„Magia olewania” to taka książka, antyporadnik, całkiem zabawny. Czy po presji na sukcesy czas na… „Miej wy*****e, będzie ci dane” – mówi mi Karolina, kiedy próbuję wymyślić kolejny temat naszego wywiadu, rozmawiając z nią przez telefon – „Paula, to jest temat”. No to rozmawiamy.

Karolina: Miałam ostatnio taki moment, że byłam spięta, trzymałam się sztywno planu, narzucałam sobie chore terminy, zadania, a wszystko się sypało, nic nie wychodziło. Aż odpuściłam i wtedy zaczęło się samo układać. Znasz to?

Paulina: Jasne, że znam. Zwłaszcza to napinanie się. Wydaje mi się, że coraz bardziej czujemy przymus, może zewnętrzny, a uwewnętrzniony, że musimy cisnąć – w pracy, w domu.

Karolina: Mam wrażenie, że szczególnie my, kobiety, uważamy, że musi być idealnie. Ciśniemy jak szalone. I okazuje się, że zawały serca są częstsze u kobiet.

Kobiety ogarniają najwięcej, każda z nas to taka multitasking queen – jesteśmy matkami, żonami i kochankami, sukces w domu, w pracy i jeszcze gdzieś wypadałoby wepchnąć własne przyjemności. I nie powiem, że się nie da, bo się da, ale musimy być totalnie dobrze zorganizowane. No i zdarzają się w tym success story momenty, że się dochodzi do ściany i ma wszystkiego po prostu serdecznie dość.

 

Paulina: Możesz wykonać plan na 100%, ale jak siądziesz wieczorem, to czy będziesz zadowolona? Bo pewnie z połowa tych rzeczy to taka, że musiałaś je zrobić, nie mogłaś odmówić. Takie przykre obowiązki, które nie dają satysfakcji.

Karolina: Jak to się mówi – życie. Pewne rzeczy po prostu musimy zrobić. Zjeść, posprzątać, zarobić. Osoby, które same zarządzają swoim czasem, pracują jako freelancerzy czy mają własne biznesy, i tak są w lepszej sytuacji. Gorzej mają pracownicy urzędów czy korporacji, którzy muszą zmieścić się w pewnych ramach, być w pracy od do i to dopiero jest gimnastyka organizacyjna, kiedy masz dajmy na to chore dziecko czy przedstawienie w przedszkolu/szkole. Więc ja bym mówiła o magii planowania, która jest potrzebna do szczęścia, gdzie nie może zabraknąć miejsca na nasze przyjemności i musi być świadomość, że plan nie zawsze da się wykonać w 100%. Tymczasem my sobie nawarstwiamy zadania, stawiamy sobie nierealne cele, nie potrafimy odpuścić, chcemy wszystko, naraz i zaraz, i to odpuszczanie staje się sztuką, podobnie jak ustawianie priorytetów. Najgorzej, kiedy wszystko wydaje się nam tak samo ważne i niecierpiące zwłoki i nam ciąży jedna niezrobiona rzecz, choć już za nami udane załatwienie 9 innych spraw.

 

Paulina: W czym tkwi zatem problem?

Karolina: Może mamy za dużo i nie doceniamy tego, co już osiągnęliśmy? A apetyt rośnie w miarę jedzenia.

 

Paulina: Wróćmy do olewania. Na czym tak naprawdę polega sztuka olewania czy też magia planowania jak wolisz mówić?

Karolina: Tak, jak wspomniałyśmy, wszystkich zadań, które nam nie pasują nie odetniemy, bo życie polega na tym, że trzeba iść do pracy czy pomóc przyjaciółce, dziecku zrobić obiad czy kolację. Żyjemy z ludźmi, wśród ludzi. Więc to nie jest tak, że się obrażamy na świat i wyjeżdżamy w Bieszczady do chatki, szałasu, na drugi koniec świata. Bierzemy głęboki oddech i ustalamy, jakie są nasze priorytety. Co muszę zrobić dziś, co mogę jutro, a co mogę zupełnie sobie darować. Trzeba czasem również krytycznie spojrzeć na swoje życie, dotychczasowe cele, marzenia, działania. To jest taka sztuka wyboru.

Ostatnio na szkoleniu dla pewnej firmy poprosiłam, aby grupa rozpisała swoje obowiązki. Oni na to, że po co, to bez sensu, bo oni wiedzą, co robią i co mają robić. Na co ja – to tym bardziej rozpiszcie, zajmie wam to chwilę. Kiedy rozpisali, to po pierwsze zobaczyli, co i w jakiej ilości robią, że jest tego sporo, unaocznili, uświadomili sobie. Po drugie mogli zastanowić się, ile czasu im zajmuje wykonywanie danych zadań i czy wszystkie mają sens.

Ja osobiście mam jeden notes, drugi notes – moje znajome mówią o mnie wariatka od notesów. W pierwszym notesie jest rozpiska ziomeczków, w drugim rozpiska praca, w trzecim – wydatki. Zapisuję, co muszę zrobić na danym polu, aby mi nie umknęło, ustawiam im stopnie ważności i w końcu codziennie dobieram kolejne zadania.

 

Paulina: Planowanie, rozpisywanie, wygląda to jak praca domowa. A ja myślałam, że jak olewanie, to będzie to rozmowa o leniuchowaniu czy tej twojej ucieczce w Bieszczady.

Karolina: Ale żeby leżeć i myśleć swobodnie o niebieskich migdałach, to trzeba mieć dobrze skonstruowany plan działania, wiedzieć dzięki temu, co i kiedy możesz olać, ale to też wiąże się z tą wspomnianą wiedzą, czego chcemy. No i pozwala się nie stresować, że nawał pracy. Nawał niech będzie, ale wiem kiedy i jak się z tym uporam.

W tym wszystkim, o czym mówimy, kluczowa jest także asertywność. Trzeba mieć w sobie trochę zdrowego egoizmu i nie tracić czasu na spotkania na przykład z pseudoprzyjaciółmi. Tej asertywności, myślenia o sobie w pierwszej kolejności powinni uczyć nas w szkołach. Na szczęście z czasem nabieramy takiej życiowej mądrości, zyskujemy samoświadomość, co nam pasuje i kto, na czym nam najbardziej zależy. Ale można na to czekać i uczyć się na doświadczeniach, można też mocniej popracować nad sobą, zadawać sobie konkretne pytania i dojść szybciej do tej wiedzy, nauczyć się słuchać swoich potrzeb i skupiać na nich.

Kolejna sprawa to zmiana podejścia – muszę zastąpić chcę, mogę. Tego trzeba się nauczyć. Ja nigdy nie mówię klientom, że coś muszą. Stawiam w pracy na moją ulubioną metodę, czyli PROWOKATYWNOŚĆ. Ktoś mi dajmy na to opowiada, że się w czymś zatraca, nie ma na nic czasu, więc ja pytam – serio, naprawdę to uważasz za problem? Każdy ma taki problem, że nie ma czasu. I ta osoba robi wielkie oczy. Że no tak, ma problem, bo chciałaby robić jeszcze to i to, mieć czas na to i na tamto. Na co ja dalej: po co ci to, wiele osób nie ma czasu na to, co chciałoby robić i żyją, ponarzekasz, to ci przejdzie. Wtedy w tym człowieku budzi się taka złość, wkurzenie, buntuje się i mówi, że chce mieć ten czas i to robić, o czym powiedział, spotkać kogoś, ja na to – nie musisz, spotkasz się za rok. I w końcu taka osoba stwierdza, że skoro mu zależy, to stanie na głowie, przeorganizuje się, zrobi plan, przepisze kalendarz.

 

Paulina: Chodzi mi po głowie jeszcze jedna kwestia związana powiedzmy, że z randkowaniem. Niektórzy uważają, że czym mniej się staramy czy też mniej okazujemy zainteresowania osobie, na której nam zależy, która nam się podoba, to przyniesie to lepsze efekty – przyjdzie samo czy też podziała na tę osobę jak płachta na byka.

Karolina: Widzę to w dość pozytywnym wymiarze. Wytłumaczyłabym to tak: nie pokazuj drugiej osobie, że ci totalnie zależy, bo ona albo poczuje się osaczona przez ciebie, albo nie będzie właśnie musiała się starać, więc się nie zaangażuje tak jak ty, nie będzie tej gry w zdobywanie, przeciągania liny. Ale co najważniejsze – trzeba być sobą: nie udawać kogoś innego, lepszego, ładniejszego etc. A nerwy trzymać na wodzy. Stawiać sprawy jasno.

Odpuszczenie w ogóle powoduje też, że nie działasz w stresie, nie generujesz go. Chaos również powoduje niepotrzebny stres. Więc, podsumowując, sztuka olewania to przede wszystkim dobre zarządzanie czasem, wyznaczanie priorytetów i świadomość, czego chcemy. A nie, że mamy chaos w głowie, bałagan w życiu i zamiast to uporządkować, to machamy na wszystko ręką, mówimy sobie, że jakoś to będzie i tak z dnia na dzień. Kluczowe wydaje się także olewanie tego, na co nie mamy wpływu. Co z tego, że stoisz w korku – nic nie zrobisz – nerwy nie pomogą, jedynie zaszkodzą.

1 girls room karolina cwalina ambasadorka girl power 

Karolina Cwalina – Professional Certified Coach w ICF - PCC ICF. Absolwentka Wydziału Prawa oraz Studiów Podyplomowych „Coaching Profesjonalny” na Akademii Leona Koźmińskiego a także „The Art and Science of Coaching” na Erickson International College akredytowanego w Polsce przez Wszechnicę Uniwersytetu Jagiellońskiego. Członek International Coach Federation (ICF). Specjalizuje się w obszarach zarządzania oraz organizacji czasu.

Założycielka firmy szkoleniowo-coachingowej oraz autorka programu dla kobiet „Sexy zaczyna się w głowie”, który oferuje szeroki program warsztatowo-szkoleniowy. Specjalista w zakresie prowadzenia life coachingu, który wpływa na podniesienie jakości stylu życia. Na swoim koncie posiada wiele sukcesów w pracy zarówno z jednostkami indywidualnymi, jak i podczas przeprowadzonych warsztatów motywacyjnych w wielu firmach oraz wystąpieniach publicznych. Współautorka artykułu „Prawne uwarunkowania Coachingu” opublikowanego w Coaching Review nr 1/2013. W 2015 roku rozpoczęła współpracę w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Białymstoku na kierunku MBA. Specjalizuje się w pełnowymiarowym diagnozowaniu kompetencji pracowników: zarządzanie czasem, organizacja, wiara we własne możliwości, praca w zespole (team coaching), motywacja, wytrwałość. 

Fot. dzięki uprzejmości naszej rozmówczyni