Wszyscy rodzimy się głodni piękna i namiętni. Niektórzy nawet już tacy zostają na całe życie: szarpani w środku, poddający się przelewającym się uczuciom. To właśnie ich częściej niż innych dręczą wątpliwości, dylematy, nieustanne poszukiwania rozpostarte pomiędzy poezją, prozą i zagubione w tym wszystkim sztuki piękne. Czy ulec pokusie piękna i namiętności? Czy może lepiej kosztować ją długo, poznawać na kubkach smakowych wszystkie jej odcienie i rozkoszować się powolnie rozwijającym się bukietem smaków? Możliwe, że Pier Paolo Passolini wierzył, że dylematy te wiążą się z faktem posiadania pierwotnego instynktu – jakim jest życie.

Zmysły łączą nas z rzeczywistością. To za ich pomocą rozpoznajemy smaki, zapachy, fakturę materiałów, kształty i kolory. Nic więc dziwnego, że to właśnie one leżą u podstaw kontaktu ze sztuką. Związek ten nieraz przypłacony był aferami, skandalami i uczuciem, że idea statecznego człowieczeństwa wymyka się i kruszeje pod palcami. Jednym z takich przykładów bez wątpienia była śmierć Passoliniego. Na 5 lat przed tym wydarzeniem w „Bestii stylu” pada stwierdzenie: „Jest święto. A ja w proteście chcę umrzeć z upokorzenia. Chcę, aby znaleźli mnie martwego, ze sterczącym penisem, ze spuszczonymi spodniami poplamionymi białą spermą, pośród zboża zabarwionego krwistoczerwoną posoką. I jestem przekonany, że moje ostatnie przedstawienie – którego będę jedynym aktorem i jedynym widzem, w rzece, nad którą nikt nie przychodzi – nabierze znaczenia”. Znaleźli go martwego w Noc Wszystkich Świętych 1975 roku. Z posiniaczoną twarzą, pękniętą klatką piersiową, złamanym nosem i szczęką, połamanymi i odciętymi palcami. Jakby ktoś bał się, że nawet po śmierci te części ciała odpowiedzialne za zmysły, będą wciąż niebezpieczne dla mieszczańskiego świata, którego Passolini tak nie cierpiał. Jego śmierć miała i ma posmak zagadki pachnącej morską bryzą i stalowym, zimnym zapachem czerwonej krwi. Początkowo skazano za zabójstwo wówczas 17-letniego Giuseppe Pelosiego, chłopaka zajmującego się prostytucją. Z biegiem lat okazało się, że historia ta nie jest tak prosta i oczywista. Pelosio zmienił zeznania – zgodnie z tymi, ktoś kazał mu przyznać się do zabójstwa. Kto? Nie wiadomo. Przyjaciel i uczeń Passoliniego – Bernardo Bernolucci – wierzył, że było to zlecone zabójstwo. Trudno powiedzieć, jak było naprawdę. Zbyt wiele elementów tej układanki jest niejasnych, możliwe, że na zawsze ukrytych w szumie fal na plaży w Ostii.

1 cinema PM felieton

Bernardo Bertolucci i Pier Paolo Passolini w okolicach Rzymu podczas zdjęć do filmu „Włóczykij”, rok 1961, fot. Marina Cicogna

O tym, jak wielką rolę Passolini odegrał w budowaniu kultury XX wieku można się przekonać, powracając wciąż i wciąż do jego filmów. Jednak nie był on tylko reżyserem. Sam utrzymywał, że był przede wszystkim poetą. Pisał, malował, zajmował się dramaturgią i scenografią. Mocno i dobitnie komentował rzeczywistość, o czym można się przekonać, czytając wydany po polsku zbiór „Po ludobójstwie”. U podstaw dzieła – jakim było życie i twórczość Passoliniego – leżały dylematy całego XX wieku. Tryumf faszyzmu, klęska ideałów komunistycznych, dewastowana przez ciężkie kroki kapitalizmu lokalność i wynikająca z tego degradacja młodzieży i pogłębiająca się ich samotność w nowej rzeczywistości.

5 cinema PM felieton

Passolini kłócił się z całym światem. Nie cierpiał mieszczańskiej burżuazji, przyznając jednocześnie, że sam jest jednym z jej reprezentantów. Trawiła go jakaś wewnętrzna gorączka, napędzana siłą wchodzenia w konflikt ze światem tylko po to, by pochylić się nad jego losem. We wszystkich jego filmach czy prozie zmysłowość, bluźnierstwo stawały się tłem do igrania z życiem i śmiercią. W swoim ostatnim filmie „Salo, 120 dni Sodomy” wbił osikowy kołek we współczesny mu świat, który pomimo doświadczenia totalnej wojny, wciąż uprzedmiotawiał człowieka, obdzierając go z godności, ideałów i samostanowienia o swoim życiu. U Passoliniego zbrodnia nie ma czaru, mistycznej aury, maski, jaką nałożyła jej popkultura. Władza pozwala zrobić z człowiekiem wszystko. Przyjemność staje się najczarnieszą emocją, która zabiła Erosa i wyrozumiałego młodzieńca ze zgaszoną pochodnią, jakim był antyczny Tanatos.

2 cinema PM felieton

Kadr z filmu Decameron

Pisząc o kinie włoskim, Tadeusz Miczak wspomina jedną z wypowiedzi Passoliniego z początku lat 70.: „Jeżeli dziś istnieje jeszcze miejsce dla kultury typu humanistycznego, to chyba tylko dlatego, że żyją nadal jej przedstawiciele. Bo faktycznie młodzi są coraz mniej zdolni do przyjęcia tego typu poglądów; młodzi wobec formy są akrytyczni, nie czują problemu formy, ponieważ zostali zdemoralizowani przez lawinę form tak okropnych, że zatracili poczucie piękna, poczucie estetyki, zamiłowanie do rzeczy wykończonych, wypielęgnowanych. Zagadnienia formalne umykają im zupełnie, a z drugiej strony dogłębnie przeżarci przez rozmaite filozofie pragmatyczne, wedle których ważne jest to, co użyteczne, a nie to, co estetycznie piękne. Użyteczne w sensie bezpośrednim, a nie poprzez wartości kulturalne. (…) Moją ambicją jako reżysera jest kręcić takie filmy, które byłyby polityczne w sensie głębokiej „realności” ich intencji, w wyborze postaci, w tym, co te postaci mówią i co robią”. Chyba takiego zdania można spodziewać się tylko po prawdziwym humaniście – takim, co do końca chciał zachować niezależność. Tylko z nią, zdaniem Passoliniego możliwa jest zmiana świata. 

Marta Kudelska – kuratorka, autorka tekstów o sztuce. Publikowała m.in. w „Obiegu”, „Szumie”, „Opcjach”, „NN6T”, „Punkcie” czy „Hiro”. Ukończyła kulturoznawstwo-kulturę współczesną (w zakresie krytycznej teorii kultury współczesnej) i historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Interesuje się pamięcią, krytyką instytucjonalną, problematyką archiwów i socjologią rzeczy. Obecnie doktorantka w dziedzinie nauki o sztuce na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie zajmuje się relacjami młodych kuratorów z młodymi artystam. 

3 cinema PM felieton

Marta Kudelska, archiwum prywatne

Cinema pm - to platforma VOD ze starannie wyselekcjonowanym repertuarem. W filmotece znajdziecie m.in. europejskie i światowe kino art house'owe + filmy krótkometrażowe, videoeseje, wywiady, recenzje. Jednym słowem cinema post meridiem.

4 cinema PM felieton

Pier Paolo Passolini i Federico Fellini na planie Nocy Cabrii" (Fellini, 1957)

Fot. materiały prasowe

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data