Choć urodził się w Kijowie, miejsce akcji dzieła swojego życia umieścił w Moskwie. Tym razem wybieramy się na wschód, śladami autora „Mistrza i Małgorzaty”.

Kijów u schyłku XIX i początków XX wieku to miasto młodości Michaiła Bułhakowa. Tam się kształcił, tam poznał pierwszą żonę. Ale Kijów to nie miasto pisarza, to miasto młodego mężczyzny, którego świat zapamięta jako wybitnego literata. Dla wielbicieli twórczości Bułhakowa o wiele ciekawszym kierunkiem podróży będzie Moskwa, bo to w rosyjskiej stolicy splatają się wątki z dzieł pisarza i z jego życia. Ale o Kijowie też nie zamierzamy zapominać, więc najpierw przenosimy się na Ukrainę. Warto zacząć od Cerkwii św. Andrzeja, od której odchodzi jedna z najstarszych ulic w mieście – Andriejewskij Spusk. Tam mieści się dom, w którym Bułhakow mieszkał przed I wojną światową. Dziś zamieniony jest w skromne muzeum pisarza. Budynek można poznać po namalowanym przy drzwiach wejściowych kocie Behemocie. W Kijowie można też odwiedzić I Gimnazjum, w którym uczył się artysta i Kijowski Uniwersytet Narodowy im. Tarasa Szewczenki (za czasów Bułhakowa Imperatorski Uniwersytet Kijowski św. Włodzimierza), w którym studiował medycynę. Uniwersytet powstał w roku 1833 i przez pierwsze dziesięciolecia istnienia ok. 90% jego kadry i studentów stanowili Polacy.

Jeżeli chcielibyśmy przemieszczać się chronologicznie śladami Bułhakowa, należałoby również odwiedzić małą miejscowość w dawnej guberni smoleńskiej – Nikolskoje. Tam przyszły pisarz wraz z żoną prowadził szpital przez niecały rok podczas wojny, później został przeniesiony do miejscowości o nazwie Wiaźma, a w 1918 wrócił do Kijowa. Pobyt na prowincji i makabra wojny odbiły się na psychice Bułhakowa, który po powrocie do rodzinnego miasta zaczął leczyć się z uzależnienia od morfiny. W Kijowie nie został długo, bo i samo miasto co chwila przechodziło w inne ręce. Tak rozpoczęła się tułaczka pisarza, który czy to jako ochotnik, czy zbieg albo jeniec trafił między innymi na północny Kaukaz i do Władykaukazu. To właśnie wtedy zdecydował się porzucić pracę lekarza na rzecz dziennikarstwa. W Moskwie zamieszkał w roku 1921 i tam na dobre zajął się pisaniem. To w tym mieście tworzył swoje najważniejsze dzieła i tam też umieszczał ich akcję. Które miejsca w Moskwie miały szczególne znaczenie dla pisarza?

Z pewnością Patriarsze Prudy, czyli staw i otaczający go skwer zlokalizowany w centrum miasta. Podobno ulubione miejsce Bułhakowa na romantyczne spotkania. To tam na pierwszą randkę zaprosił drugą żonę –  Lubow Białozierską, a także trzecią – Jeleną Szyłowską. To ta ostania według wielu była pierwowzorem powieściowej Małgorzaty. W tym miejscu pisarz umieścił też początek swojej najsłynniejszej powieści. Pierwsze zdanie Mistrza i Małgorzaty” brzmi: „Kiedy zachodziło właśnie gorące wiosenne słońce, na Patriarszych Prudach zjawiło się dwóch obywateli. Moskiewski plac nie zmienił się diametralnie w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Dziś też na ławkach widać zakochane pary, wciąż jest spokojnie i nie przychodzi tu zbyt wielu turystów.

Kolejnym punktem na mapie powinno być znane wszystkim wielbicielom Bułhakowa mieszkanie numer 50 przy Sadowej 10, w pobliżu ogromnego, nowoczesnego pierścienia komunikacyjnego Sadowoje Kolco. To tutaj pisarz spędził swoje pierwsze lata w Moskwie. Pod numerem 50 zakwaterował również Wolanda i jego diabelską świtę, tu urządził słynny bal u Szatana. Budynku nie sposób ominąć. Podobnie jak w Kijowie wskazówką będzie namalowany na fasadzie kot Behemot. Ale jest i więcej wskazówek, bo do mieszkania znajdującego się w szóstej klatce na czwartym piętrze prowadzą namalowane strzałki, graffiti i napisy, taki jak: Diabeł istnieje, Woland wróć!” lub Kocham Mistrza. Co ciekawe, budynek zasługiwałby na uwagę, nawet gdyby Bułhakow nie postawił tam stopy. Przed wojną właścicielem kamienicy był znany potentat, którego odwiedzał między innymi Tołstoj, Szalapin czy Jesienin. Po wojnie realia się zmieniły. Mieszkania podzielono na bardzo małe części. Bułhakow, mieszkając z pierwszą żoną na Sadowej, musiał dzielić łazienkę i kuchnię z kilkoma sąsiadami, co było dla niego dużym upokorzeniem. Jako nieznany jeszcze twórca żył w biedzie. Dziś mieszkanie diabła zamieniono w muzeum. Jest tu autentyczne biurko Bułhakowa, pianino, rozrzucone rękopisy, a w największym pokoju mieści się kawiarnia.

Inna dość znana w stolicy kawiarnia, czyli Café Margarita, powstała w miejscu, gdzie... stracił głowę profesor Berlitz. Na ulicy Małaja Bronnaja nie trafimy już na przejeżdżające tamtędy w powieści stare tramwaje, nie spotkamy Berlitza ani Annuszki. Za to w Café Margarita znajdzie się pod dostatkiem książek, które można poczytać, przy okazji próbując barszczu, blinów czy łososia w sosie kawiorowym. I znów drogę wskaże nam graffiti nawiązujące do scen z „Mistrza i Małgorzaty”.

Przy skrzyżowaniu wspomnianej już Sadowej i Twerskiej mieści się Teatr Satyry, czytelnikom „Mistrza i Małgorzaty” znany jako Teatr Varietes. Pamiętacie scenę, w której Fagot rozdaje publiczności tysiące rubli? Tak, to właśnie to miejsce. Przed budynkiem nie znajdziemy estrady, bufetu czy strzelnicy z powieści, ale na scenie wciąż grane są sztuki. Również na Twerskiej w powieści Mistrz po raz pierwszy spotyka Małgorzatę z żółtymi kwiatami. Dziś w tym samym miejscu spotkamy rosyjskie kwiaciarki, ale Twerska to również ulica drogich restauracji i klubów. W Teatrze Satyry w latach 30. Został też wystawiony dramat Bułhakowa pod tytułem Iwan Wasiliewicz.

Dobra passa pisarza nie trwała jednak długo. Zastraszani przez komunistyczne władze krytycy teatralni wystawiali sztukom pisarza bardzo niepochlebne recenzje. Kolejne teatry odmawiały Bułhakowowi, którego bieda zmuszała do podejmowania najróżniejszych prac, między innymi stróża nocnego. W „Mistrzu i Małgorzacie” pisarz odgrywa się na krytykach. W książce Małgorzata, już jako wiedźma, demoluje mieszkanie krytyka Łatuńskiego. Jako początkująca czarownica Małgorzata nie radziła sobie jednak najlepiej. Podczas lotu na szczotce roztrzaskała się o latarnię na Arbacie. Tymczasem Arbat to ulica artystów, którą warto odwiedzić i dziś, choć znajdziemy tam przygotowane dla turystów stargany z matrioszkami, wciąż czuć klimat bohemy. Kilka minut drogi od Arbatu znajduje się zaułek Mansurowskij. To tam, w suterenie numer 9, powieściowy Mistrz pisał swoją książkę o Poncjuszu Piłacie. Jednak pracownia Buhłakowa, bardzo podobna do tej z kart powieści, znajdowała się przy ulicy Wielkiej Pirogowskiej.

Od Twerskiej odchodzi ulica Twierski Bulwar, na której mieści się była siedziba Massolitu, zbiurokratyzowanego zrzeszenia radzieckich literatów. Bułhakow w „Mistrzu i Małgorzacie” przewodniczącym znienawidzonego przez siebie stowarzyszenia uczynił profesora Berlitza, którego skrócił o głowę. Teraz w budynku urzęduje Instytut Literacki. Wciąż mieści się tu restauracja, ale nie jest już tak tania, jak za czasów Bułhakowa.

I tak dochodzimy do ostatniego ważnego punktu na mapie Moskwy. Worobiowe Góry, czyli Wróble Wzgórza to miejsce, z którego Mistrz i Małgorzata odlatują z Moskwy na końcu powieści. Stąd roztacza się piękny widok na miasto, które Bułhakow z pewnością darzył ambiwalentnymi uczuciami. To w Moskwie przeżył lata biedy, w Moskwie był odrzucany, odmawiano mu prawa do publikacji. Z drugiej strony komunistyczna stolica stała się źródłem inspiracji i trudno wyobrazić sobie Bułhakowa gdzie indziej, bo wtedy „Mistrz i Małgorzata” prawdopodobnie nigdy by nie powstał. A mogło się tak zdarzyć, bo w latach 30. pisarz starał się o pozwolenie na wyjazd z kraju. Władze odmówiły mu tej możliwości. Może gdyby stało się inaczej, dziś pisalibyśmy o ulubionych miejscach Bułhakowa w Paryżu, Berlinie czy Londynie. A może nie pisalibyśmy wcale, bo czy Bułhakow byłby Bułhakowem, gdyby nie Moskwa? 

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM na bazie zdjęć z wikipedia.org

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room