Na co komu prawda? Jak jej doświadczyć, skoro niemożliwa staje się rekonstrukcja wydarzeń? Jak wymierzyć sprawiedliwość? I to sprawiedliwość mimo woli poszkodowanej ofiary? W nagrodzonym Oscarem „Kliencie” Asghar Farhadi snuje dywagacje nad rolą przypadku w życiu człowieka, ironią losu, wstydu i poniżenia. Na granicy minimalizmu i symbolizmu, reżyser  „Rozstania demaskuje bolesną aktualność wyżej wymienionych motywów. Irański twórca pochyla się również nad stale obecnym we własnej twórczości zagadnieniem męskości w kryzysie. 

Współczesny Teheran. Emad i Rana są młodym małżeństwem. Mężczyzna na co dzień jest nauczycielem, oboje z żoną z pasji i poniekąd amatorsko zajmują się teatrem, obecnie przygotowują się do premiery Śmierci komiwojażera Arthura Millera. Wybuch w budynku, w którym mieszkają główni bohaterowie, nagle pozostawia ich bez dachu nad głową. Zmuszeni do natychmiastowej przeprowadzki, podobnie jak w Dziecku Rosemary i Lokatorze Polańskiego, dość szybko i to z pomocą przyjaciela z grupy teatralnej odnajdują nowe, wymarzone” gniazdko. Podskórnie wyczuwamy jednak, że coś mrocznego kryje się za tą fasadą sukcesu i powodzenia. Sielski stan burzy tragiczny wypadek. Rana zostaje napadnięta w nowym mieszkaniu. Podobnie jak jej mąż – nie wiemy, co dokładnie się wydarzyło feralnego wieczoru. Emad odnajduje ją zakrwawioną i straumatyzowaną w szpitalu. Kim był napastnik? Jak to się stało, że Rana wpuściła go do domu? Horyzont (braku) świadomości Emada staje się od tej chwili medium, przez które filtrujemy ekranową rzeczywistość. Niewiedza prowadzi zresztą do opętania głównej postaci. Rana pragnie zapomnieć, Emad chce pojąć. Próba rekonstrukcji wydarzeń okaże się jednak o wiele bardziej przewrotna i skomplikowana, niż mogłoby się początkowo zdawać. Bohater na własną rękę rozpoczyna śledztwo, które ma mu pomóc w schwytaniu oprawcy. A zdany jest tylko na siebie. 

1 gutek gilm klient

Farhadi po mistrzowsku wodzi widza za nos, widza, który chce wiedzieć, a przede wszystkim widzieć. U irańskiego reżysera od zawsze jednak mniej znaczy więcej. Reżyser buduje od samego początku dwie równoległe przestrzenie (sztucznego spektaklu oraz prawdziwego życia), do których wrzuca widzów niejako in medias res. Taki zabieg wzmacnia wrażenie owej prawdziwości życia codziennego ekranowych postaci, wiarę w rzeczywistość pozornie wolną od kreacji. Twórca świadomie jednak dekonstruuje ten mit, ukazując jak bardzo teatralne, wyrachowane i niekiedy skorumpowane staje się to pole bezpośrednich ludzkich działań. Balansując miedzy wiarą w obraz a wiarą w rzeczywistość, reżyser dokonuje świadomego przetasowania tych nadrzędnych kategorii. Realizm jest przecież tylko jedną z możliwych konwencji przedstawieniowych.

W świecie Farhadiego próba wglądu do sedna zdarzeń ujawnia, jak naprawdę istotne i nośne poznawczo staje się to, co wydaje się nam nieistotne. Świat – dodajmy – w którym nie da się wyjść poza paradoks kłamcy i kata. Twórcę Rozstania” porównuje się bardzo często do Polańskiego, Chabrola czy wręcz mistrza suspensu Hitchcocka (szczególnie w kontekście tego ostatniego powraca w wielu recenzjach Klienta odwołanie do przypisywanego twórcy Psychozy stwierdzenia o trzęsieniu ziemi jako idealnym zaczątku filmowym). W moim przekonaniu jednak irański mistrz swoimi artystycznymi poszukiwaniami zwraca się tym razem w stronę włoskiego neorealizmu, postulującego w różnych autorskich odmianach mariaż etyki z estetyką.

2 gutek gilm klient

W klasie, w której prowadzi zajęcia główny bohater, pada wprost pytanie o kryteria, jakie sztuka musi wypełnić, żeby być blisko rzeczywistości i co to właściwie znaczy, że dana postać jest realistyczna. Filmy neorealistyczne bez wątpienia koncentrowały się na ciężkim, zmęczonym chodzie" swoich proletariackich bohaterów, wnikliwie śledziły ich poczynania, drobne radości, ale przede wszystkim – ubolewania i klęski. Czyste kino, które portretowałoby białe plamy nudy" i martwy czas codzienności". Ale ten świat realny, którego istotę, prostotą rozwiązań formalnych miało za zadanie odsłaniać medium filmowe, w kinie neorealistów pozycjonuje się zawsze nad bohaterem i jego działaniami. Rzeczywistość i wydarzenia wprowadzają w kryzys sprawczość postaci, które nie są w stanie – pomimo obiektywnych przesłanek dotyczących ich racji – doprowadzić do sytuacji, w której sprawiedliwości stałoby się za dość. W tym kontekście Emad Etesami, główny bohater Farhadiego przywołuje na myśl ikoniczną postać Antonia Ricciego ze Złodziei rowerów" (1948). Zarówno w dziele De Siki, jak i u Farhadiego, zauważymy początkowo podobny rozbłysk chwilowego szczęścia (Może po raz pierwszy nam się w życiu poszczęściło!"), a następnie dojmujące poczucie niesprawiedliwości i przypadkowości (fatum?), które wisi nad postaciami. 

3 gutek gilm klient

Emad traktowany jest przez otoczenie niekiedy z pogardą, bywa znieważany (przez natrętną pasażerkę taksówki po nastolatków z klasy szkolnej czy scenę teatralną, z której w przebraniu komiwojażera krzyczy wprost – jestem nikim... Prostym sprawdawcą!"). Dramat bohatera polega na tym, że nie zasługuje on na los, który jest mu pisany i który własnymi siłami próbuje zmienić. W sztuce Millera, która stanowi zarówno punkt wyjścia, jak i też wspomniany kontrapunkt dla przestrzeni realnych wydarzeń, komiwojażer Loman umiera na deskach teatru (Eman), a nad jego trumną pochyla się zapłakana wdowa (Rana). To ujęcie zdaje się być emblematyczne dla całej twórczości Farhadiego, która w nieoczywisty sposób uwzniośla i wspiera motywacje postaci kobiecych, degradując znacząco pozycję coraz to bardziej bezsilnych, egoistycznych mężczyzn. Pomimo dotkliwego skrzywdzenia, Rana staje się moralną zwyciężczynią opowieści Farhadiego.

Główny bohater z pokrzywdzonego zamienia się ostatecznie w kata i nowego oprawcę", podobnie jak Ricci, gdy decyduje się w akcie rozpaczy ukraść cudzy rower. Mszcząc się na kimś, mścimy się tak naprawdę na sobie. O ile jednak De Sica ostatecznie wierzył w możliwość solidarności (co podkreślił w znamiennym zakończeniu „Złodziei rowerów", w którym zapłakany i zagubiony Bruno chwyta dłoń poniżonego publicznie ojca, krocząc razem w stronę tłumu), Farhadi nie pozostawia już żadnych złudzeń – Rana ucieka z miejsca wypadku (miejsca zbrodni?), Emad zostaje ze swoją winą sam. Neorealistyczna estetyka rozstała się z etyką. Gra pozorów trwać będzie jednak nadal. Innymi słowy – show must go on. Tylko na scenie, pod przykrywką odgrywanej postaci i trudno zmywalnej charakteryzacji, postacie będą mogły wyznać sobie (bolesną, okrutną) prawdę. Prawdę w świecie fikcji i autokreacji.

6 gutek gilm klient

Fot. materiały prasowe 

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data