Wyszliśmy raz, wyszliśmy drugi i pewnie jeszcze wyjdziemy na ulice. Społeczeństwo obudziło się z letargu. Zobaczyliśmy, że polityka ma realny wpływ na nasze życie i zdrowie, że pakuje się nam ręce pod kołdrę i traktuje jak dzieci we mgle. Jeśli sami nie zadbamy o swoje prawa, nie wymusimy ich na politykach, to nikt za nas tego nie zrobi, niezależnie od opcji politycznej. A prawo do decydowania o własnym życiu, zdrowiu, ciele to absolutna podstawa w ustroju demokratycznym. 

Jest rok 2000, mam 13 lat. Wychowuję się w wolnej Polsce, wiem z domu i szkoły, czym jest demokracja i równouprawnienie kobiet, przynajmniej w teorii, a na każdym kroku powtarza się, że teraz żyje się pod każdym względem lepiej niż w PRL-u. W tym właśnie roku słyszę w wiadomościach o sprawie Alicji Tysiąc, której odmówiono aborcji, choć spełniała warunki: kolejna ciąża groziła jej niemal całkowitą ślepotą, zagrażała zdrowiu i życiu. Mam 13 lat, pierwszą miesiączkę i podstawy, aby się obawiać o swoje przyszłe życie. Wprawdzie dzięki rodzicom wiem już, czym jest bezpieczny seks, ale jeśli kiedyś zajdę w planowaną ciążę i coś z nią będzie nie tak, to jednak nie będę mogła być spokojna, bo w demokratycznej Polsce prawa człowieka są łamane. Wprawdzie jeszcze w głowie mi książki i koleżanki, ale już koduję sobie, że seks to niekoniecznie przyjemność, a raczej zagrożenie. Podobnie jak macierzyństwo, które ma być podobno najpiękniejszym doświadczeniem, a mi zaczyna się kojarzyć z niebezpieczeństwem, z utraceniem własnej podmiotowości, utratą możliwości decydowania o sobie, swoim dziecku, życiu i zdrowiu. Jeszcze może za wiele nie rozumiem, ale czuję, że coś jest nie tak. 

Kilka lat później czytam w „Wysokich Obcasach” o dramatach poronień i próbach pochówku aniołków. Tak mówią zrozpaczeni rodzice. Księża mówią o płodach i odmawiają odprawiania pogrzebów. Czytam w końcu o podziemiu aborcyjnym, które w Polsce kwitnie. O tym, że Polki w nieludzkich warunkach, w strachu i za spore pieniądze usuwają nielegalnie ciąże. To nie zabójczynie bez sumienia, ale kobiety, które nie miały wyjścia, których nie było stać na zabieg za granicą w klinice, w godnych warunkach. Czytam też o przypadkach usuwania ciąży na własną rękę, które często kończą się śmiercią. Jak również o legalnych zabiegach usunięcia ciąży, które odbywają z pikietującymi pod oknami szpitala antyaborcjonistami, co niedoszłym rodzicom nie ułatwia dojścia do siebie po wszystkim. Czytam także o matkach upośledzonych dzieci, które pewnego dnia nie dają rady psychicznie lub ekonomicznie i skaczą z okna. Z tymi dziećmi. Bo to zwykle matki zostają z nimi same. Ojcowie, kiedy już nie dają rady, odchodzą, zakładają nowe rodziny.

Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby się okazało, że urodzę niepełnosprawne dziecko, gdybym była w ciąży zagrażającej mojemu życiu czy nawet niechcianej. Trudno teoretyzować o tak trudnych sytuacjach. Ale narasta we mnie bunt,  gniew i żal, bo wydaje mi się naturalne, że powinnam mieć prawo do decyzji. Przede wszystkim ja, skoro chodzi o moje ciało i życie, choć i mój partner, po prostu przyszli rodzice powinni mieć prawo do badań prenatalnych, rzetelnej informacji od lekarzy i w końcu prawo do podjęcia decyzji, zapewne jednej z najtrudniejszych, bo mającej wpływ na ich całą przyszłość. A przy jej podejmowaniu powinni dostać fachowe wsparcie, niezależnie od tego, na co się zdecydują. Czy państwo nie powinno wspierać obywateli? Ufać im? Czy to nie jest normalność, o jaką kiedyś walczyli nasi dziadkowie i rodzice? O prawo do poszanowania prywatności, własnej integralności, życie w zgodzie z własnym sumieniem a nie narzuconą odgórnie ideologią? Zadaję sobie być może naiwne, romantyczne pytania. 

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta

Jest rok 2016. Zgodnie z kompromisem aborcyjnym z 1993 roku terminacji płodu (świadomie stosuję tu obiektywną nomenklaturę medyczną) można dokonać w Polsce w trzech przypadkach: kiedy ciąża zagraża zdrowiu i życiu matki, kiedy płód ma poważne wady i kiedy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego (gwałtu). W dwóch pierwszych przypadkach decyduje lekarz, w ostatnim prokurator, choć ostateczna decyzja należy do ciężarnej, o ile jest pełnoletnia. W większości państw europejskich można dokonać legalnie aborcji do 12. tygodnia ciąży. Można też kupić tabletkę dzień po bez recepty. Efekt? Przepełnione oddziały ginekologiczne i zapchane apteki? Nie. Brak podziemia aborcyjnego, a co za tym idzie zmniejszona śmiertelności kobiet w wyniku powikłań związanych z aborcją przeprowadzoną w złych warunkach, jak i nieprawidłową ciążą oraz spadek liczby aborcji w ogóle. Nikt też nie łyka tabletek dzień po jak cukierków, bo to antykoncepcja awaryjna, stosowana w wyjątkowych sytuacjach, stosunkowo droga z objawami nienależacymi do przyjemnych. Zresztą jeśli tylko młodzież otrzymuje rzetelną wiedzę na temat seksualności, prokreacji, metod zabezpieczania się, uprawiania bezpiecznego seksu, to na starcie ma większe szanse na uniknięcie dylematów związanych z niechcianą ciążą. U nas jest wspomniany kompromis aborcyjny, zdecydowana większość, o ile sprawa aborcji jej nie dotyczy, po prostu się nim nie przejmuje, nie zaprząta sobie głowy, nie zastanawia się, czy gdzie indziej jest pod tym zwględem gorzej czy lepiej. Jest jak jest.

A jednak kilkanaście dni temu w Polsce zawrzało. Kobiety i mężczyźni wyszli na ulice. Pojawiły się oddolne, apolityczne inicjatywy jak Dziewuchy Dziewuchom czy Porozumienie „Odzyskać Wybór” skupiające m.in. organizacje feministyczne. A wszystko to dzięki antyaborcjonistom, którzy chcą całkowitego zakazu aborcji, co spotkało się ze wstępnym popraciem ze strony aktualnego rządu i Kościoła katolickiego. Według profesor Moniki Płatek przyjęcia tych zmian byłoby naruszeniem prawa człowieka do samodzielnego decydowania o prokreacji, swoim życiu i zdrowiu. Według niej aborcja powinna być legalna, bezpieczna i rzadka. W dodatku państwo powinno zagwarantować swoim obywatelom rzetelną, wolną od indoktrynacji wiedzę na temat życia seksualnego. Taka wiedza wraz z prawami daje nam możliwość dokonania samodzielnego wyboru, co jest kwestią fundamentalną. Tymczasem projekt zmian odbiera kobietom jakiekolwiek prawa, właściwie skazuje je na śmierć i kryminalizuje poronienia. W tym miejscu warto też przypomnieć, że Komitet Praw Człowieka ONZ uznał zakaz nieludzkiego traktowania osoby urodzonej za nadrzędny wobec prawa płodu do życia.

To wszystko nas obudziło, a zamiatane dotąd pod dywan sprawy wiążące się z aborcją w naszym kraju wreszcie dostały się na ogólnopolskie, jak i światowe forum. Jedni z tych, którzy wyszli na ulice, chcą zachowania dotychczasowego kompromisu, inni całkowitej legalizacji aborcji. Jedni mówią o płodach, inni o dzieciach, ale nie wywołuje to podziałów, wręcz przeciwnie. Bo chodzi przede wszystkim o prawo do decyzji. O odzyskanie wyboru. Wielu z moich znajomych nie poszło na jedne wybory, potem na drugie, nie porwał nas KOD czy zamiary wobec Puszczy Białowieskiej. Ale już planowane zmiany co do aborcji, które mogą mieć realny wpływ na nasze zdrowie i życie, poruszyły nas. Wyszliśmy, żeby wyrazić swoje zdanie. Skorzystaliśmy z demokratycznego przywileju. 

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 2

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 3

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 4

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 5

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 6

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 7

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 8

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 9

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 10

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 13

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 14

manifestacja aborcja pis dziewuchy dziewuchom abortion warszawa warsaw polska prochoice my choice body kobieta 15

Fot. Marcos Rodriguez Velo, demonstracja pod Sejmem dn. 09.04.2016 zorganizowana przez Porozumienie „Odzyskać Wybór”

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

object(stdClass)#7345 (3) { ["error_type"]=> string(23) "OAuthRateLimitException" ["code"]=> int(429) ["error_message"]=> string(179) "You have exceeded the maximum number of requests per hour. You have performed a total of 1397 requests in the last hour. Our general maximum limit is set at 500 requests per hour." }

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items