu sporo książek. Z racji tego, że jest to moje kolejne mieszkanie, to część z nich niestety gdzieś umknęła, gdzieś poginęła. Te najważniejsze mam jednak ciągle ze sobą i wiele z nich pochodzi właśnie z domowej biblioteki od ojca. Jeśli mój tata przeczyta ten wywiad będę je pewnie musiał zwrócić (śmiech).

Tutaj mam na przykład, z takiej starej serii, dwa tomy „Czarodziejskiej góry” Manna. To jest książka, którą właściwie trudno dostać w tej chwili. Z tego co widziałem jest niewznawiana, więc można ją kupić tylko przez internet, z drugiego obiegu.

3 krzysztof Napirkowski reading room ksiazki book wywiad rozmowa literatura

Posiada pan jakieś książki, które przechodziły z rąk do rąk przez kilka pokoleń w pana rodzinie, czy raczej odbywało się to na poziomie jednego pokolenia?

Moja babcia była przed wojną nauczycielką, wobec tego też posiadała całkiem pokaźną bibliotekę. Te książki zostały jednak w moim domu rodzinnym. Posiadam natomiast kilka ważnych książek, które wożę ze sobą z miejsca na miejsce, których właściwie już nie czytam, ale lubię je mieć na półce, ponieważ przypominają mi o pewnych rzeczach.

Tutaj mam taką zabawną książkę, od której zaczęła się moja przygoda z programowaniem. Jako dziecko uwielbiałem programować. To jest właśnie taki podręcznik do programowania z lat dziewięćdziesiątych, który jako dziecko wertowałem od pierwszej do ostatniej strony. Teraz właściwie jest bezużyteczny, mógłbym wyrzucić go na śmietnik, ale lubię mieć tę książkę na półce.

 

Widzę również u pana sporo poezji. Jest tutaj Jastrun, jest Majakowski, Broniewski.

Rzeczywiście, poezja stanowi dużą część mojej biblioteki, ponieważ pracuję z poezją na co dzień –na moich płytach znajdują się głównie teksty poetyckie. No i dostaję też sporo tomików. One są o tyle dobre, że nie zajmują dużo miejsca (śmiech), są cieniutkie, bardzo esencjonalne, można mieć ich dużo.

 

Czyli poezja jest czytana przez pana głównie zawodowo, a są jacyś poeci, których czyta pan w wolnych chwilach, dla własnej przyjemności?

Na pewno będzie to Leśmian, Herbert. Ostatnio sięgnąłem również po Twardowskiego.

 

Co przerodziło się w pana najnowszą płytę „10xTwardowski”, która będzie miała premierę we wrześniu. Co urzekło pana w tej poezji?

Urzekła mnie przede wszystkim prostota i niesamowita siła przekazu, ponieważ Jan Twardowski był poetą, który unikał jakichkolwiek fajerwerków lingwistycznych, unikał popisywania się frazeologią. On dążył przede wszystkim do bardzo silnego przekazu. Mówił niezwykle prostym językiem, ale bardzo dobitnie. Jego słowa mają silny ładunek poetyckiej informacji.

1 krzysztof Napirkowski reading room ksiazki book wywiad rozmowa literatura

Z tego co pamiętam, to zarówno u Leśmiana, jak i księdza Twardowskiego często pojawia się metaforyka dotycząca przyrody. Czy to jest temat, który pana szczególnie pociąga i do którego chętnie pan wraca?

Zdecydowanie tak. Tematyka związana z przyrodą jest mi bardzo bliska; wychowałem się niedaleko Beskidu Niskiego i Bieszczad, gdzie często przebywałem, w związku z tym jest to dla mnie bardzo ważne, aby być blisko natury. Jan Twardowski jest takim poetą, który przyrodę traktuje bardzo poważnie i w zasadzie jest to jeden z głównych wątków i tematów jego poezji.

 

Dla odmiany widzę u pana „Antologię polskiego reportażu”. Udało się przebrnąć przez całość?

Jeszcze nie, czytam raczej wybrane fragmenty. Natomiast uważam to za świetne przedsięwzięcie. Mariusz Szczygieł wykonał moim zdaniem świetną robotę. Z wielkim zainteresowaniem czytałem chociażby reportaże Janusza Korczaka, Marii Konopnickiej czy Melchiora Wańkowicza. Dzięki tej książce naprawdę dużo można się dowiedzieć o świecie i przeszłości, z pierwszej ręki.

 

A jeżeli chodzi o prozę, to częściej sięga pan po literaturę faktu czy prozę fabularną?

Prozy fabularnej czytam chyba najmniej. Jako młody chłopak czytałem całe serie takich książek, wciągałem się bardzo w przeróżne historie. Teraz przychodzi mi to z większym trudem, a z kolei z większą satysfakcją oddaję się lekturze literatury faktu, książkom historycznym, reportażom; można u mnie znaleźć także kilka biografii kompozytorów. Sprawia mi to, z niewiadomych przyczyn, większą przyjemność.

 

Czyli jednak to zakorzenienie książki w rzeczywistości musi być dosyć silne.

Tak, chociaż jako młody człowiek uwielbiałem na przykład książki Lema, których przeczytałem właściwie większość. Wtedy to zakorzenienie w rzeczywistości nie było dla mnie takie ważne. Muszę przyznać, że teraz nawet lubię książki o Harrym Potterze, zupełnie mi się to podoba.

5 krzysztof Napirkowski reading room ksiazki book wywiad rozmowa literatura

Wspominał pan, że często inspiruje się w swojej twórczości poezją. A zdarzało się, że zainspirowała pana proza?

Jeżeli chodzi o samą inspirację, to jest nią dla mnie nie tylko literatura, ale również malarstwo, podróże oraz wszelka aktywność emocjonalna i intelektualna. Dlatego proza z pewnością stanowi źródło inspiracji.

 

Widzę jeszcze u pana książkę pt. „Dziecko”. Mógłby pan o niej coś bliżej powiedzieć?

To jest słynna książka doktora Spocka. To jest książka, przy której wychowywały się całe pokolenia amerykańskich dzieci. Często w filmach amerykańskich, w których jest mowa o dzieciach, powołują się na jego opinie. Właśnie jak szesnaście lat temu zostałem tatą, to tę książkę otrzymałem jako podarunek na tę okoliczność. Myślę, że jest to bardzo ciekawe podejście do wychowania dziecka.

 

Co pan sądzi na temat okładki książki. Okładka może skłonić pana do zakupu czy liczy się przede wszystkim treść?

Wszystko się liczy. Okładka jest ważna, ale na pewno nie kupuję książek dlatego, bo mają ładną okładkę. Aczkolwiek jest to fajny dodatek do całości. Jeżeli książka jest ładnie wydana, to po prostu cieszy oko.

 

Widzę u pana kilka nowo wydanych pozycji. Jeżeli chodzi o ich nabywanie, to są to książki wcześniej przez pana upatrzone, czy kupione raczej przypadkowo?

Przeważnie są to pozycje wcześniej upatrzone, natomiast dużo książek mam też pożyczanych znajomi podrzucają, dużo książek mam też w rodzinnym domu, które sobie podczytuję. Za nowościami jakoś szczególnie nie gonię, bo też nie mam czasu. Raczej polegam na opiniach znajomych, którzy mówią mi, po co warto sięgnąć, a co ewentualnie sobie darować.

 

Znajomi pożyczają panu książki, a pan pożycza znajomym?

Bardzo dużo pożyczam i bardzo dużo do mnie nie wraca, w związku z tym stan biblioteki jest taki, jaki jest, ale szczerze mówiąc nie mam o to do nikogo pretensji. Książka – uważam powinna krążyć. Są oczywiście egzemplarze, których bym nie pożyczył, ale myślę, że lepiej jeśli jedną książkę przeczyta więcej osób.  

2 krzysztof Napirkowski reading room ksiazki book wywiad rozmowa literatura

A książki, które pana ukształtowały?

Jako dorastający chłopiec czytałem naprawdę sporo i w zasadzie przebrnąłem przez dużą część ważnych książek. Trudno powiedzieć, czy jakaś konkretna mnie ukształtowała. Na pewno w dużym stopniu były to książki Lema, które zupełnie zmieniły moje podejście do rzeczywistości. Pokazały, że literatura wykracza poza tę rzeczywistość. Ale jednej książki chyba nie jestem w stanie wskazać.

 

Nie było tak, że z racji zawodu pańskiego ojca, był pan poniekąd zobowiązany do czytania dużej ilości książek?

Nie, absolutnie. Ojciec mnie nie zmuszał do czytania, a że w domu stały książki, to się po nie sięgało z czystej ciekawości albo żeby sprawdzić, co kryje się pod danym tytułem. Ojciec funkcjonował na tej zasadzie, że przychodził czasami, kładł jakąś książkę i mówił, żebym sobie ją przeczytał, bo warto. Czasami przynosił trzy książki i na tej zasadzie to się odbywało. Tymczasem też warto pamiętać, że gdy ja dorastałem, nie było gier komputerowych, tylu programów telewizyjnych, w związku z tym ta książka była rzeczywiście oknem na świat. Dzisiaj młodzież ma dziesiątki innych zajęć i rozrywek, więc może dlatego literatura jest już medium trochę mniej popularnym.

 

Wróćmy jeszcze do biografii muzyków widzę tutaj m.in. biografię Bacha mógłby pan powiedzieć, jakie biografie przypadły panu do gustu?

Bardzo lubię czytać biografie muzyków. Ostatnio czytałem autobiografię Tomasza Stańki pt. „Desperado!”, która gdzieś tutaj powinna być…

 

A sięgnąłby pan po biografię np. muzyków rockowych pokroju Iggy’ego Popa? Czy to zupełnie nie ten klimat?

Bardzo chętnie. Jeżeli wpadłaby mi w ręce, to czemu nie. Jednak te biografie, które mam tutaj, dotyczą przede wszystkim takich muzyków jak: Bach, Mozart, Beethoven, Chopin. Przeczytałem kilka biografii Bacha, m.in. tę najsłynniejszą, która gdzieś tutaj jest, autorstwa Alberta Schweitzera. To są takie książki, które warto z różnych powodów przeczytać, chociażby po to, aby zobaczyć, jak kręte są drogi dochodzenia tych artystów do tego, co było im najbardziej bliskie, czyli tworzenia i komponowania muzyki.

 

Ma pan tutaj także książki historyczne, widzę Normana Daviesa…

Historia zawsze znajdowała się w nurcie moich zainteresowań. Wynika to poniekąd z tradycji rodzinnych, ponieważ wszyscy w rodzinie zajmują się po trosze historią, a poza tym historia jest takim tematem, na który rozmawia się przy spotkaniach rodzinnych, więc trzeba nieustająco się dokształcać, żeby sprostać wyzwaniom braci, kuzynów i wujów.

4 krzysztof Napirkowski reading room ksiazki book wywiad rozmowa literatura

A książka „Kurpie i muzyka”?

Przez ostatnie dwa lata zajmowałem się etnomuzykologią, współpracowałem z zespołem Monodia Polska, który pielęgnuje stare pieśni kurpiowskie. Wtedy to właśnie chciałem się dowiedzieć czegoś więcej odnośnie muzyki kurpiowskiej. Jest to piękna muzyka, która wyróżnia się spośród muzyki ludowej z pozostałych części Polski.

 

E-booki wchodzą u pana w grę?

U mnie praktycznie nie występują. Istnieją jakieś sporadyczne przypadki, że dostanę książkę w PDF-ie, to wtedy ją przejrzę. Ale osobiście nie kupuję e-booków. To chyba kwestia przyzwyczajenia.

Fot. Marcos Rodriguez Velo dla enter the ROOM

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data