Gdy pada nazwisko Fallaci, na myśl przychodzi przede wszystkim ikona dziennikarstwa, wokół której przez lata narosło mnóstwo kontrowersji. Perfekcjonistka pracująca do upadłego, odważna, gniewna, ostro krytykująca islam. Ale i wszelkich przedstawicieli władzy, u których dostrzegała obłudę. Szalenie inteligentna i pewna siebie, rzucająca w swoich słynnych wywiadach wyzwanie najbardziej wpływowym postaciom świata polityki – to mówi się o Włoszce najczęściej. Ewa Błaszczyk i Remigiusz Grzela, twórcy monodramu „Oriana Fallaci. Chwila, w której umarłam”, postanowili natomiast odsłonić przed widzami najbardziej intymne przeżycia Oriany.

Przez całe życie Fallaci zaciekle broniła swojej prywatności. To ona zadawała pytania, to ona sprawiała, że inni musieli się obnażyć. Nie na odwrót. Nie bała się zasugerować Henry’emu Kissingerowi, że nie rozumie jego fenomenu ani Lechowi Wałęsie, że z twarzy przypomina jej Stalina. Spytać Goldy Meir, czy zdarza jej się płakać i czy czuje wyrzuty sumienia wobec męża, z którym się rozeszła, albo dopytywać Pietro Nenniego, czy mógłby dziś umrzeć spokojnie. Zdradziła też, jak wysłannicy Aliego Bhutto błagali ją, by po opublikowaniu wywiadu z przywódcą Pakistanu napisała, że cała rozmowa tylko jej się przyśniła, a w szczególności nieprzychylne zdania, które prezydent wypowiedział o Indirze Gandhi. Wyjaśniała, jak nieprzyjemnym, serwującym tylko wymijające odpowiedzi rozmówcą był Jasir Arafat, dawała znać, że w obecności Giulia Andreotti przez prawie całą rozmowę bała się zapalić papierosa, a generał Giap traktował ją jak uczennicę, przed którą wygłasza wykład. Nie wahała się opisywać bohaterów swoich wywiadów, ich działań, aparycji, tembru głosu, mimiki i odczuć, które w niej budzili z bezkompromisową, okrutną nieraz precyzją. Wstępy do jej wywiadów zapełniają postaci o podpuchniętych twarzach, z krótką szyją, przygarbione, o nieproporcjonalnych sylwetkach oraz przebiegłych bądź lodowato zimnych oczach. Czytelnik nie musiał ich lubić, Fallaci też rzadko polityków lubiła. Zresztą nawet swój słynny zbiór rozmów „Wywiad z historią” dziennikarka zadedykowała wszystkim tym, którzy władzy nie lubią.

Z tych rozmów wyłania się Fallaci bezlitosna. Błyskotliwa do bólu. Znajdująca najdrobniejsze nieścisłości w wypowiedziach rozmówców i zawsze celnie je wypunktowująca. Fallaci chcąca nieustannie być w centrum wydarzeń. Znająca zmęczenie i strach, ale nie pozwalająca im sobą rządzić. Ale przecież była jeszcze jedna Fallaci. Ktoś więcej niż ikona ze stali. Była też Oriana, która musiała wiele poświęcić, by znaleźć się w miejscu, w którym się znalazła. Twórczyni, która nieustannie miała świadomość, że kobietom, które chcą oddać się pracy, nie chodzić na kompromisy, nie powielać kulturowych schematów na temat płciowych ról, jest w życiu naprawdę trudno. Była Oriana, która zakochiwała się impulsywnie, czasem głupio, zrzekała się swojej siły, a później wielokrotnie za to pokutowała. Oriana, która bardzo pragnęła dziecka, a jednocześnie obawiała się, jak decyzja o macierzyństwie zmieniłaby jej życie. Dziewczyna, która mimo przejechanych kilometrów, wciąż czuła potrzebę wracania do domu, szalenie związana z rodziną. Oriana, która widziała bardzo dużo śmierci, przeżywała swoje osobiste dramaty i traumy. I wreszcie Oriana, która umierała w samotności.

2 Oriana fellaci teatr studio teatr premiera

To właśnie moment śmierci stał się punktem wyjścia dla sztuki reżyserowanej przez Błaszczyk (która również wciela się w Fallaci) i Grzelę, który przygotował tekst monodramu. W spektaklu zobaczymy Orianę, która patrzy na swoje życie z oddali, wywołuje duchy przeszłości, miesza historię, wspomnienia i urojenia, spowiada się przed samą sobą i światem. Próbuje pogodzić się ze śmiercią – swojego partnera Aleksandrosa Panagulisa, swojej matki, swoją własną. A przy tym wciąż drąży te tematy, które nie dawały jej spokoju przez całe życie. Szuka źródeł zła i nienawiści, celebruje odwagę i wolność. A my wraz z nią mamy szansę zastanowić się nad zataczającą koła historią, lekcjami, z których jako społeczeństwa nie wyciągnęliśmy nauczki, nad pełnym manipulacji światem polityki. Na monodram złożyły się fragmenty „Listu do nienarodzonego dziecka” Fallaci, jej rozmów z Goldą Meir i Aleksandrosem Panagulisem z tomu „Wywiad z historią”, prologu do wspomnianego tomu oraz „Wściekłości i dumy”. Te poszarpane wydawałoby się fragmenty dzieł włoskiej dziennikarki i pisarki układają się w szczery, bolesny, bardzo osobisty, ale i pełen odwołań do rzeczywistości społeczno-politycznej monolog.

Premiera spektaklu „Oriana Fallaci. Chwila, w której umarłam” wystawianego w Studio Teatrgaleria odbędzie się 24 listopada.

Zapraszamy również na wydarzenia towarzyszące premierze:

22 listopadauroczysta premiera książki „Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska” Remigiusza Grzeli. W spotkaniu będzie uczestniczył też Edoardo Perazzi – siostrzeniec i jedyny spadkobierca Oriany Fallaci oraz Leszek Sankowski – mąż Teresy Torańskiej.

23 listopada„Teatr po włosku – warsztaty z Julią Wollner”.

25 listopada – warsztaty „Portret kobiecy: Fallaci. Alchemia wywiadu”.

Redakcja magazynu „enter the ROOM” x „G'rls ROOM” objęła patronat medialny nad spektaklem.

1 Oriana fellaci teatr studio teatr premiera

Fot. materiały prasowe

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items