Wierzyłeś? Pytam trenera Mariusza Malarza po ostatnim meczu sezonu. W oczach ma radość, zmęczenie i ulgę. Przed chwilą prawie umarł na ławce. Szalał. Był mokry od potu. Wyglądał jak wściekły smok, który za chwilę wybuchnie, zionie ogniem, spali całe boisko. Ale opłacało się. Gosirki Piaseczno pokonały Sztorm Gdańsk 2 – 1 i utrzymały się w Ekstralidze – najwyższej klasie rozgrywkowej futbolu kobiecego w Polsce. 

Futbol kobiet to inna dyscyplina. Widać przede wszystkim niedobory infrastrukturalne i finansowe. Niedobory to w zasadzie eufemizm. Futbol dziewczyn dopiero w naszym kraju raczkuje.

– Postęp jest spory. W stosunku do tego, co było kilka lat temu widać różnicę. Dziewczyny są dużo dojrzalsze pod względem taktycznym. Natomiast w stosunku na przykład do Niemiec czy Francji jesteśmy bardzo w tyle. Nasza reprezentacja, przekładając to na męskie realia, prezentuje poziom Azerbejdżanu czy Kazachstanu mówi Malarz. Atutem w nogach dziewcząt zdaje się być przede wszystkim waleczność. Odpuszczania nie ma.

 – To nie jest tak, że jak ktoś kopnie jakąś zawodniczkę, to ona zejdzie z boiska. Dziewczyny mają silne charaktery, pewnie silniejsze od innych. To wszystko jest z jajem. Zdarzają się „kurwy”, „chuje”. W szatni latają tablice, butelki.

1 pikarkach z Piaseczna GOSRK Piaseczno

*

Przed pierwszym meczem  rundy finałowej Gosirki są w strefie spadkowej. Tabela Ekstraligi jest spłaszczona i każdy może tu wygrać z każdym.

– Zadecyduje dyspozycja dnia. To będzie walka o życie – mówi mi trener, kiedy pierwszy raz zjawiam się w budynku klubu – mało estetycznym klocu na obrzeżach Piaseczna. Mimo pełni kwietnia w powietrzu ciągle zima. Dziewczyny wychodzą na trening w czapkach, z nosów lecą smarki, z ust para i przekleństwa. Zadzior widać na pierwszy rzut oka. Piłka chodzi szybko, choć zdarzają się niedokładności. Trener Malarz co chwila żartuje, podpuszcza.

– Oliwka godzinę makijaż przygotowywała przed treningiem, bo pan dziennikarz przyjdzie.

Puszcza oko. Atmosfera wydaje się być w porządku.

– Wiesz, sztab trenerski jest bardzo zżyty z dziewczynami, to są wspólne wyjazdy, hotele, autokar.

– Podrywają?  – pytam.

– Nie, chyba nie. Ale wiesz. Ciastko przyniosą, kawę. Jest miło.

 2 pikarkach z Piaseczna GOSRK Piaseczno

*

– Co sprawiło, że zaczęłyście grać w piłkę? – pytam Oliwię Rapacką i Monikę Kędzierską, zawodniczki Gosirek i reprezentantek Polski U – 19.

– Mi się piłka od zawsze podobała. Od zawsze wiedziałam, że to będzie to, co będę robić. Na pewno wpływ miało to, że od dzieciństwa wychowuję się z młodszym o niecały rok bratem. No więc wiadomo, moje towarzystwo stanowili sami chłopcy, grało się na jakieś bramki zrobione z drzew  –  mówi Oliwka.

– U mnie było tak, że wychowywałam się wśród samych kuzynów, na wsi –dodaje Monika.  Byłam jedyną dziewczyną i byłam skazana na piłkę, ale bardzo to lubiłam, od samego początku. Nigdy nie bawiłam się lalkami. Raczej samochodziki z braćmi, zabawy na starym, betonowym podwórku. Wiesz, ze strony innych, zarówno chłopców, jak i dziewczyn, to najczęściej jest takie wow, że w ogóle dziewczyny grają w piłkę i to jeszcze na takim poziomie. Chłopakom często podoba się, że gramy, że można z nami pogadać, w Fifę pograć.

– A wygląd podczas meczu?

– O, no to podstawa – śmieje się Oliwka – Mimo wszystko na boisku chcemy być kobietami. Wygląd jest tak samo ważny.

4 pikarkach z Piaseczna GOSRK Piaseczno

*

Szatnia. Dziewczyny poprawiają ochraniacze, buty, czuć charakterystyczny zapach sprayu do włosów. Na twarzach skupienie, z głośników leci disco polo, Eratox, „Zakochaj się”.

Spotkanie z Olimpią Szczecin to pierwszy z  meczów o wszystko. Gosirki przegrały poprzednie spotkanie i są na ostatnim miejscu w tabeli.

Do szatni wchodzi  trener Malarz. Muzyka cichnie.

– Dziewczyny, my możemy nawet nago zagrać, bylebyśmy wygrali. Macie im przegryźć aorty. Jak trzeba będzie je nadepnąć, to macie nadepnąć. Niech one czują, że nie grają z ogórami. Niech wiedzą, że będzie ciężko. Trzeba szarpnąć, pociągnąć, i tego dziś oczekuję, agresji.

Wychodzimy na rozgrzewkę. Siadam z trenerem na ławce. W ogóle nie widać po nim zdenerwowania.

 – To pozory – uśmiecha się – Wiesz, naszym największym wrogiem jesteśmy my sami. Dziewczyny mają straszne wahania formy. Potrafią zagrać dwa zupełnie inne mecze z rzędu. Jak niebo i ziemia.

Mimo stawki meczu, atmosfera oscyluje między poważną a sielsko piknikową. Rezerwowe zawodniczki wcinają bakalie i dyskutują o skandynawskich kryminałach. Jedna rozkłada sobie na kolanach „Policję” Jo Nesbo. Za okalającymi boisko barierkami dwóch panów sączy sobie z piwo z puszek. Dyskutują o wynikach w Champions League i o tym, że w dzisiejszych czasach młodzież nie gra w piłkę, tylko siedzi przy komputerach. Nieco dalej grupa małych dziewczynek wywiesza transparent. Na białym płótnie napis: Go Gosirki.  

– To ważne spotkanie – mówią. – Dlatego wywieszamy.

Mecz jeszcze na dobre się nie zaczął, a już robi się źle. Po pierwszych pięciu minutach jest 1  0 dla Olimpii. Do przerwy Gosirki przegrywają 0 – 3. W szatni: piekło. Latają butelki, trener jest wściekły.  Druga połowa nie poprawia sytuacji. Malarz siedzi na ławce zrezygnowany.

Po meczu w szatni cisza i łzy. Skończyło się na  0  3. I mimo że w drugiej części meczu gra wyglądała lepiej, to sytuacja w tabeli jest nie do pozazdroszczenia.

– Głowa do góry dziewczyny, są jeszcze cztery mecze, wszystko może się zdarzyć. Trzeba podnieść rękawicę. Jak będziemy się oglądać na inne, to nic z tego nie będzie. Szkoda by było mieć spadek w CV. W następnym meczu ma być demolka.

 5 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

*

Gosirki są prowadzone przez dwóch trenerów. Mariuszowi Malarzowi pomaga Tomasz Dudek. Obaj mają silne charaktery, bez których prawdopodobnie ciężko byłoby przetrwać w szatni pełnej walecznych dziewcząt.

– Czasem nie dogadują się między sobą – mówi Malarz. – Ale gdy przychodzi co do czego, to się wspierają, jedna drugiej by pomogła.

6 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

*

Wiosenny poranek, piąta rano, budynek klubowy w Piasecznie. Czekamy na busa, który zabierze nas na mecz do Białej Podlaskiej. Powoli zbierają się pierwsze zawodniczki. Są i trenerzy. Mariusz Malarz bawi się małą kamerką.

– Janek, skręcisz nam mecz? – pyta mnie.

– Serio?

– Tak. Wiesz, ich prezes ma chody w PZPN. Nigdy nic nie wiadomo.

– No to jasne, skręcę wam. Mam kręcić tylko sędzinę?

– Wszystko kręć.

 7 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

*

Wracamy z Białej. Przez szyby wpada ostre słońce. Lodowate przedwiośnie wreszcie ustąpiło słonecznemu majowi.

Gosirki przegrały przedostatni mecz sezonu 0  4. Pierwszy gol dla AZS-u padł po wątpliwym karnym. Trenerom Malarzowi i Dudkowi puszczały nerwy. Atmosfera była naprawdę gorąca, tym bardziej, że niewielkie trybuny boiska w Białej wypełniły się prawie po brzegi.

W busie cisza. Dziewczyny są zmęczone, niektóre mocno poobijane. To już prawie koniec nadziei na cokolwiek. Niektóre z młodszych zawodniczek sięgnęły po lektury szkolne: „Lalka” i „Władca much”. Ucichło puszczane wcześniej na okrągło „Despacito”. Żeby się utrzymać, Gosirki potrzebują zwycięstwa w ostatnim meczu ze Sztormem Gdańsk oraz porażki AZS PSW Biała Podlaska z AZS UJ Kraków.

– Dwa uczelniane zespoły, na pewno się dogadają – mówi trener.

Faktem jest, że już nic nie zależy tylko od niego i od nóg jego piłkarek. Poza dobrym przygotowaniem Gosirki muszą mieć w następnym tygodniu szczęście.

6 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

*

Problemem kobiecego futbolu są pieniądze, a w zasadzie ich brak. Tu znowu kłuje w oczy kontrast między Polską a Zachodem. Francuskie Paris Saint Germain ma 75 razy większy budżet niż Medyk Konin – najlepszy klub w kraju, rokrocznie zdobywający tytuł mistrza. Polski Związek Piłki Nożnej płaci tylko za trzy pierwsze miejsca w lidze. Reszta musi sobie radzić. Zarobki dziewczyn można przyrównać do niespecjalnie rozdmuchanych rozmiarów kieszonkowego.

– To są grosze, mniej niż grosze nawet  – mówi Kędzierska. – Na Zachodzie piłkarki są w stanie utrzymać się z grania. W Polsce nie. Nawet w Medyku Konin dziewczyny muszą dodatkowo pracować, żeby przeżyć. Rzadko któraś z nas ma podpisany profesjonalny kontrakt. Jeśli dochodzi do transferu, to to się odbywa w ten sposób, że są telefony bezpośrednio do nas, od prezesów albo od trenerów, którzy mówią, że są nami zainteresowani i czy możemy porozmawiać. 

Starsze zawodniczki częstą łączą karierę piłkarską z pracą, na przykład jako nauczycielki WF. Młodsze natomiast planują przyszłość w taki sposób, aby mieć możliwość znalezienia pracy związanej ze sportem, chociażby poprzez studiowanie fizjoterapii.

– Tak naprawdę pieniędzy w kobiecej piłce nie ma żadnych – mówi Malarz. – Większość zespołów jest uczelnianych. Gosirki są utrzymywane głównie przez gminę. Młode zawodniczki może przyciągnąć albo taki klub, który walczy o mistrzostwo Polski, albo taki, który ma akademik. Takie kluby z akademikiem mają atut: zawodniczki dostają dwa w jednym: mogą się uczyć i rozwijać swoją pasję.

8 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

*

– Dziewczyny, to jest nasza ostatnia szansa. Nie będzie czasu na poprawianie. Nie czytam żadnych wyników, nie czytam statystyk, liczy się to, co będzie na boisku. O ambicję i honor dziewczyny. Musimy się skupić. Ja wiem, że jest gorąco, wiem że jest sztuczne boisko, ale trenowaliśmy cały rok i moim zdaniem nie zasłużyliśmy na spadek.

Przejechaliśmy pół Polski. Blisko pięćset kilometrów z Piaseczna do Cetniewa. Wiosna coraz mocniej przypomina lato. W autokarze cała drużyna spała, wyjazd o piątej rano na pewno nie pomoże w upragnionym utrzymaniu formy. Na trybunach Centralnego Ośrodka Sportu tłumów nie ma. Ale pojedyncze dziewczyny w szalikach ściskają kciuki za Sztorm. To koleżanki zawodniczek gdańskiej drużyny. Jest i osamotniony sprawozdawca. Nie wiem, czy z radia, czy z telewizji. Jestem zmęczony, chcę iść spać. Współczuję dziewczynom, które muszą rozegrać mecz.

W Białej równolegle trwa mecz dwóch AZS–ów. Zwycięstwo tego krakowskiego oznaczać będzie dla Gosirek połowę sukcesu. Na ławce rezerwowych w spotkaniu ze Sztormem nie może usiąść trener Dudek. To kara za emocje na meczu w Białej. Mimo to krzyczy i podpowiada z trybun. Pierwszego gola strzelają dziewczyny z Piaseczna. Jednak tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę wstrząs: wyrównanie. W przerwie szatnia buzuje od emocji. Niektóre z dziewczyn płaczą, inne, skaczą sobie do gardeł.

– Największym zagrożeniem Gosirek są Gosirki! Dziewczyny, jak my tego nie wygramy, to mówię z pełną odpowiedzialnością: nie zasługujemy na granie w tej lidze! – krzyczy trener.

W drugiej połowie nerwowy amok, co chwila sprawdzanie wyniku równoległego spotkania. AZS Kraków prowadzi. Ale przy utrzymującym się w Cetniewe remisie Gosirki spadają. Ale zdarza się cud. W 63 minucie bramkę zdobywa łotewska napastniczka Gosirek Andżelina Ignatjeva.

– Przez trzy lata nie grałam w piłkę, studiowałam literaturoznawstwo rosyjskie i w ogóle nie trenowałam. Któregoś dnia zadzwoniła koleżanka, powiedziała, że w Piasecznie potrzebują napastniczki. No i przyszłam na trening i tak już zostałam.

Została, a jej gol zapewnił dziewczynom z Piaseczna utrzymanie. Na boisku euforia, tańce radości, okrzyki.

– Ekstraliga, ekstraliga w Piasecznie!

Podchodzi trener Malarz.

– Ale będziesz miał materiał, co?.

– O to mi chodziło właśnie. Żebyście musiały walczyć do samego końca. Wtedy jest zawsze ciekawiej.

Do morza jest kilkadziesiąt metrów. Idziemy na plażę. Lodowaty Bałtyk chłodzi rozgrzane od emocji głowy. Już wiadomo, że pełnoletnia część drużyny nie wróci do Piaseczna trzeźwa. No i dobrze. Należy im się. W sezonie 2017/18 Gosirki Piaseczno ponownie zagrają w Ekstralidze kobiet.

*

Podziękowania dla trenerów Mariusza Malarza i Tomasza Dudka, a także dla całej drużyny Gosirek.

 9 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

10 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

11 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

12 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

13 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

14 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

15 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

16 pikarkach z Piaseczna GOSiRKi Piaseczno

 Fot. Marcos Rodriguez Velo

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data