Autorka tysięcy tekstów, poetka, dziennikarka, a także reżyserka. „Panienka z Saskiej Kępy” na stałe związana z Warszawą. Dziś cytujemy damę polskiej piosenki, miłośniczkę papieru i słowa, czyli Agnieszkę Osiecką.

Osiecka urodziła się 9 października 1936 roku w Warszawie. Pisaniem zajmowała się już od szkolnych lat. Zaczynała od pamiętników. Jej dzienniki zostały  niedawno wydane i udostępnione czytelnikom w kilku częściach. Studiowała na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, a także na Wydziale Reżyserii PWSFTViT w Łodzi. Jej filmowa przygoda nie trwała długo, bowiem szybko zrozumiała, że film jest pracą zespołową, „a człowiek, który pisze, może to robić sam w pokoju czy w tramwaju”. Niemniej jednak pozostałością po epizodzie ze szkołą filmową są jej etiudy pełne uroku i liryzmu.

Jej kariera literacka rozpoczęła się od działalności w STS-ie (Studenckim Teatrze Satyryków). W tych czasach poznała także swoją pierwszą miłość Marka Hłaskę. Związek z debiutującym pisarzem przebiegał dość burzliwie. Zakończył się,  kiedy Hasko po wyjeździe do Stanów nie mógł wrócić do Polski. Osiecka do końca życia miała na biurku jego maszynę do pisania, którą jej podarował.

Wraz z rozwojem kariery Osiecka coraz mocniej wsiąkała w środowisko warszawskiej bohemy artystycznej lat 60. Przesiadując w Europejskiej czy w Bristolu, spotkała na swojej drodze Jeremiego Przyborę. „Starszy Pan”, doświadczony i żonaty, ona znacznie młodsza, z innymi przeżyciami. Ta relacja zakończyła się kilkuletnim romansem, o którym nikt nic nie wiedział. Po latach jego kwintesencją okazały Listy na wyczerpanym papierze (pisaliśmy o nich w Enter the ROOM).

Prywatnie Agnieszka Osiecka była miłośniczką Mazur. Miała dom w Krzyżach, gdzie również tworzyła. To tam powstał tekst do słynnej piosenki „Na całych jeziorach ty”. Po urodzeniu córki Agaty Passent jeździła tam również na wypoczynek z rodziną i przyjaciółmi.

Do końca życia mieszkała w Warszawie na Saskiej Kępie, to tam w kawiarniach na serwetkach zapisywała słowa nowych piosenek. Dziś przy skrzyżowaniu ulicy Francuskiej z Obrońców za sprawą pomnika, można jej w tym towarzyszyć.  

Chociaz raz warto umrzec z miosci. Chociaz raz. A to chocby po to zeby sie pozniej chwalic znajomym ze to bywa. Ze to jest Agnieszka Osiecka

Czasem patrze na siebie w lustrze a nawet nie patrze tylko po prostu czuje ze gasna mi oczy. Ktos wygasi mi oczy jak reflektory w teatrze Agnieszka Osiecka

Modosc jest potwornie ciezkim przypadkiem i chyba nie ma nikogo kto by z tego wyszed bez powikan Agnieszka Osiecka

Nie wierze w brak czasu. Zawsze jest czas na ten krotki bysk na ten znak jestes dla mnie wazna Agnieszka Osiecka

O swicie kazdy jest sam Agnieszka Osiecka

U mnie jest blisko z serca do papieru Agnieszka Osiecka

W kazdym razie mam do siebie jakas sabosc to jest wazne Agnieszka Osiecka

Warszawa jest dla mnie jak taka stara brzydka zona Agnieszka Osiecka

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska