Kadr z filmu „Mała Syrenka”

Ilu z was otrzymało imiona po literackich czy filmowych bohaterach? Ilu marzyło jako dzieci, by pójść w ślady swoich ulubionych fikcyjnych postaci? Ilu z was wciąż, mniej lub bardziej świadomie, stara się przeżyć historie widziane na ekranie czy poznane w powieściach? Oddziaływanie fikcji na nasze życie wcale nie kończy się, gdy osiągamy pełnoletniość. Pytanie, jak te wszystkie serwowane nam przez kulturę wzorce wpływają na nasze związki?

Pamiętacie scenę z „Vanilla Sky”, w której główny bohater grany przez Toma Cruise’a dowiaduje się, że wszystko, czego doświadczył po wypadku samochodowym było tylko projekcją jego umysłu? Że cały związek z Sofią (Penélope Cruz) był tylko wyobrażeniem, a jego poszczególne elementy zaczerpnięte były z kulturowej zbitki zakorzenionej gdzieś głęboko w jego podświadomości? Sposób, w który obejmował partnerkę był tylko kalką okładki jego ulubionej płyty, ale i ich rozmowy, sposób bycia, wspólne spędzanie czasu – wszystko było kopią strzępków filmów czy obrazów zapamiętanych przez bohatera. David Aames aka Tom Cruise nie przeżył prawdziwego związku, ale nie miał problemu ze stworzeniem związku idealnego w swoim umyśle. W końcu od dzieciństwa dostajemy nieskończoną ilość wzorców (i antywzorców) dotyczących relacji.

Przypatrujemy się zachowaniu rodziców, ale widzimy też pary na ekranie, czytamy o nich w książkach, słuchamy w piosenkach. Bawimy się w podglądaczy. Przyglądamy się więc temu, w jaki sposób ludzie się obejmują, dotykają, trzymają za ręce, głaskają, całują oraz jak ze sobą rozmawiają, jak flirtują, jak się przekomarzają, jak kłócą i jak łagodzą konflikty. Przyglądamy się też scenom erotycznym, tym mającym miejsce w sypialni czy poza nią. A później małpujemy albo próbujemy małpować. A jeśli nam to nie wychodzi, możemy być rozczarowani, bo w końcu w alternatywnej rzeczywistości wszystko bywa lepsze – pierwsze pocałunki w deszczu, spontaniczne wyznania, pasjonujące rozmowy, ryzykanckie zachowania, seksualna satysfakcja. Czy w ogóle bylibyśmy w stanie tworzyć związki, absolutnie odcinając się od wszystkiego tego, co widzieliśmy, słyszeliśmy, czytaliśmy? Pewnie nie, jednak ilość drobnych zachowań, gestów i słów, które powtarzamy za innymi może przyprawiać o zawrót głowy. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Ohio pokazują nawet, że gdy zatracimy się w opowieści – zaczytamy albo tak wciągniemy w film czy przedstawienie teatralne, że zapomnimy o rzeczywistości wokół – nasz mózg zaczynie działać w ten sposób, że będziemy bardziej skłonni w przyszłości zmienić swoje poglądy czy zachowanie, by dopasować je do zachowania bohatera historii.

5 jak zyc fikcj enter the room life dream

Kadr z filmu „Vanilla Sky”

„Mężczyźni idą spać z Gildą, a budzą się przy mnie” – mawiała Rita Hayworth, zawiedziona niepowodzeniem swoich kolejnych związków. W tej wypowiedzi nawiązywała do swojej najsłynniejszej roli w filmie Charlesa Vidora. Ekranowa Gilda była nie tylko wyjątkowo atrakcyjna i zmysłowa, ale też czarująca, charyzmatyczna, perwersyjna, pewna siebie. Przypadek Hayworth tylko z pozoru naświetla problemy, z jakimi zmagają się  przede wszystkim aktorzy, którzy utożsamiani są z granymi przez siebie postaciami. W szerszym kontekście mówi o problemach każdego z nas.

W końcu Gilda była fantazją, która w swoim czasie zakorzeniła się w umysłach tysięcy, o ile nie milionów, mężczyzn. Fantazją, której nie mogła sprostać Hayworth, ale i wiele innych kobiet. A takich fantazji wyprodukowaliśmy już setki. Część z nich to postacie, które wciąż działają na naszą wyobraźnię – od niebezpiecznej Sharon Stone w „Nagim instynkcie” przez błyskotliwą, kumpelską Meg Ryan w „Kiedy Harry poznał Sally” po impulsywną, kapryśną Katarzynę z „Wichrowych Wzgórz” Emily Brontë; od niepokornego Jamesa Deana w „Buntowniku bez powodu” przez powściągliwego, ale oddanego Marca Darcy'ego z „Dziennika Bridget Jones” po namiętnego Aleksego Wrońskiego z „Anny Kareniny” Lwa Tołstoja. Inne fantazje to te związane z konstrukcją samego związku, z komunikacją między dwójką ludzi i z towarzyszącymi „koniecznie” wielkiej miłości wydarzeniami. A wobec tych wszystkich podkoloryzowanych na potrzeby fikcji wyrazistych bohaterów i sytuacji pozostajemy bezbronni, bo w prawdziwym życiu rzadko możemy liczyć na taką jaskrawość.

Powieści, opowiadania, baśnie, bajki, filmy i seriale przekazują nam sporo szkodliwych, mało realistycznych wzorców, podtrzymują społeczne konwencje. Notorycznie obiecują miłość od pierwszego wejrzenia aż po grób albo wybawiciela na białym koniu. Mówienie jednak, że fikcja tylko i wyłącznie szkodzi nam w budowaniu dojrzałych, autentycznych relacji,  byłoby co najmniej nietrafione. Po pierwsze: fikcja fikcji nierówna. Trudno porównywać związki rodem z disneyowskich bajek i te z powieści Bukowskiego albo Kundery. Te bardziej skomplikowane, bliższe prawdzie historie mogą pozwolić nam lepiej zrozumieć otaczającą rzeczywistość i lepiej przygotować się na radzenie sobie z nią, nawet gdy okaże się ona trudna.

4 jak zyc fikcj enter the room life dream

Kadr z filmu „Buntownik bez powodu”

6 jak zyc fikcj enter the room life dream

Kadr z filmu „Pretty woman”

„Fikcja nie jest symulacją społecznego doświadczenia, fikcja to społeczne doświadczenie” – pisał David Comer Kidd, jeden z autorów badań, które dowiodły, że czytanie powieści zwiększa naszą empatyczność, pozwala łatwiej odczytywać emocje innych ludzi, lepiej rozumieć ich charaktery oraz lepiej budować relacje z innymi. Badania Kidda i Emanuele Castano można uznać za przełomowe, a z drugiej strony wyartykułowały one tylko to, czego mogliśmy domyślać się od dawna. Czytanie uwrażliwia, pozwala postawić się w sytuacji drugiej osoby. Gdybyśmy nie sięgali po powieści czy filmy, nasza wiedza o złożoności relacji międzyludzkich byłaby znacznie uboższa.

„Czasem wydawałoby się, że to, co widzimy na ekranie porusza nas bardziej, niż to, z czym mamy styczność w prawdziwym życiu. Czasem w życiu po prostu nie patrzymy z uwagą na świat wokół nas, wszystko się rozmywa. Filmy mogą znacząco wpłynąć na nasze poglądy i na sposób myślenia. Nie ma większego znaczenia, czy stykamy się z rzeczywistością, czy z fantazją. Najważniejsza jest nasza percepcja; sposób, w jaki działa mózg. (…) Filmy potrafią bardzo dobrze oddać sposób, w jaki inni postrzegają świat. Dlatego są tak fascynujące, bo nigdy nie będziemy sami w stanie doznać wszystkiego, spojrzeć na świat z tak wielu różnych stron. Kino to taki trening dla uczuć, ocen, myślenia” – opowiadał w udzielonym nam wywiadzie reżyser i scenarzysta Jaco Van Dormael.

Fikcja, jak wszystko inne, ma swoje ciemne i jasne strony. To banalne, ale i prawdziwe. Może pomóc nam spojrzeć na drugiego człowieka z tolerancją, ale też zakodować w głowie wyidealizowane lub przejaskrawione obrazy, które tylko zaszkodzą. Dlatego warto zwracać uwagę na to, czym się karmimy. W końcu podobnie jak ciała, umysłu też nie warto zaśmiecać czymkolwiek. A jeśli mamy ochotę sięgać raz na jakiś czas po popkulturowe produkcje, róbmy to z przyjemnością i bez wyrzutów sumienia, ale i z dystansem. A przede wszystkim interesujmy się osobą, która jest obok, jej i swoimi realnymi potrzebami, zamiast na siłę starać się dostosować do wyśrubowanych norm podejrzanych choćby na ekranie. Bo nawet najgenialniejsza fikcja nie zastąpi nam praktyki i nie da wszystkich odpowiedzi na temat relacji z samym sobą i z innymi.

3 jak zyc fikcj enter the room life dream

Kadr z filmu „Grease”

2 jak zyc fikcj enter the room life dream

Kadr z filmu „Przeminęło z wiatrem”

Fot. youtube.com, materiały prasowe

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data