Czy świat teatru wciąż jest światem mężczyzn? W jaki sposób przedstawiane są bohaterki spektakli i co mówi to o naszej codzienności? Z jakimi przeciwnościami muszą zmagać się aktorki, reżyserki, scenarzystki i wszystkie te dziewczyny, które chcą współtworzyć teatr? O kobiecym pierwiastku w teatrze rozmawiamy z Magdaleną Grabowską i Pauliną Andruczyk, które prowadzą wspólnie warsztaty „Portret kobiecy”.

Może zacznijmy od początku – jak wpadłyście na pomysł organizowania warsztatów „Portret kobiecy”?

Magdalena Grabowska: „Portret kobiecy” to wynik mojej pracy dyplomowej. Studiowałam Pedagogikę teatru i obroniłam pracę, która skupiała się na formach obecności kobiet w teatrze. W ramach projektu dyplomowego zorganizowałam cztery warsztaty na ten temat i przekonałam się, że praca z konkretną grupą w teatrze jest bardzo interesująca i nie ma co poprzestawać na tych kilku spotkaniach. W tym roku po raz drugi prowadzimy już wspólnie warsztaty w trakcie trwania całego sezonu teatralnego – od września do maja. Spotkania organizujemy co miesiąc.

 2 studio teatr galeria

Jak w praktyce wyglądają warsztaty?

Magdalena Grabowska:  Każdy warsztat dotyczy jednej postaci kobiecej z danego spektaklu STUDIO teatrgaleria. Wokół tej bohaterki budujemy narrację, do tego dobieramy narzędzia pedagogiczno-teatralne do pracy z kobietami. Te formy teatralne, po które sięgamy, są przeróżne – od krótkich etiud przez improwizację teatralną, po działania z przedmiotami, instalacje artystyczne. Zachęcamy dziewczyny do aktywności, do wyzwolenia w sobie kreatywności, zabrania głosu. Te warsztaty oparte są w dużej mierze na dialogu, stawianiu sobie pytań, szukaniu odpowiedzi, dawaniu sobie nawzajem dostępu do różnych perspektyw, konfrontowaniu swojego zdania.

 

Kiedy miałam okazję uczestniczyć w jednym z waszych warsztatów, zauważyłam, że jest wiele kobiet, które przychodzą na te spotkania od dawna. Pytałyście ich kiedyś, co je najbardziej przyciąga?

Paulina Andruczyk: Rzeczywiście wiele kobiet do nas wraca. Mamy taką stałą grupę, około 10-osobową, a poza tym pojawiają się nowe uczestniczki. Co przyciąga te kobiety, które decydują się do nas wracać? Mówią nam, że przede wszystkim ciekawość tego, co się wydarzy. Na każdym spotkaniu bierzemy na warsztat inną postać kobiecą, poruszamy więc różne tematy, przygotowujemy inne propozycje działań. Za każdym razem pojawia się więc inny kontekst, zbiera się trochę inna grupa, więc każde spotkanie jest niepowtarzalne. My same jesteśmy bardzo ciekawe, jak potoczą się rozmowy, do jakich wniosków wspólnie dojdziemy. To zupełnie inna forma uczestnictwa w teatrze i doświadczania go, bo można wspólnie zastanowić się nad spektaklem, potraktować go jako punkt wyjścia do rozmów i działań, a nie być tylko biernym odbiorcą.

Magdalena Grabowska: Często podczas rozmów z kobietami uczestniczącymi w warsztatach, wybrzmiewa też to, że takie zajęcia są dla nich momentem zatrzymania w pędzącej rzeczywistości, czasem jedynym czy jednym z nielicznych w miesiącu. Mogą spotkać się z innymi kobietami, porozmawiać o tym, co jest dla nich ważne, zastanowić się nad rolą kobiety w wielu kontekstach.

Paulina Andruczyk: Co istotne, przychodzą do nas bardzo różne kobiety – od studentek po seniorki i właściwie wszystkie przyznają, że często brakuje im czasu i przestrzeni na refleksję, dlatego tak chętnie wracają na warsztaty.

Magdalena Grabowska: Ten duży rozstrzał wiekowy, o którym wspomniała Paulina, jest bardzo cenny, bo każda uczestniczka wnosi własną perspektywę. Pamiętam na przykład warsztaty o roli matki. Spotkały się na nich zarówno kobiety, które były matkami od lat, jak i od niedawna oraz te, które nie miały dzieci. Doprowadziło to do przepływu super energii, interesujących wniosków, spojrzenia na rolę matki z bardzo różnych stron.

3 studio teatr galeria 

Skoro na waszych warsztatach pojawiają się tak różne kobiety, czy doszło kiedyś do jakiejś ostrej wymiany zdań?

Magdalena Grabowska: Nie przypominam sobie żadnej niemiłej konfrontacji, natomiast dyskusje, na które zostawiamy zawsze przestrzeń pod koniec zajęć, nieraz są bardzo ożywione. Tak było na przykład podczas warsztatu, na którym również byłaś obecna – spotkania dotyczącego roli kobiet w teatrze. Dyskusja wrzała, była mowa o licznych stereotypach, widać było różnice w podejściu do tematu kobiet z innych pokoleń, padło wiele bardzo interesujących, odkrywczych zdań.

Paulina Andruczyk:  Myślę, że kobiety, które do nas trafiają, mają coś do powiedzenia, dość jasno deklarują swoje stanowisko w danym temacie, mają mocne osobowości. Natomiast do konfliktów nie dochodzi, może dlatego, że nastawiamy się na twórcze działania, wymienianie się poglądami i doświadczeniami.

 

Może te żywe dyskusje to nie tylko efekt mocnych osobowości, a też tego, że spotykacie w gronie wyłącznie kobiecym? Wtedy łatwiej zabrać głos na niektóre tematy, dyskusja toczy się trochę inaczej niż w gronie mieszanym, nie ma groźby bycia zagadaną przez mężczyzn, którzy czasem mają skłonność do przerywania, stawiania swojego zdania na pierwszym miejscu itd.

Paulina Andruczyk: Zdecydowanie. Jako kobiety dzielimy też pewną wiedzę. Nawet jeśli mamy różne doświadczenia, mamy też pewną przestrzeń wspólną, na gruncie której łatwiej nam się porozumieć, przez co w gronie kobiecym często łatwiej się też otworzyć.

Magdalena Grabowska: Fakt, że podczas warsztatów znajdujemy się w gronie kobiet, to ogromny bufor bezpieczeństwa. Zacznijmy od tego, że kobiety są notorycznie oceniane ze względu na swoją płeć, określane w schematyczny sposób. W tak zunifikowanym gronie jak nasze ten aspekt oceniania odsuwa się na dalszy plan czy praktycznie w ogóle go nie ma. Pamiętam, że na samym początku, gdy ruszałyśmy z „Portretem kobiecym”, napisał do mnie mężczyzna, który też chciał wziąć udział w warsztatach. Zasugerował, że to średni pomysł, żeby na zajęciach mogły spotkać się tylko kobiety, bo wszystkie będą sobie zapewne przytakiwać i patrzeć na poruszane tematy przez konkretny pryzmat. Wydaje mi się, że wprowadzanie mężczyzn na zajęcia byłoby tu jednak dużym nieporozumieniem – od początku komunikowałyśmy, że są to spotkania dla kobiet i o kobietach. Wydaje mi się, że bardzo potrzebujemy takiej bezpiecznej, kobiecej przestrzeni.

 

Z jednej strony mam wrażenie, że taka bezpieczna przestrzeń dla kobiet jest rzeczywiście bardzo ważna, z drugiej nie da się uciec od tego, że świat wygląda inaczej i trzeba się też hartować w tej bardziej złożonej rzeczywistości. Akurat w teatrze pierwiastek męski jest bardzo widoczny. Choć kobiety oczywiście coraz częściej są reżyserkami, scenarzystkami itd., przez lata teatr był kreowany głównie przez mężczyzn i wciąż jest to odczuwalne.

Paulina Andruczyk: Właśnie to spostrzeżenie było punktem wyjścia naszych ostatnich warsztatów. Mówiłyśmy nie tylko o reżyserkach, ale i o aktorkach, ponieważ zaobserwowałyśmy, że nawet w naszym repertuarze trudno było nam znaleźć rolę kobiecą, wokół której mogłybyśmy zbudować cały warsztat. Ta męska perspektywa widoczna jest też w tym, że skoro więcej jest reżyserów czy scenarzystów, to i role męskie przeważnie są bardziej wyraziste, złożone, niebanalne. Nasz najbliższy spektakl, czyli „Dziewczynki”, dla odmiany został zrobiony prawie przez same kobiety i opowiada o dziewczynkach, co wskazuje tytuł. To dla mnie dość emblematyczne, bo nie dostrzegam, by była taka potrzeba, aby mężczyźni robili spektakle tylko o mężczyznach, bo jednak ta narracja męska i tak jest słyszalna. Wydaje mi się, że kobiety mają większą potrzebę rozmawiania o kobiecości w kobiecym gronie niż mężczyźni o męskości w męskim gronie.

 

Myślę, że wynika to z tego, że kobiecość przez lata również była definiowana przez mężczyzn. Dlatego teraz odzyskujemy nad nią władzę i próbujemy jej nadać własne kształty.

Paulina Andruczyk: Jednocześnie wydaje mi się, że istnieje większe przyzwolenie na to, żeby kobiety rozmawiały w swoim gronie o kobiecości. Mężczyznom mówi się, że muszą być silni, mniej wrażliwi, że takich rozmów o tym, czym jest męskość i jak dopasować ją do siebie im nie potrzeba. A swój punkt widzenia mogą wyrazić po prostu w działaniu czy w sztuce, jeśli mówimy o teatrze. Natomiast wydaje mi się, że takie rozmowy są potrzebne wszystkim. Jeśli faceci mieliby większy dystans do patriarchalnych wzorców, mogliby bardziej otwarcie rozmawiać z kolegami o tego typu doświadczeniach. 

 4 studio teatr galeria

Te rozmowy potrzebne są o tyle, że zarówno model kobiecości, jak i męskości, są dość silnie zdefiniowane, ograniczające. Warto się zastanawiać, jacy my chcemy być, a nie jacy być teoretycznie powinniśmy. W przypadku „Dziewczynek” rzeczywiście od razu rzuca się w oczy, że będzie to przedstawienie opowiadające o kobiecej perspektywie.

Magdalena Grabowska: Rzeczywiście, w przypadku „Dziewczynek” od początku było podkreślane, że będzie to spektakl o kobiecości, choć kierowany do wszystkich. Weronika Murek, która napisała scenariusz, Małgorzata Wdowik, która reżyseruje przedstawienie, aktorki i cała reszta opowiadają o tym, jak to jest być dziewczynką. Dlaczego składa się na to tak wiele zakazów i nakazów? Dlaczego dziewczynkom od najmłodszych lat mówi się, że ich ciała są słabsze i jak to później wpływa na stosunek dorastających kobiet do siebie? Czy dziewczynki mogą stawiać na swoim, krzyczeć, tupać, złościć się i jak są wtedy postrzegane? To niektóre pytania, które pojawiają się w spektaklu. To ważne kwestie i myślę, że wciąż potrzebujemy podkreślania w niektórych sytuacjach, że dany film, spektakl, książka itp. to kobiecy głos, bo wciąż słyszymy go rzadziej.

 

Jeśli pomyślę o pokrewnej teatrowi branży filmu, to tam o wiele częściej słychać oburzenie kobiet – aktorek, reżyserek, scenarzystek – które krytykują swoje niższe zarobki, gorsze perspektywy itd. W przypadku świata teatru rzadziej słyszy się o gorszej pozycji kobiet. Z czego to wynika – myślicie, że sytuacja kobiet w teatrze jest lepsza, a teatr jest po prostu mniej mainstreamowy i takie głosy do nas tak intensywnie nie docierają?

Paulina Andruczyk: Z pewnością teatr jest mniej mainstreamowy, dysponujemy zupełnie innymi budżetami i są one inaczej rozdzielane, natomiast i tu dochodzi do nierówności. Jednocześnie dużo mówi się o „erze reżyserek”. Magda Szpecht, Małgorzata Wdowik czy Anna Smolar to dziś nazwiska w teatrze bardzo pożądane. Zmiany zachodzą więc na naszych oczach, ale są to dopiero ich początki. Mam wrażenie, że w teatrze bardzo wybrzmiewa obecna sytuacja społeczno-polityczna, stała się ona bodźcem do tego, by również na scenie mówić więcej o prawach kobiet.

 

A komu waszym zdaniem najtrudniej jest przebić się w teatrze – aktorkom, reżyserkom, a może kobietom, które pracują gdzieś w kuluarach?

Magdalena Grabowska: Kobiet w teatrze jest bardzo dużo. Są te, które od razu rzucają się w oczy – na przykład aktorki, reżyserki – ale i te, które, jak to ujęłaś, pracują w kuluarach. Zauważyłam, że wiele kobiet zajmuje się w teatrze sprawami organizacyjnymi – my sami w Teatrze Studio mamy dwie producentki i kierowniczki produkcji.

Paulina Andruczyk: Zupełnie inaczej wygląda dział akustyczny, oświetleniowy czy montażowy. Tworzą go praktycznie sami mężczyźni. Ten podział na prace bardziej techniczne zdominowane przez mężczyzn i te bardziej logistyczne zdominowane przez kobiety jest w teatrze widoczny. Dlatego podejrzewam, że mogłoby się okazać, że kobiecie, która chce zostać dźwiękowcem może być nawet trudniej się przebić niż tej, która chce pisać scenariusze. Natomiast wciąż mam wrażenie, że w złej sytuacji są także aktorki. Często, gdy tylko przekroczą pewien wiek, znacząco zmniejsza się ilość ciekawych ról, które mogą zagrać, a i kiedy są bardzo młode, nie zawsze mają w czym wybierać. Wciąż w teatrze za mało jest ról, które nie sprowadzają kobiet do roli obiektów seksualnych, nie traktują ich sztampowo.

 

Kobiety w teatrze to nie tylko osoby w nim pracujące, ale i dziewczyny z widowni. Czego szukają w teatrze? Czy macie wrażenie, że czegoś innego niż mężczyźni?

Magdalena Grabowska: Przychodzące na warsztaty kobiety wspominają nam, że w teatrze szukają własnego głosu, swojej perspektywy. Chcą oglądać historie, które pokazują role kobiet w społeczeństwie – chcą te role lepiej zrozumieć, ale i z nimi polemizować.

 

A jakich warsztatów jeszcze możemy się spodziewać w najbliższym czasie?

Magdalena Grabowska: W maju odbędzie się ostatni warsztat w tym sezonie, a inspiracją do niego będzie spektakl „Dziewczynki”. Chyba mogę już zdradzić, że będziemy pracować między innymi nad wydobywaniem z siebie głosu, nad krzykiem. A w kolejnym sezonie, od jesieni, znów wracamy z nowymi warsztatami z cyklu „Portret kobiecy”, na które serdecznie zapraszamy.  

 1 studio teatr galeria

*PORTRET KOBIECY to cykl warsztatów teatralnych skierowanych do kobiet i inspirowanych postaciami ze spektakli warszawskiej STUDIO teatrgalerii (pl. Defilad 1). Projekt rozpoczął się w sezonie teatralnym 2015/2016 i tworzy go dział edukacji STUDIO: Magdalena Grabowska, Paulina Andruczyk, Gabriela Stankiewicz. Więcej informacji: www.teatrstudio.pl/edukacja/

Fot. materiały prasowe 

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data