Ruch to zdrowie, a że klimat w Polsce nie rozpieszcza i bieganie w deszczu i śniegu do najprzyjemniejszych nie należy, coraz więcej osób decyduje się na członkostwo w klubie fitness. Na pierwszy rzut oka to super, bo przecież społeczeństwo tyje w zastraszającym tempie, więc moda na sport i zdrowy tryb życia jest jedną z lepszych, jakie panowały w ostatnich latach. Problem w tym, że kluby fitness obfitują często w całą galerię osobników, którzy nasz trening mogą przeobrazić w traumatyczne przeżycie. Kogo unikać „na siłce”? Oto subiektywna galeria najbardziej wkurzających typów.

Domorosły Casanova

Po co ludzie chodzą do siłowni/klubów fitness? Wiadomo, żeby schudnąć, wyrzeźbić sylwetkę czy poprawić kondycję. Cóż, okazuje się, że niekoniecznie. Niektórzy przychodzą znaleźć swoją drugą połówkę, czyli po prostu na podryw. Jak poznać Casanovę? W wersji nieszkodliwej grasuje zwykle przy najbardziej wyeksponowanych przyrządach, gdzie pręży mięśnie (lub to, co według niego nimi jest), robiąc przy tym miny Rocky’ego przy jednoczesnym rzucaniu tęsknych spojrzeń Leonardo DiCaprio z „Titanica”. W wersji hardcore podrywacz przechodzi do czynów. Wachlarz zachowań obejmuje lotne niczym kura nioska odzywki typu „Co taka piękna dziewczyna robi na bieżni?” (złota rada: odpowiedź typu „Nie widać? Maluje paznokcie!” zwykle skutecznie odstrasza osobnika) czy „To chyba dla pani za ciężkie, pomogę” (tu typ usiłuje przejąć naszą sztangę/kettle’a), w porywach do „Po takim ciężkim treningu chyba zasłużyliśmy na kolację, może nawet ze śniadaniem”. Nie chcę być niesprawiedliwa: Casanova może być tak płci męskiej, jak damskiej. Kolega, który na nieszczęście wpatrzonej w niego pani, kobietami zainteresowania wcale nie przejawia, poważnie rozważał zmianę klubu po tym, jak raz po raz dostawał niedwuznaczne propozycje.

Papużki nierozłączki

Do wyjścia do klubu fitness często ciężko się zmotywować. Bo przecież jutro też jest dzień, a dziś pada i pewnie będą korki, więc na pilates i tak się spóźnimy… Każdy z nas zna takie wymówki. Dlatego dobrze jest na siłownię chodzić z kimś, bo we dwójkę łatwiej się zmotywować, a i ćwiczy się przyjemniej. Problem pojawia się wtedy, kiedy klub fitness zaczynamy traktować jak kawiarnię, a gadania jest więcej niż ćwiczenia. Papużki nierozłączki wybierają zwykle przylegające do siebie przyrządy, na których zasiadają i oddają się plotkom, nijak zdając się nie widzieć, że do wioseł zaczyna ustawiać się kolejka osób, które w przeciwieństwie do nich przyszły tu popracować nad rzeźbą. Papużki lubią też niewymagające zbytniego wysiłku zajęcia (wiadomo, na kardio gadać się nie da, bo człowiek dostanie zadyszki). Można je więc spotkać na pilatesie, jodze czy „zdrowym kręgosłupie. I tak, w pakiecie do wzmacniania mięśni głębokich, współuczestnicy zajęć dostają, chcąc nie chcąc, informację o tym, że Anka nie może schudnąć po ciąży, bo ciągle żre ciastka, Kasia zdradza męża z jego najlepszym kolegą, dziecko Zosi wiecznie ma biegunkę i ona już trzeci raz zmienia pediatrę, a ten nowy przepis na zielony koktajl z jarmużu jest zajebisty. Złota rada: Jeśli na fitness nie przynosicie dobrych słuchawek albo zatyczek do uszu, omijajcie ten typ z daleka.

1 silownia workout gym fit slim active strongman man testosteron miesnie sia power

Trener Amator

Przyrządy na siłowni na pierwszy rzut oka mogą się wydawać przerażające i skomplikowane, ale zwykle po kilku zajęciach z trenerem przestają mieć dla większości osób tajemnice. Warto zainwestować w kilka takich sesji, żeby potem nie skończyć z naderwanym ścięgnem czy wypadniętym dyskiem, albo nie paść ofiarą wnerwiającego typu nr 3., czyli Samozwańczego Trenera, Boga Fitnessu. Jak go poznać? Zwykle przechadza się pomiędzy przyrządami, prężąc muskuły i wypatrując ofiary. Kiedy już sobie kogoś upatrzy, wkracza do akcji. Czasem zagaduje, proponując odżywki i suplementy diety, często o tajemniczym składzie i z szemranych źródeł („Szwagier z Ukrainy przywozi taki towar, że wióry lecą!”). Czasem od słów przechodzi do czynów: „Nie, nie, stary, z taką wagą to ty nic nie wyrzeźbisz, tu trzeba dołożyć!” (tu następuje dorzucanie ciężarków, przy wtórze przerażonych jęków ofiary), albo „Ojoj, żeby się piękna pani nie przedźwigała,  to za dużo dla takiej drobniutkiej dziewczynki” (tu zwykle pojawia się zalotne mrugnięcie oczkiem/obleśny uśmiech) Uwaga: Trener Amator jest często równocześnie Domorosłym Casanovą, zagrożenie jest więc podwójne. Ale nawet jeśli nie ma wobec nas towarzyskich zamiarów, należy go omijać szerokim łukiem, bo kontakt z nim może się skończyć dłuższą rezygnacją z  treningu na rzecz sesji u rehabilitanta.

Cierpiętnik

Każdy, kto próbował zrzucić nadprogramowe kilogramy wie, że nie jest to proste, wymaga wysiłku i poświęceń. Jeśli jednak decydujemy się na wizytę w klubie fitness, najczęściej liczymy się z tym, że nie będzie to wizyta lekka i przyjemna (chyba że jesteśmy typem nr 2). Większość znosi lejący się pot i zakwasy z podniesionym czołem, bo, jak wiadomo, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Jest jednak niestety pewien typ bywalca klubów, który zdaje się nie rozumieć, gdzie i po co przyszedł. Cierpiętnik, bo o nim mowa, po pierwszych kilku minutach kardio dyszy niczym rasowy chart, a po minucie siada na bieżni, ocierając spocone czoło i popijając hektolitry napoju izotonicznego, jęcząc przy tym: „o boże, umieram”, „wody, wooodyyy” czy też „nie dam rady, to za dużo dla mnie, to jest ponad ludzkie siły”. Wydawać by się mogło, że po tak traumatycznym doświadczeniu Cierpiętnik będzie omijał siłownię szerokim łukiem albo przynajmniej zamiast treningu obwodowego, następnym razem zdecyduje się na stretching czy aqua aerobic. Nic bardziej mylnego: w naturze Cierpiętnika leży daleko posunięty masochizm, każący mu wybierać najbardziej wymagające zajęcia, które regularnie uprzykrza współuczestnikom jękami rodem z drogi krzyżowej. Co ciekawe, większość trenerów doskonale zna ten typ i na  narzekania Cierpiętnika reaguje tylko pobłażliwym uśmiechem.

2 silownia workout gym fit slim active strongman man testosteron miesnie sia power

Przylepa

Większość klubów fitness może się poszczycić dość sporym metrażem i dużą różnorodnością zajęć i przyrządów. Dlaczego więc, skoro ¾ bieżni jest wolnych, ktoś decyduje się zająć akurat tę koło nas? Dlaczego na prawie pustej sali rozkłada swoją matę niecałe 5 cm od naszej? Konia z rzędem temu, kto wyjaśni, co siedzi w głowie Przylepy. Co ciekawe, nie chodzi tu zwykle wcale o podryw czy nawet potrzebę rozmowy, nie, Przylepie wystarcza fakt, że przy stretchingu jej pośladki znajdują się o milimetr od nosa drugiej osoby, przy planku patrzy sąsiadowi prosto w oczy, a robiąc pajacyki wpada na współćwiczących. Jest też dodatkowa opcja tego osobnika: to Kujon-Psychofan, który swoją matę rozkłada zawsze o nano milimetry od prowadzącego, zdając się spijać słowa z jego/jej ustawionego na full mikrofonu, z zegarmistrzowską precyzją naśladując każdy ruch, łącznie z odgarnianiem włosów czy drapaniem się po nosie. Przylepę można wypatrzyć już w szatni: nawet, jeśli połowa szafek jest wolnych, zawsze zajmie taką obok już zajętej.

Lanser/Miss Siłowni

Czego potrzebujemy, żeby efektywnie ćwiczyć? Wygodnych butów i niekrępującego ruchy ubrania, prawda? Cóż, są tacy, którzy się ze mną nie zgodzą. Prawie każdy klub fitness ma swojego Lansera i swoją Miss Siłowni. Pierwszy typ, czy to w wersji damskiej, czy męskiej, w małym palcu ma wszystkie nowinki mody sportowej, od stóp do głów (po co w klimatyzowanym wnętrzu, gdzie światło dzienne nie dochodzi czapeczka z daszkiem, oto tajemnica niezgłębiona) ubrany jest w Alexandra Wanga czy sportową kolekcję Stelli McCartney, a na ramieniu, w specjalnej opasce najnowszy model iPhone’a  z zainstalowaną aplikacją, która mierzy mu spalone podczas treningu kalorie. Tych zwykle jest niewiele, bo Lanser do klubu przychodzi przede wszystkim po to, żeby się pokazać, ewentualnie krokiem spacerowym przechadzać się po bieżni, bo plamy z potu nie wyglądałyby przecież dobrze na nowym T-shircie. Podobnie jest z Miss Siłowni, z tym że ta czas spędza głównie w solarium czy na leżaku przy basenie, gdzie popijając wodę kokosową z designerskiego bidonu ze zblazowaną miną kontempluje stan tipsów.

4 silownia workout gym fit slim active strongman man testosteron miesnie sia power 

Fot. flickr.com

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

object(stdClass)#940 (3) { ["error_type"]=> string(23) "OAuthRateLimitException" ["code"]=> int(429) ["error_message"]=> string(178) "You have exceeded the maximum number of requests per hour. You have performed a total of 882 requests in the last hour. Our general maximum limit is set at 500 requests per hour." }

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items