Kochamy je za niepowtarzalny zapach, za rozrywkę, mądrość i niezawodne towarzystwo. Książki. Lekkie i te ambitne, do pociągu i na spokojny wieczór. Niekoniecznie nowości, ale zawsze lektury warte polecenia. Zobaczcie, co redakcja enter the ROOM czyta w tym tygodniu!

Na oko, Maria Poprzęcka. Wydawnictwo słowo / obraz terytoria

„Pacz!” – krzyczą tłuste litery na żółtym tle. Powyżej piękne, niebieskie oko. Całość okala czerwona, uderzająca kolorem obwódka. Najnowsza książka Marii Poprzęckiej już na poziomie okładki bije po oczach i stara się skupić rozbiegany wzrok potencjalnego czytelnika. Reprodukcja pracy Pawła Jarodzkiego, stylizowana na tablicę  BHP z dawnych, peerelowskich zakładów pracy, która znalazła się na obwolucie tej pięknie wydanej książki to raptem zapowiedź tego, co przyjdzie nam czytać i oglądać w zbiorze felietonów „Na oko”.

Profesor Poprzęcka, krytyczka i historyczka sztuki, a osobiście także jedna z najbardziej inspirujących osób, z jakimi przyszło mi się zetknąć, w „Na oko” znów wchodzi w rolę akademiczki, lecz robi to w sposób tak niewymuszony i subtelny, że aż uwodzicielski. Nie głosi z katedry prawd objawionych, nie stara się na siłę moralizować – po prostu uczy patrzeć. Któż ma pilniej patrzeć niż historyk sztuki? Patrzenie to jego zawód. Jego spojrzenie profesjonalisty powinno być zarazem uczone i nieuprzedzone. Powinno rejestrować i kontemplować. Analitycznie przenikać na wskroś i syntetycznie ogarniać całość. Krążyć w labiryntach form, ale się nie zgubić. Uważaćnapisze w jednym z esejów.

Tak też robi. Z dociekliwością śledzi w rzeczywistości to, co na pozór niezauważalne, i wyciąga trafiające w punkt wnioski. Analizuje fotografie ruin dawnej stolicy Armenii i te z czasów kolonialnego Konga. Wytyka palcem miejski i podmiejski, „wylotówkowy” krajobraz zaśmiecony billboardami i banerami firm outdoorowych rodem z typopolo. W świetnym „Chrystusiku” pisze o polskim infantylizmie religijnym. Wychodząc od przykładów XIX-wiecznych powieści perwersyjnych analizuje polskie projekty ustaw o uzgodnieniu płci. Pisze o wirtualnych wizytach w muzeum, nieszczęśliwie przemalowanej Damie z gronostajem” i fenomenie selfie. O „Dziennikach” Iwaszkiewicza i o tym, jaką rolę odgrywa rosół w literaturze pisarzy nominowanych do Nagrody Nike. W „Na oko” sztuka przeplata się z publicystyką socjologiczną, a literatura z urbanistycznymi analizami polskiej przestrzeni potransformacyjnej. Zawsze trafnie, oszczędnie, bez stawiania ostatecznej, rozstrzygającej kropki nad „i”.

Oliwia Fryc

 

Fot.

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data