W ramach naszego książkowego cyklu wybraliśmy się tym razem do Poznania, żeby pobuszować wśród półek pisarza i naszego felietonisty, Kuby Wojtaszczyka. Gdzie i kiedy czyta? Gdzie książki kupuje? Dowiedzieliśmy się też trochę o jego wiosennych teatralno-wydawniczych planach. 

Czytasz, kiedy piszesz?

Tak. Nie wyobrażam sobie dnia bez czytania, a co dopiero całego okresu pisania bez tej przyjemności. Słyszałem, że gdy piszesz i czytasz cudze książki, możesz zainfekować się językiem, ale nie sądzę, aby była to prawda. Chyba że po prostu mnie to nie dotyczy.

Poza tym piszę felietony, przeprowadzam wywiady, co traktuję jako moją drugą pracę, więc siłą rzeczy, nawet jeżeli bym chciał, na czytanie jestem skazany.

 

Jak doszedłeś do tego, że chcesz pisać?

Pamiętam, że w szkołach pisałem durne historyjki, w których głównymi bohaterami byli moi znajomi. Chyba w ten sposób broniłem się przed wypracowaniami z języka polskiego, które bardzo często wytrzebiają jakąkolwiek inwencję twórczą. Dopiero na studiach o pisaniu pomyślałem na poważnie.

4 Kuba Wojtaszczyk reading room books ksiki czytanie lektura

A jak to było z twoim czytaniem w ogóle? Miłość od zawsze?

Niestety nie. Bardzo się tego wstydzę, że w liceum wolałem łazić na imprezy, niż czytać. Najbardziej lubiłem „Harry'ego Pottera”. Większość tomów czytałem kilkakrotnie. Do lektur szkolnych sięgałem wybiórczo – najpierw jakieś pięćdziesiąt stron, jeżeli książka zaskoczyła, to brnąłem dalej. Niektóre z lektur pozostały ze mną do dziś (m.in. „Dziady”, „Wesele”, „Chłopi”, „Lalka”, „Mistrz i Małgorzata”). Zacząłem nadrabiać na studiach, pochłaniałem powieści nowych nazwisk na rynku. Pamiętam, jak zachwyciłem się „Kieszonkowym atlasem kobiet” Chutnik, „Wojną polsko-ruską” Masłowskiej, „Zwałem” Schutego czy książkami Tokarczuk. Lubiłem odkrywać nowości, ale też sięgałem do klasyki. Szkoda, że tak późno.

Książka ma wywoływać emocje, więc jeżeli rzucisz nią o ścianę albo ze złości zepniesz laczkiem, to tylko dobrze o niej świadczy.

Papier czy e-booki też przejdą?

Zdecydowanie wolę papier, ale odkąd mam kindle'a czytam e-booki. Mimo to, mam podstawowy problem z książkami w wersji elektronicznej, gdy mi się spodobają nie mogę ich postawić na półce. Tak miałem chociażby ze „Ścieżkami północy” Flanagana albo z „Rokiem 1945” Grzebałkowskiej. Ale z drugiej strony – fajne „zapakować” kilkadziesiąt książek na jedno małe urządzenie i wyjechać z nimi w podróż.

 

Widzę zaznaczenia w książkach karteczkami. Szanujesz papier czy lubisz się nad nim popastwić?

Karteczki są w książkach, które służą mi głównie (ale nie tylko) do riserczu. Są to najczęściej pozycje historyczne, jak np. „Tylnymi drzwiami. <<Czarny rynek>> w Polsce 1944–1989” Kochanowskiego – absolutnie fantastyczna książka, nie tylko dlatego, że dookreśliła tło jednej z kolejnych moich powieści. W książkach, które nazywam riserczowymi, karteczek jest najwięcej. Karteczki są super.

Pytasz o pastwienie. Wcześniej pisałem długopisem na marginesach, podkreślałem interesujące mnie fragmenty. Moje egzemplarze „Złego” Tyrmanda i „Wielkiej trwogi” Zaremby nie nadają się do niczego innego, niż własnego użytkowania. Generalnie wychodzę z założenia, że książka jest rzeczą użytkową i możesz z nią zrobić to, co ci się żywnie podoba. Książka ma wywoływać emocje, więc jeżeli nią rzucisz o ścianę albo ze złości zepniesz laczkiem, to tylko dobrze o niej świadczy.

5 Kuba Wojtaszczyk reading room books ksiki czytanie lektura

A pożyczasz innym swoje książki? Rozdajesz po przeczytaniu?

Rozdaję to za dużo powiedziane, pożyczam z nadzieją, że do mnie wrócą. Zdarza się, że książki nie wracają. Tak straciłem wspomnianą Chutnik i prawie wszystkie Masłowskie. Od wypożyczeń są biblioteki. Sam książki staram się kupować, albo zostają mi ofiarowane przez wydawnictwa, a to do recki, a to do felietonu. Oczywiście zdarzają się tytułu według mnie słabe, wtedy zanoszę je na bookcrossing, by znalazły odpowiedniego czytelnika.

 

Są takie książki, z którymi się nigdy nie rozstaniesz?

Tak, mam kilka takich pozycji, to te, które wzbudziły we mnie największe emocje, które mnie bardzo mocno zainspirowały, coś zmieniły, także w moim pisaniu. Wśród nich jest „Z zimną krwią” Capotego, „Godziny” Cunninghama, „Pani Bovary” Flauberta, „Pani Dalloway” Woolf, wspomniana „Wielka trwoga” i „Zły”, „Opętani” Gombrowicza”. Trochę tego jest, dlatego też przewożę te książki z każdą przeprowadzką, a z biegiem czasu półek ciągle dochodzi.

6 Kuba Wojtaszczyk reading room books ksiki czytanie lektura

A masz taką jedną najważniejszą książkę?

„Krwawy południk”! To był strzał. Powieść poleciła mi znajoma księgarka i trafiła idealnie. Absolutnie fantastyczna, jak i (prawie) cała twórczość McCarthy'ego. Dlatego też, gdy Maciej Nowak ogłosił, że mój debiut, „Portret trumienny”, zostanie wystawiony na deskach Teatru Polskiego w Poznaniu, pierwsze, co zrobiłem kupiłem dramat ulubionego autora, pt. „Sunset limited”. Następny był zbiór tekstów Demirskiego. Niebawem przybędzie przesyłka z wybranymi tekstami Mrożka, których jeszcze nie miałem okazji przeczytać. Chcę się podszkolić w dramacie.

 

Co z książkami typu „guilty pleasure”? Masz takie? Tak złe, że aż dobre?

Chciałbym powiedzieć, że biografia Rodowicz, która też jest na zdjęciu, ale to bardziej risercz niż „guilty pleasure” (śmiech). Za to lubię trylogię „Igrzysk śmierci”. Zwłaszcza przy pierwszym tomie bawiłem się wyśmienicie. Czułem to, co przy pierwszej książce o Potterze dawno temu. Krew, mordy, przymus walk, tylko ten romans niepotrzebny.

7 Kuba Wojtaszczyk reading room books ksiki czytanie lektura

Widzę na twoich półkach sporo nowości, czyli śledzisz konkurencję.

Staram się być na bieżąco z nowościami na rynku wydawniczym, co nie oznacza, że śledzę konkurencję. Na pewno godna polecenia jest „Bura i szał” Zielińskiej. Powieść świetna i to nie dlatego, że z Zielińską się przyjaźnimy. Kocham „Beksińskich” Grzebałkowskiej. Książkę tę przeczytałem dopiero niedawno, w wakacje, i totalnie mnie pochłonęła. Podobnie „Ku Klux Klan” Surmiak-Domańskiej. Właśnie sobie uświadomiłem, że ten egzemplarz pożyczyłem i zwlekam z oddaniem, tak mocno się do niego przyzwyczaiłem (wiem, wiem – zachowuję się w sposób, który przed chwilą skrytykowałem).

1 Kuba Wojtaszczyk reading room books ksiki czytanie lektura

Okładki twoich książek są utrzymane w podobnej estetyce i świetnie. Nie ma się co oszukiwać – okładka ma znaczenie. Zdarzyło ci się nie kupić książki, bo była okropnie wydana albo przeciwnie skusić się na coś, aby tylko mieć to na półce?

Oczywiście, okładka ma wielkie znaczenie, dlatego cieszę się, że moi wydawcy poszli w tym kierunku. W ogóle zauważam zmianę – wydawnictwa coraz częściej sięgają po wysmakowane projekty okładek. Gdy kupuję książki w antykwariatach, albo szukam konkretnej książki, która została dawno wydana, to okładka ma drugorzędne znaczenie. Chociaż pozycje sprzed lat, np. z PRL-u najczęściej mają świetne fronty, czasami kiczowate, ale na pewno oryginalne. Dla okładek też kupiłem dwa kryminały Willeforda, które wydało, nieistniejące już, wydawnictwo Mundin. Przeczytałem tylko jeden, a to z tego względu, że kryminały kręcą mnie głównie w serialowej wersji.

 

Skoro mowa o kupowaniu – masz ulubioną księgarnię?

Bookowski. Księgarnia w Zamku w Poznaniu, którą prowadzi Maria Krześlak-Kandziora. To zdecydowanie najlepsza księgarnia w tym mieście; posiada wyselekcjonowany asortyment, ale jeszcze nie zdarzyło się, abym czegoś tam nie znalazł; nawet jeżeli miałaby być to książka, po którą wcale tam nie przyszedłem. Marysia jest świetną księgarką z pasją i ogromną literacką wiedzą; to ona poleciła mi wspomniany „Krwawy południk”. Wiesz, coraz rzadziej trafiają się prawdziwi księgarze i prawdziwe księgarki. Teraz prędzej natkniesz się na pracowników-studentów, którzy czytają wyłącznie gazetki w Biedronce, niż miłośników twórczości Jane Bowles.

2 Kuba Wojtaszczyk reading room books ksiki czytanie lektura

Niestety muszę przyznać ci rację.  Zdradzisz, gdzie najbardziej lubisz czytać?

Łóżko. Bardzo dużo pracuję przy biurku, więc, jak już się położę i wezmę do ręki książkę, to mój mózg czuje, że to fajrant, nawet jeżeli nadal pracuję (patrz: risercz).

 

No to na koniec jeszcze pytanie, kiedy twoja kolejna książka?

Kwiecień 2017 roku. Powieść nosi tytuł „Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?” i opowiada o obwoźnym kabarecie/cyrku, który przemierza Polskę. Głównych bohaterów jest kilku, np. Felka, oślepiona wróżbitka, i Ostatni Żyd w Polsce, który prezentowany jest w klatce jako główna atrakcja przybytku. Są klauni, kobieta guma i karzeł, grający Hitlera. Nie chciałbym za wiele zdradzać. W książce jest dużo groteski, nawiązań nie tylko do roku '45, ale też i współczesności, przemocy, czarny humor też się znajdzie. Kwiecień będzie dla mnie na pewno bardzo intensywny, bo wtedy również zapowiedziana jest premiera wspomnianej adaptacji „Portretu trumiennego”. 

Czekamy!

 

3 Kuba Wojtaszczyk reading room books ksiki czytanie lektura

8 Kuba Wojtaszczyk reading room books ksiki czytanie lektura

Fot. Marcos Rodriguez Velo dla enter the ROOM 

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data