„Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę” – krzyczał Maks, kiedy wybudzano go z hibernacji w kultowym filmie „Seksmisja”. Podobnie mogli zareagować Wikingowie w IX wieku po przybyciu na Islandię. Chłód, mrok, śnieg, wiatr – oto, co ich zastało po dotarciu na wyspę. I choć od tamtego czasu pogoda na Islandii niewiele się zmieniła, to talent muzyczny Wikingów znacznie ewoluował. 

Islandia nadal jest zagadką. Kojarzy się głównie z lodowcami i wulkanami. To tutaj ścierają się dwa żywioły – woda i ogień. Kraj pokryty lawą o niezwykłej surowości krajobrazu przez dłuższy czas odstraszał turystów. O Islandii niewiele się mówiło. Kiedy byliśmy zauroczeni pięknem hiszpańskich widoków czy Lazurowym Wybrzeżem, odizolowani od reszty świata Islandczycy spokojnie rozwijali swoją kulturę. Efekt? Dziś z kraju liczącego niewiele ponad 300 tysięcy mieszkańców pochodzi mnóstwo genialnych artystów.

Mogę opisać islandzką scenę muzyczną jako tęczę – jeśli dołożysz czerń do tęczy, to będzie idealnie islandzka scena muzyczna. Bo tu jest wszystko. Jest gość, który gra w zespole metalowym, gra na klawiszach dla jakiegoś projektu elektronicznego, wszyscy się znają i rywalizacja jest zdrowa. Zawsze jest jakaś złośliwa gadka i te sprawy. Muzyka jest świetna, każdy się w nią angażuje. W każdej kapeli są bardzo indywidualne artystyczne potrzeby. Jest inaczej, jeden zespół islandzki nie kopiuje drugiego. Po prostu musisz odnaleźć swoje korzenie i pielęgnować własne kwiatki – coś w ten deseń – tak o islandzkiej muzyce mówi Krummi Björgvinsson, znany głównie z metalowej kapeli Mínus. Chyba nikt lepiej od niego nie scharakteryzował islandzkiej muzyki. Fuzja różnych stylów muzycznych sprawiła, że Islandia stała się fenomenem w świecie muzycznym. 

Wszystko zaczęło się od jazzowo-funkowej formacji Mezzoforte, która jako pierwsza trafiła na brytyjską listę przebojów. W 1986 roku pojawiła się Björk i jej rockowy zespół The Sugarcubes. Ich pierwszy album Life’s Too Good zdobył międzynarodową sławę. Od tego czasu o islandzkich artystach i ich muzyce zaczęło być coraz głośniej. Tęcza zaczęła nabierać nowych kolorów.

tidal island bjork gusgus mum music

Niekwestionowaną królową islandzkiej muzyki pozostaje Björk, która po odejściu z The Sugarcubes rozpoczęła solową karierę. Każda jej płyta jest zaskoczeniem. Za każdym razem zabiera nas do innego świata. Björk nie śpiewa łzawych tekstów o miłości. W swoich piosenkach uczy nas o wszechświecie, kosmosie, ludzkim zachowaniu. Każdy dźwięk, każde słowo w jej utworach naładowane jest emocjami. Nic więc dziwnego, że udało jej się podbić serca słuchaczy na całym świecie, a jej płyty sprzedały się w milionach egzemplarzy. Björk nieprzerwanie wierzy w magię, którą ma w sobie muzyka. Wierzy w jej leczniczą moc: To zadziwiające, że siedzisz sobie w samochodzie, czujesz się okropnie, a tu nagle w radiu tak po prostu puszczają tę właściwą piosenkę i, cholera, ona wszystko zmienia! I to jest dla mnie po prostu cud.

Do islandzkiej czołówki muzyków popularnych poza Björk należą jeszcze zespoły Sigur Rós, GusGus oraz Múm. Sigur Rós to po polsku róża zwycięstwa. Nazwa jest w pełni adekwatna do muzyki, którą tworzy formacja. Jón Birgisson, wokalista zespołu zachwyca swoim falsetowym, czarującym głosem i zaskakuje grą smyczkiem na gitarze elektrycznej, wydobywając z niej niepowtarzalne brzmienie. Muzyka staje się wręcz teatralna i nie ma żadnych granic. Sigur Rós śpiewają po islandzku. Mimo to, słuchając ich, mamy wrażenie, że przenosimy się w miejsca jeszcze nie do końca odkryte. Przenika nas tajemnicza aura Islandii. Jedynym ograniczeniem jest tylko nasza wyobraźnia.

tidal island bjork gusgus mum music 2

O tym, że zmiany mogą korzystnie wpływać na twórczość, przekonali się założyciele kolejnego islandzkiego zespołu, czyli GusGus. W ciągu ich dwudziestoletniej kariery kilkakrotnie zmieniał się skład formacji. Z każdą płytą zmieniała się też ich muzyka. Na początku mogliśmy usłyszeć trip hop w ich wydaniu. Potem było trochę house’u, italo disco i techno połączonego z wokalem. GusGus nie boi się różnorodności. Są fenomenem dzięki swojej niepowtarzalności. Podobnie zresztą jak inni wykonawcy islandzccy. Muzyka jest nieodłączną częścią życia Islandczyków. Kiedy w latach osiemdziesiątych nastąpił rozwój sceny punkowej, zaczęła powstawać ogromna liczba zespołów. Większych i mniejszych. Każdy chciał mieć swoją grupę. I każda z nich grała inaczej niż poprzednia. Dzięki własnej kreatywności udało się Islandczykom stworzyć scenę muzyczną pełną oryginalności i wielorakości. Być może właśnie to urzeka nas w ich muzyce. Wszystko jest inne. Nie ma pogoni za trendami. Nie powiela się utartych schematów, co często dzieje się choćby na naszym rynku muzycznym. Nie inaczej jest w przypadku kolejnej znanej grupy Múm. Ich muzyka jest eksperymentalna i nieprzewidywalna. Zespół został założony przez Gunnara Örna Tynesa i Örvara Þóreyjarsona Smárasona w 1997 roku. Muzyka Múm to połączenie miękkiego, stłumionego wokalu, folkowych motywów z elektroniką. W pierwszej chwili wydaje się, że taka krzyżówka dźwięków nie może brzmieć dobrze. Nic bardziej mylnego. Múm słucha się wyśmienicie. Ich muzyka elektryzuje.

tidal island bjork gusgus mum music 3

Na Islandii rocznie odbywa się około 40 festiwali muzycznych. Jednym z ważniejszych  jest Iceland Airwaves w Reykjaviku. Innym ważnym wydarzeniem, które otwiera drogę młodym artystom jest Músíktilraunir, czyli coroczna bitwa najzdolniejszych muzyków. Wygrana daje szanse na zaistnienie nie tylko w kraju, ale również na światowych rynkach muzycznych. Jedną z formacji, która takie zawody wygrała jest Samaris. Zespół został założony przez trójkę uczniów szkoły średniej w 2011 roku. Ich muzyka to dream trip hop z elementami dubstepu. To, co wyróżnia młodych muzyków, to teksty ich utworów, które zostały zaczerpnięte ze starych, islandzkich pieśni. W połączeniu z elektroniką i dźwiękami klarnetu brzmią bardzo interesująco.

Islandia to również mocniejsze brzmienie. Jednym z ciekawszych „ostrych” zespołów islandzkich jest Skálmöld, który gra typowy viking metal. Jest głośno, ale i melodyjnie. Brutalnie, ale i momentami łagodnie. Słuchając Skálmöld, przed oczami ukazuje nam się największy wiking wszech czasów – Ragnar Lodbrok. Oczywiście pod postacią Travisa Fimmela z serialowej sagi Wikingowie.

W Polsce popularny jest również multiinstrumentalista i producent Ólafur Arnalds, tworzący nastrojowe kompozycje, znany m.in. z The Chopin Project, jaki i duetu Kiasmos, w którym wraz z Janusem Rasmussenem gra eksperymentalne techno. 

Muzyków islandzkich nie da się zaszufladkować. Nie poprzestają tylko na jednym gatunku muzycznym, pokazując swoją ogromną kreatywność. W muzyce Islandii wszystko jest na swoim miejscu. Wszystkie dźwięki pasują do siebie idealnie. Dlatego posłuchajcie kolejnej playlisty przygotowanej specjalnie dla was przy współpracy z serwisem TIDAL

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM

 

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

object(stdClass)#7417 (3) { ["error_type"]=> string(23) "OAuthRateLimitException" ["code"]=> int(429) ["error_message"]=> string(179) "You have exceeded the maximum number of requests per hour. You have performed a total of 1305 requests in the last hour. Our general maximum limit is set at 500 requests per hour." }

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items