Olka Kaźmierczak i Agnieszka Polkowska – przyjaciółki i ekspertki stojące za POP UP GRUPĄ – tworzą polski oddział HER! Opowiadają nam o idei tej kobiecej sieci i tym, co dzięki niej chcą zmienić na polskim gruncie.

Paulina Klepacz: Czym właściwie jest międzynarodowa sieć HER? Mówicie, że nie jest to kolejna akcja networkingowa i wymienialnia wizytówek.

Olka Kaźmierczak: Ruch HER powstał w 2014 roku w Sztokholmie z inicjatywy Aleksandry Avli i Sofii Kacim. Dziewczyny chciały wypełnić lukę pomiędzy podstawowymi formami kobiecych relacji – prywatnymi, czyli ciepłymi i nacechowanymi pozytywnie, a zawodowymi, gdzie kobiety często się zwalczają i ze sobą konkurują. By wypełnić tę niszę powstała społeczność kobiet budujących relacje z innymi kobietami na empatii i autentyczności. Spotkania HER mają zachęcać do uczciwej i otwartej rozmowy – bez wizytówek i uprzedzeń. Obietnica szczerości i możliwości bycia częścią świata, w którym można być prawdziwą wersją samego siebie, skusiła już kobiety z 14 krajów.

 

Paulina: Byłyście na kameralnym spotkaniu z członkiniami HER w Sztokholmie. Jakie są wasze wrażenia? O czym rozmawiałyście? Czyli czym jest HER w praktyce?

Agnieszka Polkowska: Poleciałyśmy do Sztokholmu, aby dowiedzieć się więcej na temat HER i ustalić szczegóły współpracy. Zakładałyśmy, że rozmowa będzie krążyć głównie wokół oczekiwań wobec nas. To, co się wydarzyło, było dużym zaskoczeniem. Założycielki HER oraz ich wspólniczki przyjęły nas jak dawno niewidzianą rodzinę. Każda z zebranych miała zadać Ask – pytanie, które ją w jakiś sposób dręczy i czuje, że tylko z pomocą grupy może znaleźć odpowiedź. Szczególnie ujęło nas to, że żaden przypadek nie był wartościowany. Kwestie kobiecego zdrowia, dylematy osób w związku czy rozterki przedsiębiorczyń były omawiane z takim samym zaangażowaniem. Ze spotkania wyszłyśmy głęboko poruszone, ale też naładowane niesamowitą energią. Bo taki jest cel HER – wymienić się energią, podzielić doświadczeniem i wspólnie budować swoją siłę.

 

Paulina: Jesteśmy gotowe na to, aby zmienić myślenie o kobietach w biznesie i wpuścić tam więcej emocji, zrobić przestrzeń także na prywatne sprawy?

Olka: My z Agnieszką możemy mówić za siebie – jesteśmy gotowe czerpać siłę ze swojej wrażliwości i zobaczyć w drugiej kobiecie człowieka. Nie będziemy się wstydzić za to, że raz w miesiącu jesteśmy wyjęte z życia, że zatrudniamy ludzi, z którymi czujemy chemię, a jak koleżanka z pracy ma trudną sytuację osobistą, to się czasem poprzytulamy ze łzami w oczach. 

 

Paulina: Czym według was są autentyczność i empatia, które stanowią jedne z najważniejszych wartości sieci HER, zwłaszcza w kobiecym środowisku? Widzicie ich brak wśród kobiet?

Agnieszka: Na co dzień pracujemy z kobietami, które się wzajemnie wspierają. Mamy to ogromne szczęście, bo świadomie podeszłyśmy do budowania naszego „plemienia” i kiedy ktoś do nas dołącza, od początku wie, że nie ma w nim miejsca na zawiść i podkładanie świń. Widzimy jednak, że nadal wiele kobiet zachowuje się tak, jakby konkurowało z resztą o ograniczone zasoby i wychodziło z założenia, że sukces można osiągnąć jedynie kosztem drugiego człowieka. Takie sabotowanie się wypala energię, którą można by spożytkować w inny sposób. Nam bliższa jest idea wspólnego rozwoju i stawiania na współpracę budującą i wzmacniającą zarówno ludzi, jak i przedsięwzięcia. A żeby do tego doszło, musimy otworzyć się na drugą osobę – jej emocje i doświadczenia. Autentyczność i empatia są do tego niezbędne.

 

Paulina: Co chciałybyście zmienić na polskim rynku z pomocą HER? Do kogo chcecie dotrzeć?

Agnieszka: Chciałybyśmy pokazać kobietom, że to, co do tej pory było powszechnie uznawane za naszą słabość, możemy przekuć w siłę. Spotkania HER są przeznaczone dla kobiet, które już coś osiągnęły, ale również straciły. Chcemy, by poruszały tematy tabu, ciągle się od siebie uczyły i otwierały na inność. W Polsce, w której mówienie o depresji czy seksualności nadal wiąże się z dużą trudnością, podejście oparte na pełnej autentyczności może wydać się rewolucyjne. Jesteśmy przedsiębiorczyniami i wiemy, że na wszystko trzeba sobie zapracować. Dlatego zamiast jedynie mówić o współpracy, postanowiłyśmy działać i pokazać innym super girls, że razem możemy więcej.

 

Paulina: Wróćmy do tego, jak wpadłyście na trop dziewczyn z HER. Od czego zaczęła się wasza współpraca?

Olka: Zaczęło się od tego, że w Nowym Jorku poznałam Babbę Canales – Szwedkę, która przeprowadziła się do USA i tam założyła swoją agencję marketingową. Poczułam, że jest między nami super energia. Jak to w dzisiejszym świecie bywa, zaczęłam ją intensywnie śledzić na Instagramie i zauważyłam, że jej przyjaciółką jest Aleksandra Avli, założycielka HER. O założeniu oddziału HER w Warszawie myślałam już od kilku miesięcy, ale na wysłanie maila do Aleksandry w imieniu swoim i Agnieszki zdecydowałam się dopiero w styczniu tego roku. Pomyślałam: „Now or never” . Napisałam wtedy: „Robię to i to – jestem kobietą HER. W kwietniu otwieram HER Warsaw. Daj znać, kiedy mogę przyjechać do Sztokholmu, aby ustalić szczegóły naszej współpracy”. Ponoć ten mail krąży teraz w kuluarach jako przykład wzorowej autoprezentacji (śmiech). 

 3 her warsaw olka kazimierczak agnieszka polkowska popup grupa

Aleksandra: Pierwsze spotkanie HER Warsaw już niebawem?

Agnieszka: Startujemy 5 kwietnia z grupą piętnastu osób. W ramach HER każdy ma swoje obowiązki, dzięki czemu każda uczestniczka jest zaangażowana i współodpowiedzialna. Jedyny problem, jaki mamy, to to, że nikt nie chce być skarbnikiem (śmiech).

Olka: Podział obowiązków jest dla nas szalenie istotny. W HER każdy ma swoje zadania, wspólnie troszczymy się o tę inicjatywę, nikt nie przychodzi na gotowe. Chciałyśmy, aby każdej z uczestniczek zależało – to był klucz do ich wyboru. Zastanawiałyśmy się, czy osoby, które zaprosimy, będą gotowe na to, by poświęcić swój czas oraz co mogą wnieść do grupy – nie tylko jako postaci ze świata biznesu, ale też jako osobowości. Wiele osób odpadło, bo wiemy, że nie są w stanie podzielić się swoją historią, a założenie tych spotkań jest takie, że mają być one również bardzo osobiste.

 

Paulina: Jakie są więc kobiety, które na początek zaprosiłyście do HER Warsaw?

Olka: Kobieta HER w moim wyobrażeniu czerpie siłę ze swojej wrażliwości, nie rywalizuje z innymi kobietami, ale traktuje je jak swoje partnerki, jest otwarta i nie boi się mówić o swoich emocjach, a tym samym nie wykorzystuje słabości innych, by piąć się w górę.

Agnieszka: Z jednej strony wybierałyśmy osoby, które mniej lub bardziej znamy i którym ufamy, a z drugiej myślałyśmy o kwestiach energetycznych. Nie chcemy rezygnować z tej warstwy wrażliwości, którą kobiety mają bardziej rozbudowaną niż mężczyźni. Ona również była dla nas wyznacznikiem, kiedy zapraszałyśmy do projektu kolejne dziewczyny. Założycielki HER opowiadały nam z kolei, że wybierając osoby, kierują się tym, czy poleciłyby je w każdej pracy, czy wzięłyby za nie odpowiedzialność.

 

Aleksandra: A czy wiek gra rolę? Bardziej liczy się energia, doświadczenie biznesowe czy życiowe?

Olka: Ktoś może być bardzo młody i mieć wiele doświadczeń, więc to nie jest szczególnie ważny czynnik. Na pewno ważna jest kwestia dojrzałości, świadomość, czego się chce. Osoby, które dopiero uczą się życia, poszukują, chwytają się wszystkiego, nie są osobami HER, one dopiero zdobywają doświadczenie i na tym etapie będą czerpać od całej reszty, nie dając nic w zamian. Spotkania HER nie są też terapią, bo to znowu jest zabieranie energii, która ma wzajemnie rosnąć. Zaprosiłyśmy do HER Warsaw kobiety, które są już ukształtowane i wiedzą, w którym kierunku chcą się rozwijać.

 

Paulina: Forma spotkań jest zamknięta, na swój sposób sekretna, to też narzuca członkiniom zachowanie intymności, tajemnicy.

Olka: Spotkania są sekretne, a grono zamknięte – nawet jeśli liczy osiemset osób, to są one ściśle wyselekcjonowane. Jednak komunikacja całej inicjatywy jest bardzo otwarta. Będziemy kłaść bardzo duży nacisk na to, żeby podsumowania spotkań były szeroko udostępniane. Dzięki temu możemy inspirować inne dziewczyny do zakładania podobnych inicjatyw – spotykania się, wymieniania doświadczeniami, wspierania.

 

Paulina: Jak dokładnie wyglądają rozmowy podczas spotkań HER?

Agnieszka: Spotkania są zbudowane wokół wspomnianych „asków”, czyli pytań poszczególnych uczestniczek. Kiedy przychodzi twoja kolej pytasz o to, co ci leży na sercu. Na przykład: „Pracuję nad dużym projektem i czuję presję – jak poradzić sobie w takiej sytuacji?”. Albo: „Mój ginekolog jest tragiczny. Ostatnio sprawił, że czułam się uprzedmiotowiona. Co możemy zrobić, żeby uchronić kobiety przed przykrymi sytuacjami u lekarza?”. Po pytaniu następuje krótka dyskusja – dzielimy się doświadczeniami, zastanawiamy, co realnie możemy zrobić, aby wpłynąć na zmianę sytuacji. HER to też działanie, ruch, oddolna inicjatywa, która może zmienić życie innych kobiet.

Olka: Główną ideą HER jest rozwój, dlatego z czasem będziemy też zapraszały gości specjalnych – np. ekspertów od inwestycji, medycyny funkcjonalnej, założycielki fundacji czy ruchów feministycznych – będziemy się skupiać na tematach, które dotyczą każdej z nas. Grupa na pewno będzie się też powiększać. W oddziale w Sztokholmie obecnie jest już osiemset osób.

Agnieszka: Do współpracy przy HER zapraszamy dojrzałe kobiety, które mają już wypracowaną pozycję zawodową, poznają na co dzień nowe osoby, ale nie takie, z którymi mogłyby nawiązać głębszą, prywatną więź. Z Olą poznałyśmy się bardzo późno i nigdy bym nie pomyślała, że w tym wieku znajdę przyjaciółkę, bo przecież tego typu bliskie relacje przeważnie zawiązuje się w szkole, na studiach. Myślę więc o HER jako miejscu, w którym dorosłe kobiety, które wiedzą czego chcą, poznają osoby, które myślą podobnie lub trochę inaczej, ale wciąż są w stanie się zaprzyjaźnić. Nie znam innej platformy, która pozwalałaby na tak intymne przeżycia i taką bliskość.

 

Aleksandra: Czy zakładacie, że kobiety uczestniczące w HER nie tylko się zaprzyjaźnią, ale zaczną też wspólnie pracować nad różnymi projektami?

Olka: Tak, jest taka możliwość, ale nie jest to konieczność. Jeśli poznaję cię jako osobę, czuję, że myślisz jak ja i że jesteś profesjonalistką w swojej dziedzinie, to oczywiście mogę cię komuś polecić z pełną odpowiedzialnością.

Agnieszka: Kobiety w biznesie bardzo często przebierają się za facetów, a my chcemy żeby korzystały ze swojej kobiecej siły. Wiemy, że kiedy same wybieramy sobie zespół do pracy, robimy to w sposób bardzo emocjonalny. Tak samo jest z doborem klientów. Kiedy jest chemia, to wiemy, że wyjdzie dobry projekt. Jak jej nie ma, to nawet z najlepszym specjalistą nie jesteś w stanie osiągnąć założonych celów, bo funkcjonujecie na dwóch zupełnie różnych płaszczyznach emocjonalnych i na dłuższą metę taka współpraca jest męcząca.

 2 her warsaw olka kazimierczak agnieszka polkowska popup grupa

***

Agnieszka Polkowska – współzałożycielka HER Warsaw. Naukowczyni, trendwatcher, strateg. Współtworzy kolektyw strategiczny POP UP GRUPA. Założycielka studia obserwacji i wdrażania trendów w sektorach mody i lifestyle’u Trendspot. Jej unikatowe podejście do budowania scenariuszy przyszłości docenił m.in. holenderski think tank mare research, którego została ekspertem, i portal trend tablet powstały z inicjatywy samej Li Edelkoort – Agnieszka Polkowska jest częścią jego redakcji. W 2018 roku obroni pionierski doktorat o przełożeniu sposobów prognozowania trendów na sztuki projektowe.

Olka Kaźmierczak – współzałożycielka HER Warsaw. Brand Architect, CEO i Head of Strategy w POP UP GRUPIE, zajmuje się budowaniem marek w branży moda & lifestyle. W 2015 roku powołała do życia pierwszą w Polsce akademię biznesu mody Fashion PR Talks, a wraz z nią – darmową platformę edukacyjną z kilkoma setkami eksperckich materiałów. O Olce Kaźmierczak i jej projektach mówiono w najważniejszych polskich magazynach branżowych, programach telewizyjnych i publikacjach w sieci. Polskie „Elle” nazwało ją jedną z reprezentantek „generacji talentów”.

 

Fot. Paweł Kocan

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items