„Dla szerszej publiczności filmy te są dziś praktycznie niewidoczne. Tymczasem dla grupy bardziej wytrwałych koneserów, gotowych zagłębić się na mniej znane obszary rodzimej kultury filmowej, są one przykładem sceny niezależnej – w najdzikszym wymiarze niezależności” – pisał Jasper Sharp o kinie pinku eiga w książce „Za różową kurtyną. Historia japońskiego kina erotycznego”. Czym jest tak zwane „różowe kino” i jakim jego przykładom będzie można przyjrzeć się podczas nadchodzącego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków?

Japonia ma bogate tradycje, jeśli chodzi o erotykę. W XX wieku kluczowe miejsce w tej sferze zajęło kino. W latach 70. w Japonii, jak i wielu krajach świata, zawrotną karierę robiła telewizja. Wytwórnie filmowe prześcigały się więc w pomysłach, jak przyciągnąć publiczność do kin. Japończycy znaleźli na to swoją receptę – miękką pornografię, która zaczęła być określana mianem pinku eiga, czyli różowych filmów. Obrazy te pokazywano w wyspecjalizowanych kinach dla dorosłych w Japonii i w wybranych kinach na świecie. Zgodnie z podstawową definicją podawaną przez cytowanego już Sharpa różowy film to niezależna produkcja, uwieczniona na taśmie 35 mm przez profesjonalną bądź półprofesjonalną ekipę, której głównym wyróżnikiem jest erotyczna treść. Warto jednak rozszerzyć tę definicję i dodać, że istotą pinku eiga jest też nowatorstwo, groteska, dziwaczność, awangardowe podejście twórców. Nieraz od soft porno zaczynali bardzo uznani japońscy twórcy.

W ten sposób fenomen pinku eiga tłumaczy Sharp: „Różowe kino, choć przyporządkowane do kategorii kina dla dorosłych (seijin eiga) i w związku z tym ograniczone certyfikatem R-18, ma do zaoferowania znacznie więcej niż oczywiste atrakcje związane z przedstawianiem seksu. Oprócz podstawowej misji polegającej na dostarczaniu odpowiedniej liczby scen kopulacji i nagości na przestrzeni filmu (czas ich trwania został ustandaryzowany w latach 70. i wynosi około godziny), gatunek ten daje twórcom możliwość eksplorowania idei, tematów i stylistycznych wybryków rugowanych zazwyczaj z wysokobudżetowych produkcji głównego nurtu. Budzenie erotycznego podniecenia może być głównym celem pinku eiga, ale zadziwiająco dużo uwagi poświęca się także pozostałym elementom, takim jak gra aktorska, fabuła i techniczna jakość”.

680x510ver3

W erze łatwo dostępnej i niskojakościowej pornografii wszechobecnej w internecie japońskie filmy erotyczne sprzed dekad przypominają zagubione naturalne perły w morzu tanich podróbek. Złoty czas pinku eiga przypadł na lata 70. i 80. To wtedy wytwórnia Nikkatsu podjęła się produkcji serii filmów erotycznych, które nazwała Roman Porno. Nazwa wzięła się od japońskiego słowa „roman” (o łacińskim pochodzeniu) oznaczającego powieść. Filmy te mogły pochwalić się rozbudowaną, nieszablonową fabułą i wieloma artystycznymi walorami. Wytwórnia Nikkatsu zapewniała zatrudnianym reżyserom twórczą swobodę. Jedynym ograniczeniem była konieczność umieszczenia minimalnej wymaganej ilości scen seksu bądź nagości. Roman Porno zaskarbiło sobie względy nie tylko widzów, ale i krytyków. Część z tych filmów zapisała się jako wybitne w historii japońskiego kina. W ubiegłym roku, z okazji 45. rocznicy powstania serii, japońska wytwórnia Nikkatsu ponownie zaprosiła do współpracy niezależnych, awangardowych reżyserów i zaproponowała im stworzenie filmów inspirowanych Roman Porno. Tym razem celem było też stworzenie większej ilości obrazów adresowanych do kobiet.

W ramach Festiwalu Filmowego Pięć Smaków w sekcji Roman Porno będzie można zobaczyć dwa klasyki gatunku („Noc kociaków” z 1972 roku i „Wilgotnych kochanków” z 1973 roku) oraz dwa obrazy młodych japońskich twórców („Świt kociaków” z 2017 roku i „Wilgotną kobietę na wietrze” z 2016 roku). Pierwszy wymieniony film to niesztampowa opowieść o prostytucji. Reżyser Noboru Tanaka z jednej strony opowiada o perwersyjnych zachciankach klientów, z drugiej portretuje siostrzaną więź między pracującymi wspólnie dziewczynami. W efekcie „Noc kociaków” to słodko-gorzka produkcja, z elementami komedii, zachwycająca przerysowaną, cukierową stylistyką. Do tego klasyku nawiązuje „Świt kociaków”, pokazujący dziewczyny pracujące w branży erotycznej w dzisiejszym Tokio. Reżyserem jest Kazuya Shiraishi. „Wilgotni kochankowie” Tatsumiego Kumashiro to natomiast opowieść o outsiderach, poszerzających granice tego, co akceptowane. Obraz ten jest stawiany często przez krytyków obok najważniejszych japońskich filmów XX wieku. W dialog z Kumashiro wchodzi Akihiko Shiota – reżyser filmu „Wilgotna kobieta na wietrze”. Głównym bohaterem również czyni samotnika, który po wyjeździe na prowincję spotyka na swojej drodze intrygującą dziewczynę. Festiwal Filmowy Pięć Smaków to wyjątkowa okazja, by zobaczyć wszystkie te filmy na dużym ekranie w Warszawie. To także świetny moment na przyjrzenie się bliżej gatunkowi pinku eiga i rozpoczęcie samodzielnego eksplorowania różowej erotyki prosto z Japonii. Warto.

 680x510ver4

Seanse:

„Noc kociaków”

20 listopada 20:45 Kino Muranów

 

„Świt kociaków”

18 listopada 23:10 Kino Muranów, 20 listopada 23:00 Kino Muranów

 

„Wilgotni kochankowie”

17 listopada 22:00 Kino Muranów

 

„Wilgotna kobieta na wietrze”

17 listopada 23:30 Kino Muranów, 21 listopada 21:30 Kinoteka

 

Tworząc artykuł, korzystałam z książki „Za różową kurtyną. Historia japońskiego kina erotycznego” Jaspera Sharpa wydanej przez korporację ha!art i Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty.

680x510ver2

 Fot. materiały prasowe

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data