Rutyna, brak porozumienia, seks, do którego dochodzi tylko okazjonalnie – to problemy wielu długoletnich małżeństw. Tylko, że nie wszyscy małżonkowie decydują się wynająć płatnego zabójcę, by je rozwiązać. Do tego posuwają się Edward i Ib, bohaterowie nowego filmu duńskiego reżysera Ole Bornedala. 

Mała duńska miejscowość. Wiele się tu nie dzieje. Jak podkreślają bohaterowie, miasteczko Nibe nawet nie jest widoczne w Google Maps. Emocjonalna stagnacja panoszy się nie tylko po ulicach, jest obecna i wewnątrz bogatych domów o skandynawskim wystroju. Dwa z nich zamieszkują przyjaciele nazywani przez miejscowego policjanta „głupim i głupszym”, czyli Ib i Edward. Razem prowadzą firmę budowlaną, a dzięki licznym przekrętom, w schowanej w piwnicy lodówce mają odłożoną kupę forsy. Mężczyźni mają atrakcyjne żony – Gritt i Ingrid – ale ich małżeńskie współżycie nie układa się najlepiej. Po kolejnej kłótni z żonami Ib i Edward postanawiają się więc rozwieść. Najlepiej z pomocą jednego prawnika, bo czemu nie miałoby być taniej? Tylko, że nagle uświadamiają sobie, że podział majątków nie wyjdzie im na dobre. I pod wpływem frustracji i hektolitrów alkoholu decydują się wynająć płatnego mordercę ze wschodniej Europy. A tym samym wyzwalają ciąg makabrycznych, absurdalnych, komicznych zdarzeń. Dodam tylko, że żony nie dają się tak łatwo wykiwać i szykują równie okrutną zemstę.

1 mazenskie porachunki dorocinski

„Małżeńskie porachunki” to czarna komedia, która w Danii stała się absolutnym hitem już po pierwszym weekendzie wyświetlania. Nie dziwi mnie to, bo i na pokazie, na którym byłam, polska widownia reagowała co chwila śmiechem roznoszącym się po całej sali. Skąd ten fenomen filmu Bornedala? Na pewno złożyła się na niego zarówno wartka akcja, eksplorująca gatunkowe klisze i traktująca je momentami z przymrużeniem oka, jak i wyraziści, przerysowani bohaterowie, w których świetnie wcielają się wybrani do ról aktorzy. Najbardziej wyróżnia się chyba Marcin Dorociński jako zabójca z Rosji z nieodłączną butelką wódki w ręce, ale i pozostali nie dają łatwo za wygraną i błyszczą na ekranie.

Wydaje mi się, że mimo wszystko fenomen „Małżeńskich porachunków” tkwi jednak w zupełnej niepoprawności politycznej – dziś na ekranach widywanej coraz rzadziej. Ole Bornedal bierze pod lupę najróżniejsze stereotypy – dotyczące płci, narodowości, orientacji seksualnych, przedstawicieli danych profesji  itd. I nie tyle tym stereotypom zaprzecza, co w pełni je naświetla, uwypukla, bawi się nimi bez wyrzutów sumienia, tworząc film ostry, momentami sprośny i mroczny, ale z pewnością bardzo zabawny. Niektórych takie podejście może razić, ale reakcja widowni pokazuje, że większość osób jest w stanie spojrzeć na czarny humor od Bornedala z przymrużeniem oka i świetnie się bawić. A tym samym po raz kolejny możemy przyznać Skandynawom, że w tworzeniu czarnych komedii są po prostu mistrzami. 

2 mazenskie porachunki dorocinski

„Małżeńskie porachunki” na ekranach polskich kin od 7 kwietnia. Redakcja „enter the ROOM” objęła patronat medialny nad tytułem. 

Fot. materiały prasowe

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room

object(stdClass)#927 (3) { ["error_type"]=> string(23) "OAuthRateLimitException" ["code"]=> int(429) ["error_message"]=> string(179) "You have exceeded the maximum number of requests per hour. You have performed a total of 1307 requests in the last hour. Our general maximum limit is set at 500 requests per hour." }

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items