Aborcja ma za sobą tysiące lat historii i towarzyszy medycynie niemalże od jej zarania. Od zawsze była też zabiegiem budzącym kontrowersje, zaś restrykcje dotyczące jej przeprowadzania przyczyniły się do cierpienia i śmierci milionów. Nawet dzisiaj wiemy zresztą, że walka o coś, co powinno być podstawowym prawem jakiejkolwiek osoby z waginą, wciąż nie jest zakończona, gdyż zawsze znajdą się ludzie, którzy pragną kontroli nad naszą rozrodczością, składając nas, żywe i czujące istoty, na ołtarzu własnych, egoistycznych poglądów. Dzisiejszy świat jest podzielony w tej kwestii. Kilkadziesiąt lat wcześniej zwolennicy aborcji byli jednak zdecydowaną mniejszością. Jak wyglądała ich walka? Co okazało się pierwszym legislacyjnym przełomem? 

5

J. Bisbee, Systematized anatomy, or, Human organography, 1837

Ginekologia jest nauką wybitnie sceptyczną co do wszelkich innowacji. Przez wieki w centrum zainteresowania mniej lub bardziej kompetentnych lekarzy leżało wyłącznie zdrowie reprodukcyjne, w dodatku rozumiane tak wąsko jak przyjmowanie porodów. W momencie, gdy poznano już całkiem dobrze ludzkie ciało, narządy rodne wciąż pozostawały całkowicie niezbadane. Możliwość komfortowego obejrzenia własnych pacjentek została odmówiona lekarzom, gdyż obrona moralności była cenniejsza niż zdrowie.

W pewnym momencie środowisko medyczne przeciwstawiało się nawet podawaniu narkozy. Prominentne czasopismo „Lancet” opublikowało artykuł autorstwa doktora Tylera Smitha, w którym postawił tezę, że wywołuje ona w kobietach reakcje erotyczne, co z kolei stawia je na równi z najpodlejszymi zwierzętami. Każdy odstępca od powszechnie przyjętej, inspirowanej w dużej mierze nauczaniem Kościoła, doktryny był narażony nie tylko na liczne ataki personalne, lecz także na rychłe zakończenie swojej kariery. W późniejszym okresie wprowadzono akty prawne, które z kolei penalizowały samo informowanie kobiet o antykoncepcji. Kwestia aborcji pozostawała poza dyskusją medyczną jako czyn absolutnie niemoralny i zakazany prawem. Więzienie, nawet dożywotnie, oraz wysokie kary w prawie całej Europie i USA groziły zarówno lekarzom, jak i osobom poddającym się zabiegowi. Istniały oczywiście podziemne kliniki i medycy skłonni za odpowiednio sutym wynagrodzeniem dokonywać zabiegów, jednakże procedury te były niezwykle ryzykowne. Lekarze niepodzielający opinii o złu aborcji woleli nie wyrażać głośno swoich poglądów.

6

Edward Siebold, Abbildungen aus dem gesammtgebiete der theoretisch-praktischen geburtshülfe, 1829

W powszechnej świadomości aborcyjny przełom nastąpił w 1973 roku, gdy rozstrzygnięto sprawę Roe v. Wade, legalizującą ten zabieg w Stanach Zjednoczonych. Mało kto słyszał jednak o sprawie Rex v. Bourne, zdecydowanie wcześniejszej, która jeszcze przed II wojną światową rozgrzała do czerwoności brytyjską opinię publiczną.

W prasie opisywano ją jako Przypadek konia z zielonym ogonem”. Ofiarą była Milly Brown, która na własne szczęście w tym, co ją spotkało, była córką poważanych mieszczan, którzy byli gotowi walczyć o nią – wiadomo bowiem, że gdyby pochodziła z plebsu zostałaby całkowicie zignorowana. Sprawcami zaś – żołnierze konnej warty przed pałacem Whitehall. Milly w momencie popełnienia na niej bestialskiego czynu miała 14 lat. Dorosły wygląd nie szedł jednak w parze z jej dziecięcym jeszcze i radosnym usposobieniem, które odeszło jednak w niepamięć.

27 kwietnia 1938 roku. Był wieczór. Milly wraz z koleżankami wyszła na spacer w okolice Westminster Bridge. Tam spotkały znanych jednej ze starszych z nich gwardzistów. Zachęcali oni dziewczęta, by poszły z nimi do stajni, gdyż tam urodził się ponoć koń z zielonym ogonem. Wszystkie wyśmiały mężczyzn – prócz Milly. W momencie, gdy zajrzała do boksu, by ujrzeć jedynie leżące na klepisku siano, zaatakowano ją i zgwałcono. Wielokrotnie. Nigdy nie udało się ustalić ilu dokładnie gwardzistów popełniło tę zbrodnię. Przerażona Milly uciekła na dziedziniec i próbowała opowiedzieć o napaści pilnującemu bramę strażnikowi. Ten jednak zignorował ją, uznając, że jest prostytutką bądź bezdomną i skierował ją jedynie do najbliższego komisariatu.

 1 abrocja

André Levret's Observations sur les causes et les accidens de plusieurs accouchemens laborieux, 1750

Milly w pewien sposób miała trochę szczęścia, gdyż przejęła ją inspektor Lilian Wyles, jedna z pierwszych trzech kobiet-policjantek w historii brytyjskiej policji, która została powołana do służby w 1919 roku. Miała już zatem duże doświadczenie i, co więcej, znajomość przepisów wykraczającą poza przeciętną wiedzę funkcjonariusza oraz przygotowanie medyczne, gdyż przed wstąpieniem do służb mundurowych studiowała prawo, a w czasie I wojny światowej była pielęgniarką. Specjalizowała się w napaściach na tle seksualnym i od razu rozpoznała, czego doświadczyła Milly. Niestety, zdecydowanie mniej kompetentny był badający ją w St. Thomas Hospital doktor Gorski. Stwierdził on wprawdzie duże ilości spermy i wewnętrzne obrażenia dziewczynki oraz krzywdę wyrządzoną jej psychice, lecz wielokrotnie sugerował, że musiała ona uwieść” gwardzistów. Gdy okazało się, że Milly jest w ciąży, usłyszała, że zadaniem doktora nie jest interwencja w życie”, gdyż jej dziecko może być przecież przyszłym premierem Wielkiej Brytanii”, zaś kobiety zawsze zwodzą mężczyzn" [tłum. własne za Medico-legal grounds for abortion, dr Sylvester Onzivua]. Sprawę podchwyciły gazety brukowe, które szybko doprowadziły do ujawnienia danych osobowych pokrzywdzonej. Brown nie mogła już kontynuować pracy, zniknęły wszelkie nadzieje na normalne życie – jej „koleżanki” wyśmiewały naiwność 14-latki i ciągle przypominały o popełnionej zbrodni. W końcu przestała ona wychodzić ze swojego pokoju.

Wyles zaś bała się poprowadzić sprawę dalej, gdyż nie chciała zostać zwolniona ze służby. Gdy rodzice dziewczynki zwrócili się do niej z prośbą o pomoc, zaleciła im jedynie zwrócenie się do fundacji dobroczynnych i skierowała do kilku psychiatrów, którzy oczywiście okazali się być zatwardziałymi strażnikami patriarchatu, uważającymi, że aborcja, nie zaś urodzenie niechcianego dziecka w momencie, gdy ciąża zagraża życiu, przysporzy Milly więcej problemów natury psychicznej. Działacz oświatowy stwierdził zaś, że żadna dziewczyna o niezachwianej moralności” nie dałaby się zgwałcić, zaś państwo Brown zamiast myśleć o dzieciobójstwie” powinni z pokorą odpokutować błędy” [za Ginekolodzy” Jurgen Thorvald].

Zdesperowani rodzice trafili w końcu do doktor Joan Malleson, zagorzałej adwokatki edukacji seksualnej, antykoncepcji i aborcji. Chciała ona przeprowadzić potrzebny dziecku zabieg, lecz uznała, że cała sprawa ze względu na ogromny rozgłos i mimo wszystko oburzenie opinii publicznej, powinna stać się precedensowa. Wysłała Milly do drugiej centralnej, choć niepozbawionej znaczących wad (pod koniec życia dołączył do ruchu pro-life) postaci naszej historii —  doktora Alecka Bourne’a. W 1938 roku miał on 52 lata i nadzwyczajną reputację pozbawioną wręcz wszelkich skaz. Był jednym z czołowych ginekologów Korony z niemalże 30-letnim doświadczeniem. Malleson z niepokojem oczekiwała odpowiedzi Bourne'a na jej list, w którym przedstawiła całą sprawę. Był on krótki, wręcz beznamiętny – „Zaprząta mnie przypadek gwałtu, który Pani opisała [...] Chętnie przyjmę (M.B.) do St. Mary’s i wykonam łyżeczkowanie” [za Ginekolodzy” Jurgen Thorvald]. W późniejszym fragmencie przyznał, że od dawna interesował się tym przypadkiem i decyzję podjął już dawno temu. Był gotowy na prawną batalię i wszystko, co się z nią wiązało, łącznie z publicznym potępieniem i końcem błyskotliwej przecież kariery.

Najpierw chciał jednak poobserwować dziewczynkę w swoim oddziale przy St. Mary Hospital. Jej beztroska zmyliła Bourne’a, który zaczął poważnie rozważać sens przeprowadzania zabiegu. Gdy jednak zapragnął przebadać Milly, pobierając materiał do zwykłego rozmazu z pochwy dostała ona silnych, niekontrolowanych spazmów. Lekarz nie miał już wątpliwości, co przeszła. Zabieg został przeprowadzony z powodzeniem 14 czerwca 1938 roku. Od razu po jego wykonaniu lekarz zawiadomił policję i poprosił, by go aresztowano. Rozprawę wyznaczono już na 18 i 19 lipca. Największe zagrożenie dla dziecka minęło – rozpoczęła się jednak bitwa dla Bourne’a i jego popleczników.

2 abrocja

George Cruikshank, McNaughton's Trial, Boz Magazine

W Zjednoczonym Królestwie kwestie aborcyjne regulował w owym czasie art. 58 i 59 Offences against the Person Act z 1861, który podobnie jak większość aktów tego okresu rozpoznawał karę zarówno za poddanie się, jak i dokonanie zabiegu. Jednakże istniała również wzmianka o uzasadnionej i legalnej terminacji ciąży w przypadku zagrożenia życia kobiety. Przez 77 lat żaden respektowany lekarz nie odważył się jednak przeprowadzić oficjalnie tak uzasadnionej aborcji, zaś osoby z operujące w półświatku, do których trafiały zdesperowane i często zagrożone kobiety i tak nie miały szans wygrać sprawy w sądzie.

Proces Alecka Bourne'a okazał się być jedną z najbardziej kontrowersyjnych spraw medycznych okresu międzywojennego. Opisywały go szczegółowo gazety „Times” oraz „Lancet” [w trakcie pisania tekstu posiłkowałam się głównie tym drugim periodykiem]. Przeciwko Bourne’owi wystawiono jednych z najtwardszych i najbardziej doświadczonych konserwatywnych prokuratorów – sir Donalda Somervella, Laurence’a Byrne’a i Henry’ego Elama. Nie powołali oni świadków, gdyż Bourne przyznał się do popełnienia przestępstwa. Bronić go zdecydował się jednak Roland Olivier, jeden z najlepszych adwokatów w całym Królestwie, który miał już duże doświadczenie w sprawach budzących etyczne kontrowersje.

W trakcie rozprawy rozpoczął swoją ofensywę od zwrócenia uwagi na fakt, że ustawa zawiera poważną lukę prawną – zakazano bezprawnego przerywania ciąży, lecz zarazem brakowało jasnego określenia przypadków, w których zabieg byłby zgodny z prawem. Wywołało to pewne zamieszanie w grupie prokuratorów, lecz w końcu ustalono, że teza ta, choć zgodna z rzeczywistością, nie znajduje tu zastosowania, gdyż życie Milly nie było w niebezpieczeństwie. W tamtym momencie nastąpił przełom – Olivier zaczął rozprawiać o zależności między życiem a zdrowiem i zwrócił również uwagę na to, że nie można umniejszać wagi zdrowia psychicznego. Przeprowadzoną na Millie Brown aborcję uznał za humanitarną. Następnie zdecydował się wezwać świadków, w dużej części kolegów Bourne’a, lecz także czołowych działaczy pro-choice tamtego okresu, którzy przedstawili bezsprzeczne dowody na ogromne szkody w organizmie zbyt młodej kobiety, które wywołuje ciąża oraz negatywny wpływ gwałtu na psychikę i dalsze współżycie społeczne ofiar. Pojawił się również sir Thomas Horder, lekarz samego księcia Walii i autor słów „Jeżeli nie upowszechni się na czas kontroli poczęć, to trzeba będzie wesprzeć się aborcją, aby uznać kobiece życie za wartościowe”. Powiedział on, że na miejscu Bourne’a zrobiłby to samo. 

4

ilustracja z National Police Gazette, 1847

Głos zabrał prokurator Somervell. Jego przemówienie w sposób ograniczony odnosiło się do argumentów podniesionych przez Bourne’a i Oliviera. W swoim dogmatyzmie nie rozpoznawało wręcz przynależności kobiet do gatunku ludzkiego, nazwał wszystko, co do tej pory zobaczył i argumenty, które mu ukazano przedstawieniem”. Nadszedł w końcu czas na pouczenie sędziego, czyli chwilę, która ze względu na ogromną estymę, jaką się cieszył, mogła przesądzić o losie całego procesu. MacNaghten miał opinię surowego konserwatysty. Kilka jego słów wystarczyło, by sprawa była przegrana. Ku zdumieniu zgromadzonych poparł jednak Bourne’a.

Powiedział on:

Życie polega na zdrowiu, a zdrowie może być tak nadszarpnięte, że wkrótce nastąpi śmierć. Jeżeli lekarz szczerze wierzy, iż kontynuacja ciąży może uczynić z kobiety wrak fizyczny lub psychiczny, to działa w przekonaniu, że ratuje życie. Ordynacja nie żąda, aby czekał, aż nieszczęsna niewiasta znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, by w ostatniej chwili wyrwać ją ze szponów śmierci. Jego obowiązkiem jest przeprowadzenie zabiegu celem ratowania życia. Są osoby, które twierdzą, że kobieta sama powinna decydować, czy przerwać ciążę. Takiego prawa nie ma. Ale nie ma też prawa zabraniającego jakiejkolwiek aborcji ze względów religijnych. Takie osoby nie powinny być lekarzami. Jeżeli można uratować życie kobiety przez aborcję, a lekarz nie dokonuje jej z powodu przekonań religijnych, mogłoby go czekać oskarżenie o umyślne zabójstwo.” [za Ginekolodzy” Jurgen Thorvald]

 

Przysięgli, w składzie 10 mężczyzn i 2 kobiet, udali się na naradę. Po 40 minutach wyszli i stał się cud – Aleck Bourne został uniewinniony. Ta jedna decyzja sprawiła, że zmienił się polityczny klimat w sprawie aborcji. Środowiska pro-choice liczyły na rychłe stworzenie nowego prawa. Wojna położyła jednak kres próbom stworzenia nowej legislacji, zaś po niej nastroje uległy oziębieniu. Przez długie lata trwały coraz to kolejne batalie, by w końcu w 1968, 30 lat po bestialskim gwałcie na Milly Brown, wszedł w życie The Abortion Act, który dozwalał przerwanie ciąży niezależnie od powodów do trzeciego miesiąca.

Można by pomyśleć, że skoro przed II wojną światową nie doszło do liberalizacji prawa aborcyjnego, to sprawa Rex v. Bourne nie miała w istocie zbyt wielkiego znaczenia. Należy jednak pamiętać, że w precedensowym systemie prawnym Zjednoczonego Królestwa wygrana Alecka otworzyła furtkę dla reszty sędziów oraz oskarżonych w podobnych sprawach. Sprawa Bourne’a po raz pierwszy szerzej zwróciła też uwagę społeczności lekarskiej na włączanie kwestii związanych ze zdrowiem psychicznym w przypadkach dokonywania tzw. aborcji terapeutycznej”. Ważnym czynnikiem stała się też dobra wola lekarza prowadzącego danej kobiety. Można wręcz posunąć się do stwierdzenia, że ocenienie stanu kobiety i wskazań do aborcji zostało po raz pierwszy przesunięte do profesjonalistów z medycznym wykształceniem, a nie prawników i polityków. Mimo wszystko dokonał się przełom.

Sprawa Rex v. Bourne zasługuje na naszą pamięć jako pierwszy zakończony uniewinnieniem proces tego typu. Jak pokazała historia wielokrotnie się na nią powoływano, co więcej zazwyczaj skutecznie. Wypracowany konsensus z pewnością nie był idealny, lecz stanowił grunt pod dalsze rozluźnienie przepisów oraz dzisiejszy, w gruncie rzeczy wzorcowy, porządek prawny i chociażby z tego powodu powinniśmy o niej pamiętać.

 

3 abrocja

https://www.carolrossetti.com.br/

Opisując przebieg procesu posiłkowałam się głównie źródłami z epoki, szczególnie zaś Lancetem. Dużą pomocą była też książka Ginekolodzy” Jurgena Thorvalda, z której po raz pierwszy dowiedziałam się o sprawie i zaczerpnęłam tłumaczenia na język polski.

 

Źródła:

Ginekolodzy, Jurgen Thorwald

Legal Medicine in History” pod redakcją Michael Clark, Catherine Crawford

The King versus Aleck Bourne, Caroline M de Costa, Medical Journal of Australia 08.2009

A Charge of Illegal Abortion, Rex v. Bourne, Lancet, 1938 r.

Times, wyd. brytyjskie, 28-30.06 oraz 20.07, 26.07, 30.07 1938 r.

https://msu.edu/user/schwenkl/abtrbng/rvbourne.htm

http://www.monitor.co.ug/News/Insight/Medico-legal-grounds-for-abortion/688338-3151398-mxue8rz/index.html

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data