„Wyobraź sobie, że uciekasz do lasu albo nad rzekę, gdzie możesz zostać sam na sam ze swoimi myślami. Nagle otwierasz oczy i zauważasz otaczające piękno. W tym momencie zaczyna się moja praca twórcza”. Muzyka Kedr Livanskiy (wokalistki i DJ-ki rosyjskiej sceny alternatywnej, która wystąpiła w Polsce podczas warszawskiego festiwalu Share Now) to artystyczna podróż w czasie, gdzie elektronika łączy się z mitologią archetypów i estetyką romantyczną malarstwa Caspara Davida Friedricha.

Sylwia Grusza: Jakie są twoje wrażenia po wczorajszym warszawskim występie? Przyznam szczerze, że w pewnym momencie zamknęłam oczy i przeniosłam się do świata twojej muzyki: przepełnionej magią natury. Być może sprzyjała temu wyjątkowa atmosfera klubu wraz z naściennymi dekoracjami imitującymi rośliny lasów deszczowych.

Kedr Livanskiy: W porównaniu z innymi krajami, ale i z Moskwą, mój występ został przyjęty przez waszą publiczność niezwykle ciepło. Ludzie nie wstydzili się podchodzić, rozmawiać ze mną na temat muzyki i sztuki, a nawet otwarcie zachwycać się występem. 

 

Sylwia Grusza: Mit o Ariadnie, która przeprowadza Tezeusza przez labirynt to archaiczna historia. Kim jest według ciebie współczesna Ariadna? Zdradzisz, dlaczego wybrałaś ją na patronkę swojego najnowszego wydawnictwa muzycznego?

Kedr Livanskiy: Mity, baśnie i psychoanaliza to platformy, które pozwalają nam dogłębnie poznać archetypy ludzkich zachowań. Odbieram je jako pewną strukturę, pozwalającą zrozumieć własne wnętrze. Mitologia zawsze będzie miała w sobie pierwiastek nowoczesności, ponieważ typy osobowości wciąż są takie same jak kiedyś: niezależnie od rozwoju nowoczesnych technologii itp. Historia Ariadny jest wyjątkowa, ponieważ opowiada o nadziei i wyprowadzeniu człowieka na drogę, której być może sam nie potrafiłby odkryć.

 

Sylwia Grusza: Czy ta fantazja, mitologia i wspomniane archetypy, które pojawiają się na płycie(np. mityczne syreny), mają rację bytu w brutalnie upolitycznionej współczesności? Wiemy, co dzieje się teraz w Rosji i USA… Czy jest jeszcze miejsce na opowiadanie baśni w dzisiejszych czasach?

Kedr Livanskiy: Jestem typem osoby, która cały czas ucieka od rzeczywistości, dlatego mity wiele dla mnie znaczą. Kiedy spojrzymy na większość kont na Instagramie, możemy wywnioskować, jaki tryb życia prowadzi dana osoba oraz co inspiruje ją podczas codziennych aktywności. Odnoszę wrażenie, że to tworzenie mitu o samym sobie. Oczywiście, istnieją ludzie, którzy potrafią funkcjonować w obecnych realiach, ale uznaję to za zbyt nudne – zdecydowanie potrzebuję chwili oddechu od przytłaczającej rzeczywistości. Tak czy inaczej, w przyszłości będę głosowała na prezydenta (śmiech).

1 keds 

Sylwia Grusza: Jak narodził się pomysł na koncept całej płyty, która z jednej strony opowiada o współczesnym mieście, a z drugiej charakteryzuje się głębokim zapleczem mitologicznym, nadającym magię tej codzienności? Może właśnie takiego remiksu tematycznego potrzebujemy jako współcześni odbiorcy muzyki?

Kedr Livanskiy: Czerpię inspiracje z samotnych wypraw na łono natury. Wyobraź sobie, że uciekasz do lasu albo nad rzekę, gdzie możesz zostać sam na sam ze swoimi myślami. Nagle otwierasz oczy i zauważasz otaczające piękno. W tym momencie zaczyna się moja praca twórcza. Oczywiście, ucieczka na koniec świata od zgiełku metropolii nie jest konieczna. Wystarczy, że pojedziesz na obrzeża Moskwy, aby się oderwać od cywilizacyjnego pędu. W moich tekstach pojawia się bohater, który cały czas błądzi po zrujnowanym mieście. Ta koncepcja oraz romantyczne malarstwo Caspara Davida Friedricha bardzo silnie oddziaływały na estetykę okładki „Ariadny”.

 

Sylwia Grusza: Malarstwo to również jedno z moich zainteresowań, więc nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała cię o ulubione dzieła. Czy istnieje obraz, który szczególnie przyczynił się do wykreowania estetyki albumu lub zainspirował cię do napisania piosenki albo scenariusza teledysku w klimacie korespondującym z jego tematyką?

Kedr Livanskiy: Mogę ci go pokazać! [Kedr bierze do ręki smartfon, otwiera galerię ze zdjęciami i pokazuje mi „Wędrowca nad morzem mgły” Caspara Davida Friedricha]. Jego dzieło inspirowało mnie podczas kręcenia teledysku do „Ariadny”. Poza tym koncepcja zagubionego, romantycznego wędrowca, zauważalna we wszystkich pracach tego malarza, jest nieodłącznie powiązana z moją twórczością. Jedno nie może istnieć bez obecności drugiego. Chciałabym też wspomnieć o książce mającej fundamentalne znaczenie podczas refleksji na temat archetypów, o której rozmawiałyśmy wcześniej. „Potęga mitu” Josepha Campbella pozwoliła mi zrozumieć trudności w podążaniu krętymi ścieżkami życia na podstawie mitów zebranych z całego świata. Rozszerzyło to moją perspektywę myślenia o mitologii, ponieważ autor nie ogranicza się jedynie do tekstów greckich i słowiańskich.

 

Sylwia Grusza: W Polsce tradycja romantyczna jest czymś niezwykle ważnym. Twórczość naszych wieszczów narodowych, takich jak Słowacki i Mickiewicz, również nawiązywała do tych samych wzorców, które prezentuje malarstwo Caspara Davida Friedricha. Archetyp bohatera romantycznego ma charakter wręcz narodowy on płynie w naszej krwi! Romantyzm towarzyszy nam cały czas, nawet jeśli jesteśmy nowocześni. Jak to wygląda w Rosji? Czy ten romantyzm nadal jest tak odczuwalny w każdej dziedzinie życia artystycznego, czy tylko my „pokutujemy” z nim od XVIII wieku?

Kedr Livanskiy: Wszystko zależy od tożsamości człowieka. Romantyzm jest bardzo wyczuwalny w twórczości Rosjan. Nie tylko w muzyce, lecz także w świecie mody. Mam wrażenie, że Gosha Rubchinskiy fotografuje człowieka, zaglądając do zakamarków jego duszy. Zdjęcia wyglądają niczym obrazy z galerii sztuki, a nie standardowe portrety w stylu high fashion. Niemniej, w miastach nie da się wyczuć tego klimatu. Architektura często nawiązuje do wzorców romantycznych, ale społeczeństwo nie ma czasu na zastanowienie się nad takimi prawidłami. Każdy zarabia i stara się jakoś żyć.

 

Sylwia Grusza: Chciałabym zapytać cię o kobiety w rosyjskim przemyśle muzycznym. Jak sobie radzą?

Kedr Livanskiy: Podczas działania na scenie alternatywnej w Rosji nie spotkałam się z seksistowskimi zachowaniami w obrębie naszej społeczności. Wszyscy jesteśmy na równi, choć zdarza się, że mężczyźni nazywają kobiety „swoimi dziewczynkami”, ale to tylko oznaka troskliwości, gdyż nadal jesteśmy mniejszością w tym gronie (śmiech). Nie musiałam walczyć o miejsce w tym światku, ale jeśli mówimy o ogólnej pozycji kobiety w branży muzycznej, to zazwyczaj kobieta stanowi jedynie dodatek do mężczyzny. W Ameryce, jeśli kobieta chce być seksowna, to po prostu taka jest i dąży do osiągania sukcesów. Tutaj, jeśli dziewczyna reprezentuje podobną postawę, nie wyraża tego dla samej siebie. Seksowność jest elementem mającym skusić potencjalnego kandydata, dla którego mogłaby stać się wspomnianym dodatkiem. Kobieta ma być piękna, żeby mężczyzna jej pragnął. Nie jest ważne, jaka jesteś i co o tym myślisz  musisz podporządkować się temu wzorcowi. Realizacja tego stereotypu prowadzi do negatywnej eksploatacji kobiet, więc ruch feministyczny w Rosji jest naprawdę ważny. Nie jestem jego aktywną uczestniczką, ale zgadzam się z tym, że warto otwierać oczy społeczeństwu i sprzeciwiać się tej negatywnej sytuacji. Ten problem jest o wiele głębszy, bo dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Ludzie nie wyczuwają granicy i nawet twój sąsiad może narzucać ci konkretny sposób życia. Muzyka, którą tworzę wraz ze swoimi znajomymi to sprzeciw wobec tego jakby standardowego nierespektowania granic prywatności. Staramy się umocnić swoją pozycję, aby nieść ten przekaz dalej.

 

Sylwia Grusza: W takim razie, czy ludzie zwracają się w stronę sceny alternatywnej, która przełamuje dawne schematy, czy nadal wolą klisze?

Kedr Livanskiy: Te stereotypy są już we krwi starszego pokolenia. Żadna piosenka nie będzie w stanie dokonać mentalnej rewolucji w ich sposobie postrzegania, ale młodsza generacja, będąca bezpośrednim odbiorcą mojej muzyki, jest wolna i nie boi dzielić się swoją wiedzą. Za pośrednictwem internetu manifestują postępowe myśli, marzenia i poglądy, co może być dobrym sygnałem np. dla przyszłości polityki. Myślę, że to pokolenie może nawet obalić obecną władzę, ale musi trochę podrosnąć.

 

Sylwia Grusza: Masz osobistą definicję feminizmu?

Kedr Livanskiy: Według mnie to postawa, która polega na tym, że nie trzeba odbierać kobiety jako istoty słabszej i dawać jej forów. To strasznie nieprzyjemne uczucie, kiedy postrzegają cię tylko ze względu na płeć  niezależnie od tego, czy cię znają, czy jesteś im całkowicie obca.

 

Sylwia Grusza: Czy spotkałaś się z takim negatywnym zachowaniem wobec kobiet podczas działania w przemyśle muzycznym, np. podczas rozmów w sprawie promowania nowego materiału lub na początku kariery?

Kedr Livanskiy: Nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Może to kwestia tego, że na scenie alternatywnej jest wciąż za mało kobiet i pojawianie się dziewczyn zawsze wzbudza pozytywne reakcje.

 

Sylwia Grusza: Czy istnieje artysta, z którym chciałabyś współpracować? 

Kedr Livanskiy: Nie ma takiej osoby. Jestem nastawiona na samotne tworzenie ze względu na możliwy brak porozumienia w sferze technicznej i psychologicznej.

 

Sylwia Grusza: Mam nadzieję, że na zakończenie zechcesz podzielić się muzycznymi planami na przyszłość.

Kedr Livanskiy: Oczywiście, pojawiły się już pewne pomysły na kolejną płytę, ale jeszcze nie mam pojęcia, jaką historię chcę przekazać za jej pośrednictwem. Często jest tak, że planujesz coś zrobić, a zupełnie inne emocje wręcz wypływają z twojej duszy. Lepiej posłuchać głosu serca, a nie tego, co planujesz, ponieważ takie inspiracje zawsze będą prawdziwe.

 

Wypowiedzi Kedr tłumaczyła Daria Brusova.

2 keds

Fot. materiały prasowe