Feminista to przedstawiciel nieistniejącego gatunku? Człowiek, który chce świata jak z Seksmisji? Czy Polacy czują się feministami i jak w ogóle rozumieją ten termin?

Jestem feministą, ponieważ wiem, że w większości kultur współczesnego świata małżeństwo sprowadza się do tego, iż kobieta wobec wybranego mężczyzny wyrzeka się tych środków ochrony przed przemocą i gwałtem, jakie przysługują jej wobec obcych ludzi – to tylko fragment listu otwartego do Kongresu Kobiet z 2009 roku. Pod deklaracją podpisały się takie autorytety, jak Grzegorz Gauden – dyrektor Instytutu Książki, Leopold Unger czy Wojciech Jagielski. Ten ostatni, choć zgadza się z treścią manifestu, za feministę się jednak nie uważa. W sumie pod listem znalazło się siedemdziesiąt kilka nazwisk. Sporo, ale czy aż tak dużo w kraju, który liczy ponad 38 milionów osób, z tego ponad 18 milionów mężczyzn? To jak jest z tym feminizmem? Czy polscy mężczyźni czują się feministami? Czy uważają, że w ogóle mogą nimi być?

Zaczęłam rozeznanie od znajomych. Moje pytanie, czy mężczyzna może być feministą, wzbudziło u sporej części z nich lekką konsternację. Padały odpowiedzi – muszę się zastanowić, przemyśleć sprawę, nie wiem, czy mam wystarczające kompetencje, by mówić na ten temat. Czy rzeczywiście tak wielkich przemyśleń to wymaga? Czy słowo feminista aż tak odstrasza i czy jest się czego bać?

Może i rzeczywiście trochę jest czego, bo sam termin feminizm wiele ma odcieni i natężeń intensywności. Po wpisaniu hasła do wyszukiwarki znajdzie się informacje o najróżniejszych jego rodzajach – feminizmie pierwszej, drugiej i trzeciej fali, feminizmie radykalnym, ekologicznym, chrześcijańskim, lesbijskim, antypornograficznym, postmodernistycznym… I może właśnie to odstrasza niektórych rozmówców, bo do której odmiany feminizmu właściwie się odnieść? Do powszechnie już akceptowanych ustaleń, takich, jak prawo kobiet do głosu? A może do późniejszych postulatów – tylko których konkretnie? W końcu w ramach ruchu feministycznego dalej toczą żywe dyskusje na temat ideologii i programu działania.

Czy moich rozmówców przeraziło wieloznaczne sformułowanie? Nie pomaga też z pewnością medialny wizerunek feministek. Część z nich przedstawiana jest jako zacięte, nieprzebierające w słowach i negatywnie nastawionych do mężczyzn. Czy mężczyznom łatwiej byłoby po prostu przyznać, że popierają prawa kobiet, że sprzeciwiają się przemocy, nie zgadzają na nierówności między płciami? O to czy mężczyźni mogą być feministami i jak powinni to słowo rozumieć zapytałam więc najpierw kilku sygnatariuszy listu do Kongresu Kobiet.

tumblr nr100wK9Cg1u6svllo1 500

Mężczyźni powinni dostrzegać inną, zdecydowanie gorszą, sytuację kobiet, zarówno w przeszłości jak i obecnie. Powinni być zwolennikami usunięcia tej niesprawiedliwości jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało. W takim kontekście mężczyźni mogą być feministami. I ja w tym znaczeniu jestem feministą. Ale feminizm ma różne oblicza, także skrajne. Spotkałem się na przykład z ekstremalnym odłamem feministek w Szwecji. Określały one mężczyzn jako typ zezwierzęcony, jako gatunek, który powinen teraz być karany za wieki prześladowania kobiet. To już raczej szaleństwo. Uważam, że bardzo ważne jest publiczne podnoszenie, że nierówne traktowanie mężczyzn i kobiet istnieje. Nie można się zgadzać z argumentacją, że taki stan rzeczy jest rzekomo uzasadniony przez historię, religię czy tradycyjny podział ról kobiety i mężczyzny w rodzinie – zauważa Grzegorz Gauden.

I tu pojawia się kwestia wierności terminowi, ale teoretyczne rozważania o lingwistycznym zabarwieniu nie przesłaniają realnych problemów. Pytam dalej, kolejnego mężczyznę podpisanego pod manifestem – Tadeusza Lubelskiego, historyka filmu, krytyka, tłumacza. Nie uważam się za feministę w znaczeniu poczucia przynależności do jakiegoś ruchu czy grupy i spełniania wymagań określanych przez ten ruch czy grupę. Czuję się jednak feministą o tyle, że – uważając kobiety nie tylko za piękniejszą, ale i szlachetniejszą połowę ludzkości – staram się w codziennym życiu zdawać sobie sprawę z tego przekonania. Sprzeciwiam się wszelkim formom wywyższania mężczyzn. Jest mi o tyle łatwiej, że i moja żona z pewnością nie jest feministką w tym pierwszym sensie – komentuje Lubelski.

Czy mężczyźni, których matki nie uczyły, że powinna panować równość między płciami, są skazani na bycie seksistami?

Nie trzeba przynależeć do jakiegoś ruchu czy organizacji, aby identyfikować się z promowanymi przez nie wartościami. Nie trzeba kurczowo trzymać się ustalonych programów. Skoro nie tylko osoby należące do Greenpeace czy WWF mają prawo mówić, że przejmują się ekologią, tak samo i mężczyźni nieskupieni pod szyldem feministycznych organizacji, mogą uważać się za feministów. Pytanie: od czego zależy sympatia wobec feministycznych postulatów?

Inżynierem dla przyszłości jest kobieta matka, która planuje, projektuje jak i wychowuje swoje dzieci tak, by możliwa była lepsza codzienność w życiu kolejnych pokoleń. Mężczyźni mogą być feministami, ale to wszytko zależy od ich wychowania w domu i od postawy ich mam. Do dziś mam wielki szacunek do swojej mamy, która niedawno skończyła 99 lat, a w swoim życiu była skromną, ale i otwartą na innowacje osobą – przyznaje kolejny sygnatariusz listu, inż. Marek Lewandowski.

Dobre wychowanie uczące tolerancji, empatii, rozbudzające chęć samodzielnego zdobywania wiedzy rzeczywiście jest nieocenione. Ale czy bez niego jesteśmy straceni? Czy mężczyźni, których matki nie uczyły, że powinna panować równość między płciami, są skazani na bycie seksistami? Być może to już za daleko idące wnioski. W końcu za wychowanie odpowiada też szkoła i tu ważne są nie tylko odpowiednio sformułowane programy edukacyjne, ale i postawa konkretnych nauczycieli, którzy nie będą odwoływać się do płciowych stereotypów. Daleko nie zajdziemy, jeżeli wciąż będzie się wmawiać dziewczynkom, że powinny być ciche i pilne, ale już niekoniecznie asertywne, a chłopcom, że nie wypada im publicznie płakać, albo że na pewno gorzej odrobią zadanie, bo przecież są chłopcami.

Jednak nawet, jeżeli wszystko zawiedzie, rodzice będę pokazywać, że to normalne, że to mama zawsze zmywa naczynia, a tata przesiaduje przed telewizorem, nauczyciele będą promować niewłaściwe wzorce – i tak nie determinuje to bezwzględnie naszych poglądów. Od czegoś w końcu jest pokoleniowy bunt, od czegoś próba zrozumienia wszystkiego samodzielnie. Nie wierzę, że musimy powielać jakiekolwiek schematy, które nam wpajano. To po prostu pójście na łatwiznę.

Mężczyźni mogą być feministami, ale to wszystko zależy od ich wychowania w domu i od postawy ich mam. Do dziś mam wielki szacunek do swojej mamy, która niedawno skończyła 99 lat, a w swoim życiu była skromną, ale i otwartą na innowacje osobą – przyznaje sygnatariusz listu, inż. Marek Lewandowski.

Nie każdy mężczyzna będzie jednak feministą. I niekoniecznie z powodu złej woli czy krótkowzroczności. Zaczynam więc szukać tych, którzy uważają, że termin feminista do nich nie pasuje. Szukam, ale jakoś ci nie-feminiści nie chcą się ujawnić. A przecież muszą gdzieś być. W końcu dzwonię do Dariusza Lorantego, policjanta, który przez kilkanaście lat służył w oddziale kryminalnym, a dziś pisze książki obnażając słabości służby. Rzeczywiście otrzymuję odpowiedź, że mężczyzna nie może być feministą, ale dłuższych wyjaśnień brak. A co z resztą? Może dziś niemodnie mówić, że nie jest się feministą, a taka deklaracja to jak rzucenie się lwom na pożarcie? Nie żeby mi przeszkadzała tak duża ilość feministów dookoła, ale brak nie-feministów też wydaje się podejrzany. Może w złych miejscach szukam, może w takim obracam się gronie i nie powinnam narzekać?

A przecież tych skrajnych nie-feministów każdy z nas zna. To szef dużej warszawskiej kancelarii, który mówi mojej koleżance, znacznie wyżej wykwalifikowanej niż część jej męskich współpracowników, że nie dostanie umowy o pracę, bo gdy tylko ją dostanie, na pewno zajdzie w ciążę. To były partner innej koleżanki, który, mimo, że obydwoje pracowali tak samo dużo, zawsze uważał, że to ona jest odpowiedzialna za utrzymanie porządku w mieszkaniu – sprzątanie, gotowanie, płacenie rachunków. Ci skrajni nie-feminiści jakoś nie chcą się wypowiedzieć, mimo moich starań.

Pojawiają się za to wypowiedzi o prawach kobiet, ale przeciwko feminizmowi. Feminizm dzisiaj jest bardzo często nadużywanym terminem i moim zdaniem został wypaczony. Równouprawnienie ma swoje granice, kobiety z jednej strony tęsknią na gentlemenami, a z drugiej chcą chodzić ramię w ramię z chłopami do kopalni. Nie dajmy się zwariować. Oczywiście problem dyskryminacji ciążowej czy problem płac istnieje i trzeba z nimi walczyć, ale feminizm jako taki powoduje zacieranie się granicy płci – przyznaje Michał Szynke, spedytor lotniczy.

A może jednak spora część polskich mężczyzn po prostu jest feministami, choć nie przepada za samym terminem i niektórymi jego konotacjami znaczeniowymi? O zdanie pytam Jakuba Dymka – publicystę związanego z Krytyką PolitycznąUważam, że mężczyźni nie tylko mogą być feministami – oni nimi być powinni, i w zdecydowanej większości są. Choć mogą o tym nie wiedzieć, to jeśli popierają prawo do głosu dla wszystkich, równe wynagrodzenia i wolność od przemocy, opowiadają się za feminizmem. Feminizm to nic innego niż prosty pomysł, że możemy żyć w sposób wolny i sprawiedliwy – ale nie sprawiedliwy kosztem cudzej wolności, ani wolny kosztem sprawiedliwości wobec innych. A że zaczął się od kobiet i niektórzy myślą, że to tylko kobieca sprawa? Cóż, jeśli większa część naszej populacji wyszła kiedyś z pomysłem na równość dla wszystkich, to chyba tym lepiej – komentuje Dymek.

Tych skrajnych nie-feministów każdy z nas zna. To szef dużej warszawskiej kancelarii, który mówi mojej koleżance, znacznie wyżej wykwalifikowanej niż część jej męskich współpracowników, że nie dostanie umowy o pracę, bo wtedy na pewno zajdzie w ciążę. To były partner innej koleżanki, który zawsze uważał, że to ona jest odpowiedzialna za utrzymanie porządku w mieszkaniu.

I choć to dość optymistyczna wizja, że większość Polaków jest feministami, może jednak prawdziwa. Bo zasadniczo sprawa jest naprawdę prosta. Jeżeli spojrzeć z dystansem na dyskusje o charakterze raczej akademickim na temat znaczenia słowa feminista, okaże się, że same idee z nim związane większości nie są obce. To bolączka naszych czasów, że przytłoczeni nadmiarem informacji, słów, obrazów, większą wagę zaczynamy przykładać do terminów czy skrótowych haseł, zamiast do towarzyszących im konkretnych idei.

Ciężko sobie wyobrazić, że mężczyzna będzie prezentował sobą postawę skrajnie agresywną i wrogą wobec mężczyzn, tak jak robią to najbardziej radykalne feministki. Jeśli mówimy o feminizmie jako o walce o faktyczne równouprawnienie kobiet – pod względem płac, możliwości awansu, rozwoju społecznego, feminizmie opartym na zasadzie partnerstwa, a nie wzajemnego antagonizowania płci, w takim przypadku nie widzę żadnych przeciwwskazań ku temu, żeby mężczyzna mógł się określać mianem feministy – przyznaje prawnik Mateusz Mroczek.

Feminizm nie gryzie i nie musi przerażać. Trzeba tylko ten termin oswoić, przełożyć go na realne, codzienne sytuacje. Mężczyźni byli obecni w ruchu feministycznym od samych jego początków, nic nie stoi na przeszkodzie, by i dziś solidaryzowali się z kobietami. Ostatecznie o to, czy mężczyźni mogą być feministami zapytałam kobiet. Oczywiście, że mężczyźni mogą być feministami. Co więcej wielu jest, mówią i piszą na ten temat. Feminizm oznacza równość, szacunek i wolność „od” i „do” niezależnie od płci. Wyzwala od stereotypów, więc ujmując rzecz w najprostszy sposób z mężczyzn też zdejmuje przymus przystawania do określonych ról i postaw. Co stoi na przeszkodzie? Lenistwo. Brak wiedzy. Wygoda. I dużo strachu – stwierdza Natalia Skoczylas z warszawskiej Feminoteki.

Nie wszyscy zaangażowani mężczyźni nazywają się feministami, mówi się też o osobach wspierających, sojusznikach feministek – dodaje Jolanta Gawęda z Feminoteki.

Feminista to najwyraźniej nie przedstawiciel wymyślonego, sztucznego gatunku. Feminiści są wśród nas. I nie ważne, czy nazwą się feministami czy też sympatykami, sojusznikami, wspierającymi albo prostu mężczyznami. Ważne, jakkolwiek kolokwialnie to nie zabrzmi, są nie słowa, a ich realne znaczenie i towarzyszące im działania.

 1

wikipedia.org

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room