Nowy Jork można by zwiedzać tygodniami, a wciąż pozostałoby w nim wiele do odkrycia. W mieście, które jest żywą tkanką – wciąż się zmienia, nigdy nie zasypia i zawsze potrafi zaskoczyć – trudno wybrać jedną, najlepszą opcję, nieważne, czy dotyczy to miejsca, w którym zjemy kolację czy tego, z kim ją zjemy. Jedno jest pewne – świadomość tego, że na zwiedzanie Nowego Jorku ma się niewiele czasu, może przyprawić o co najmniej lekki zawrót głowy. Gdzie pójść, co zobaczyć, jakiej muzyki posłuchać, co zjeść? Pytań jest wiele, ja postaram się udzielić odpowiedzi. 

Nowy Jork jest jedynym miastem na świecie, które należy do wszystkich. To nie jest Ameryka, tu jest wszystko. To miasto, którego 40% populacji urodziło się za granicą. To miasto, w którym mówi się w każdym języku, w którym wyznawana jest każda religia, w którym mieszka każda rasa. Nie ma na ziemi miasta tak pełnego różnic, jak Nowy Jork” – opowiadał kiedyś Paul Auster na łamach „Polityki”.

To właśnie ta różnorodność najbardziej mnie uwiodła, ale i ta sama różnorodność może być trudna do okiełznania. Na początku muszę zaznaczyć, że ten przewodnik będzie subiektywny. A nawet bardzo subiektywny. Nie mogłoby być inaczej, bo chyba każda osoba na świecie mając weekend na pobyt w Nowym Jorku, rozplanowałaby swój czas trochę inaczej. A to dlatego, że Wielkie Jabłko jest w stanie zaoferować praktycznie wszystko. Chcecie spróbować potraw kuchni wietnamskiej, rosyjskiej, hawajskiej, gruzińskiej, a może włoskiej? Na jakikolwiek pomysł nie wpadniecie, możecie mieć pewność, że takie właśnie jedzenie znajdziecie. Chcecie posłuchać elektroniki w starej fabryce na Brooklynie, punku w miejscu, które pamięta pierwsze występy Kim Gordon, jazzu w neogotyckiej, podniszczonej kamienicy w Bedford, a może obejrzeć musical z Cate Blanchett? Wszystko jest możliwe. Macie ochotę na drinka na najwyższym piętrze jednego z manhattańskich wieżowców, a może na medytację gdzieś na dalekim Brooklynie albo wróżenie przyszłości z kryształowej kuli? Da się załatwić. Ja mogę podpowiedzieć, jak sama rozplanowałabym dwa dni w amerykańskiej metropolii. Wśród obowiązkowych punktów na mojej mapie nie znajdziecie jednak tarasu Rockefeller Center, Metropolitan Museum czy Central Parku, bo zakładam, że te miejsca i tak znajdziecie w każdym przewodniku.

Pierwszy dzień radziłabym zacząć trochę przewrotnie, bo nie od Manhattanu a od Brooklynu. Na śniadanie obowiązkowo bajgle – najlepiej w koszernej kawiarni, oferującej tradycyjne żydowskie przysmaki. Sporo takich miejsc znajdziecie na Williamsburgu (którego północną część opanowali hipsterzy, zaś południowa wciąż jest zamieszkiwana przez ortodoksyjnych Żydów), w okolicach Brooklyn Heights czy Boerum Hill. Jednym z miejsc do polecenia jest na pewno Bergen Bagel (473 Bergen St), innym może być Mile End Delikatessen (97 Hoyt St). Smak pełnoziarnistego bajgla z wędzonym łososiem, świeżymi warzywami, kaparami, serem chrzanowym i odrobiną musztardy zdecydowanie podbił moje serce.

1 podroze nowy jork NYC

2 podroze nowy jork NYC

Po śniadaniu, z kawą w ręku, można pospacerować po Brooklynie. Dotrzeć do najsłynniejszego mostu w mieście, zaliczyć kultowy widok na druga stronę East River, a później skierować się w stronę Dumbo. Posnuć się wśród ceglanych budynków i dotrzeć do Brooklyn Bridge Park – stamtąd roztacza się jeden z najlepszych widoków w mieście. Widać Most Brookliński i Most Manhattański, widać ikoniczne budynki miasta. A przy tym, jeśli nie odwiedzacie miasta w szczycie turystycznego sezonu (czyli wiosną lub jesienią), jest szansa, że nie spotkacie tu setek turystów. Będziecie mogli spokojnie przyjrzeć się panoramie miasta, porozmawiać z okolicznymi mieszkańcami jedzącymi lunch nad wodą czy poczytać.

Później proponuję wycieczkę na Williamsburg. To dzielnica artystów i wszelkich ludzi związanych z branżą kreatywną. W bardzo niskich jak na Nowy Jork kamieniczkach znajdziecie sklepy z płytami winylowymi i starymi komiksami, antykwariaty, kawiarnie, które prześcigają się w pomysłach na nowe sposoby podania napojów, sklepy z organicznymi kosmetykami i zdrową żywnością. Na lunch polecam Cafe Mogador (133 Wythe Ave). Pierwszy lokal powstał na East Village i został rozsławiony przez Woody’ego Allena, który nakręcił tam jedną ze scen filmu „Co nas kręci, co nas podnieca”. Jak można się spodziewać, Cafe Mogador na East Village została opanowana przez turystów, ale już restauracja tych samych właścicieli (i o tej samej nazwie) na Williamsburgu ma więcej lokalnego uroku. W Cafe Mogador zjemy potrawy kuchni marokańskiej (choć widoczne są tu i wpływy francuskie). Doskonały kuskus z warzywami czy cielęciną, tagine, falafele i aromatyczne herbaty podawane w pięknych, starych orientalnych dzbankach. W dodatku w Cafe Mogador nie jest drogo, a wystrój sprawia, że można choć na chwilę poczuć się jak w Marrakeszu. Zaraz obok restauracji mieści się jeden z najlepiej zaprojektowanych budynków w mieście, czyli Wythe Hotel (80 Wythe Ave). Na parterze znajdują się restauracja i bar przywodzący na myśl Paryż schyłku Belle Epoque, na najwyższym piętrze jest już znacznie nowocześniej, a z tarasu widać całe miasto. To jeden z najbardziej wychwalanych widoków na Manhattan. Warto spędzić tam chwilę z kawą czy kieliszkiem wina.

3 podroze nowy jork NYC

4 podroze nowy jork NYC

Gdzie na kolację? Może po prostu do kina? Tak, tak, to nie pomyłka, w Nitehawk Cinema (136 Metropolitan Ave) można nie tylko delektować się dobrym kinem, ale i jedzeniem. Co więcej: poza stałym menu, znajdziecie tam również dania i napoje inspirowane każdym z wyświetlanych w danym czasie filmów. Tym sposobem oglądając na przykład „Patersona”, można zamówić ciasteczka inspirowane tymi, które piekła Laura, czyli żona głównego bohatera, a podczas seansu „La La Land” popijać drinka L.A. Sunset. Po dawce kultury (i jedzenia), można pospacerować jedną z najbardziej żywych ulic na Williamsburgu – Bedford Avenue. Zwieńczeniem udanego dnia będzie koncert. Na przykład w Baby’s All Right (146 Broadway), które zachęca do odwiedzin nie tylko różowym neonem, ale i świetnym line-upem. To tutaj grywają alternatywne zespoły, którymi często już chwilę później zachwyca się świat. Elektronika, indie pop, rock, folk – oferta jest szeroka i zawsze ciekawa. Jeśli macie ochotę przypomnieć sobie o Polsce, odwiedźcie Warsaw (261 Driggs Ave) – tu również odbywają się jedne z fajniejszych koncertów w mieście.

6 podroze nowy jork NYC

5 podroze nowy jork NYC

Kolejnego dnia czas na Manhattan. Polecam zacząć od śniadania w Cafe Henrie (116 Forsyth St). Wielkie okna z widokiem na park, stoliki w pastelowych kolorach, neon od Petry Collins, multum magazynów do przeglądania, swobodna atmosfera i pyszne, zdrowe jedzenie sprawiają, że chce się tu wracać. Z Cafe Henrie niedaleko już do feministycznego sklepu Otherwild (35 E 1 St) – małego królestwa wszystkiego, co dziewczyńskie. Znajdziecie tam T-shirty z napisem „The Future is Female”, porcelanę nawiązującą kształtem do kobiecej sylwetki, biżuterię w stylu boho, fajne magazyny, ręczniki z paternem z piersiami i wiele, wiele innych intrygujących rzeczy, na które aż żal nie wydać pieniędzy. Później warto posnuć się po East Village i poodkrywać lokalne vinatge shopy i sklepy z produktami od lokalnych rzemieślników.

7 podroze nowy jork NYC

9 podroze nowy jork NYC

Z East Village blisko do dzielnicy chińskiej, włoskiej i do Soho. W tej ostatniej mieści się zachwycająca galeria i concept store – Clic Gallery (255 Centre St). Nigdzie w mieście nie znajdziecie tak pięknych plakatów i albumów, ale Clic do tanich nie należy. Znacznie taniej jest natomiast w księgarni Housing Works (126 Crosby St). Na dwóch piętrach rozmieszczone są tysiące używanych książek. Klimat bardzo autentyczny, nienachalny i jeszcze te wijące się schody! Można siedzieć tu godzinami, rozmawiając z pracownikami i innymi odwiedzającymi o najróżniejszych tytułach. Mnie udało się upolować tutaj nieprzetłumaczoną do tej pory na polski książkę Joan Didion „Blue Nights” za 5 dolarów i pocztówki sprzed kilkudziesięciu lat. Gdyby to wszystko was jeszcze nie przekonało, w Housing Works pracują wolontariusze, a zarobki przeznaczane są na pomoc lokalnej społeczności – przede wszystkim osobom chorym na Aids.

10 podroze nowy jork NYC

11 podroze nowy jork NYC

Jeśli mowa jednak o nowojorskich księgarniach, nie sposób pominąć kultowego Strand Book Store (828 Broadway) – jednego z największych na świecie antykwariatów z książkami. Podobno półki zajmują aż 18 mil. Na wejściu witają nas stare książki i egzemplarze recenzenckie, które można kupić już za dolara czy dwa, ale księgarnia kryje też warte kilkanaście tysięcy dolarów białe kruki. W Strand jest wszystko – powieści, reportaże, książki dla dzieci, komiksy autorstwa kobiet, całe piętro z albumami o sztuce, fotografii, modzie czy dział poświęcony erotyce. Więcej rzadkich pozycji macie chyba szansę znaleźć tylko w Bibliotece Publicznej (476 5th Ave), którą również polecam odwiedzić. Książkę wypożyczyć może każdy (nie trzeba się rejestrować), a na zamówione tytuły nigdy nie czeka się dłużej niż pół godziny (a często znacznie krócej). Sale do czytania zapierają dech w piersiach – są wysokie, przestronne, z olbrzymimi oknami i starymi półkami wypełniony tysiącami tytułów.

Po czytaniu czas na chwilę przerwy. Obiad możecie zjeść w setkach miejsc – ja sugerowałabym jednak wybrać się do Ivan Ramen (25 Clinton St). Tak aromatycznego, pysznego ramenu jak tam nie jadłam jeszcze nigdy. Po posiłku można wrócić do zwiedzania i wybrać się do któregoś z muzeów. Oczywiście na szczycie listy popularności jest MoMA, Whitney Musuem of American Art czy Metropolitan Museum, ale jeśli wolicie odkryć coś nietypowego, polecam Museum of Sex (233 5th Ave). To pierwsze muzeum na świecie, które postanowiło skupić się na tematyce seksualnej. W tym momencie można tam zobaczyć na przykład wystawę „Night Fever: New York Disco 1977-79”, na której znajdziemy zdjęcia Billa Bernsteina przedstawiające bywalców nocnych klubów albo ekspozycję „The Sex Life of Animals”, opowiadającą o życiu seksualnym zwierząt.

13 podroze nowy jork NYC

14 podroze nowy jork NYC

Nie możecie też ominąć spaceru po parku High Line. Choć to Central Park jest najbardziej znaną przestrzenią zieloną w mieście, High Line ma niepodrabialny klimat. Powstał w miejscu, w którym biegły stare tory kolejowe. Trasa spacerowa jest zawieszona na wysokości i ciągnie się przez ponad 2 kilometry. Tutejsza roślinność ma sprawiać wrażenie dzikiej, a sam park mieszczący się w Chelsea – dawnej dzielnicy przemysłowej (a dziś mekce artystów) – ma wzbudzać nostalgię za czasami, które minęły, ale i pomagać w integracji tutejszej społeczności. Stąd już blisko do kultowego Hotelu Chelsea (108 W 24th St). Zastanawiam się, czy łatwiej byłoby wymienić tych którzy tu mieszkali, czy tych którzy nie mieszkali. Przez budynek przewinęli się pisarze, poeci, muzycy, osobowości. Arthur Miller i Stanley Kubrick, Patti Smith i Allen Ginsberg, Arthur C. Clarke i Simone de Beauvoir, Robert Mapplethorpe i Bob Dylan, Janis Joplin i Diego Rivera, Sid Vicious czy Edie Sedgwick. I wielu, wielu innych. Warto wejść do środka i znaleźć się w tych samych murach, w których rodziły się genialne pomysły, ale i urzeczywistniały destrukcyjne zapędy.

15 podroze nowy jork NYC

Będąc w okolicy, nie sposób też ominąć Chelsea Market (75 9th Ave). Postindustrialny budynek stał się domem dla jednego z najfajniejszych konceptów kulinarnych na świecie. Znajdziecie tu mnóstwo restauracji i sklepów (ja polecam szczególnie ten z owocami morza – pysze ostrygi i zupa z homara!). Wybierajcie. Jest z czego. A po kolacji odpowiednio pożegnajcie się z Nowym Jorkiem. Może popijając drinka w Mr. Purple (180 Orchard St), na szczycie Hotelu Indigo. Urządzony w klimacie retro bar może pochwalić się jednym z fajniejszych widoków na Manhattan. I to już koniec. Szybko minęło, prawda? Pozostaje tylko przyjechać do Nowego Jorku po raz kolejny. I kolejny, i kolejny. 

16 podroze nowy jork NYC

17 podroze nowy jork NYC

Fot. opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska; zdjęcia: Aleksandra Nowak, Joanna Kochańska, materiały prasowe