Za czasów Republiki Weimarskiej źródeł berlińskiego hedonizmu upatrywano w specyficznym powietrzu, rzekomo przyczyniającym się do wyjątkowej rozpusty mieszkańców metropolii. Wiele lat później niemiecka stolica wciąż dzierży miano Miasta Grzechu i przoduje w Europie pod względem liczby organizowanych na szeroką skalę sex imprez. Kobiecym okiem przyglądam się proponowanym tam rozrywkom erotycznym, a niektórzy bywalcy dzielą się ze mną swoimi doświadczeniami.

Liberalny Berlin już w złotych latach 20. ubiegłego wieku zaczął przyciągać artystów poszukujących swobodnej przestrzeni twórczej, a także otwarte na seksualne eksperymenty osoby o transgresywnych skłonnościach. Berlin był miastem, gdzie geje, lesbijki, transwestyci i transseksualiści mogli żyć spokojnie, bez strachu przed prześladowaniem. Panowało powszechne przyzwolenie na nierząd, wyuzdanie w sztuce i nudyzm w przestrzeniach publicznych, np. na kąpieliskach czy basenach. Klimat tamtych szalonych lat odzwierciedlają obrazy Georga Grosza i Rudolfa Schlichtera, a także skandaliczny pierwszy film fabularny poruszający temat homoseksualizmu – „Inaczej niż inni” Richarda Oswalda.

W latach powojennych w Berlinie Zachodnim podtrzymywano szereg hulaszczych tradycji. Miasto stało się enklawą kontestacji, do której ściągały środowiska studenckie i lewicowe, a także międzynarodowi twórcy kultury i sztuki. Młodzi ludzie, skupieni głównie w dzielnicach Schöneberg i Kreuzberg, testowali alternatywne sposoby życia, buntując się przeciwko starszemu pokoleniu, mieszkając w komunach, próbując narkotyków, prowadząc otwarte związki. Współczesna literatura, muzyka czy kino chętnie eksplorują te obszary, w tym np. kultowa książka „My, dzieci z dworca Zoo” i powstały na jej podstawie film z muzyką Davida Bowiego, dokument „B-Movie: Namiętność i dźwięk w Berlinie Zachodnim” i inne.

Po upadku muru opuszczone kamienice wielu berlińskich dzielnic (Prenzlauer Berg, Mitte, Kreuzberg) zamieniano w prowizoryczne kluby, w których odbywały się nielegalne imprezy. W Berlinie na stałe zagościła muzyka elektroniczna, a wraz z nią nastąpił również bezprecedensowy rozwój kultury klubowej, spotęgowany upowszechnieniem transportu lotniczego w Europie. Pojawienie się tanich biletów samolotowych sprawiło, że niemiecką stolicę zaczęli coraz chętniej odwiedzać technoturyści, zafascynowani zarówno niepowtarzalnymi muzycznymi bookingami klubów, jak i możliwością euforycznego bawienia się do upadłego (berlińskim standardem są imprezy trwające nieprzerwanie od piątku do poniedziałku).

1 berlinsko Republika Weimarska miasto grzechu berlin B Movie Namietnosc i dzwiek w Berlinie Zachodnim

Ciekawość i pozytywne nastawienie do różnych form seksualności panują w Berlinie do dziś i to one są determinantą sukcesu takich miejsc jak klub KitKat oraz cyklicznych atrakcji – Pornceptual, Gegen, House of Red Doors, CockTail d’Amore czy Polymotion to tylko niektóre z nich. Organizatorzy nie nazywają ich oficjalnie sex imprezami, ale dbają o to, by wytworzona w ich trakcie atmosfera zachęcała uczestników do seksualnych eksploracji. Imprezy te wychodzą daleko poza hermetyczny krąg znajomych, są powszechnie dostępne dla wszystkich zainteresowanych. Mało mają one jednak wspólnego z obskurnymi klubami dla swingersów. Są to raczej zabawy z wyselekcjonowanym gronem uczestników, programem artystycznym, muzyką elektroniczną i odpowiednio przygotowaną przestrzenią, w której może – ale nie musi – zdarzyć się wszystko. Przy wejściu pobierana jest opłata za wstęp, jak do zwykłego klubu.

W latach powojennych do Berlinia Zachodniego ściągały środowiska studenckie i lewicowe, a także międzynarodowi twórcy kultury i sztuki.

Jakie zasady gry obowiązują na sex imprezach? Przygotowania należy zacząć od wyboru stroju. Posiadanie odpowiedniego przebrania stanowi często warunek udziału w imprezie. Bramkarze mogą nie wpuścić do klubu osób wyglądających zbyt „normalnie”. Rygorystyczna polityka drzwiowa jest akurat dość powszechnym berlińskim zjawiskiem, więc nie należy się zrażać, tylko podjąć wyzwanie. Jak sugeruje Anna, singielka z Polski, warto ośmielić się wejść w rolę daleką od tych pełnionych na co dzień. Podczas swych erotycznych eskapad Anna chętnie zakłada lateks i skórę. Preferuje granie dominy w kontakcie z mężczyznami lub całkiem nowe dla niej lesbijskie igraszki z poznanymi przez Tindera dziewczynami. W poniedziałek, po weekendowych ekscesach, lateks zamienia na strój służbowy i stawia się punktualnie w pracy.

Niektóre wydarzenia dają większą swobodę w doborze garderoby, inne skupiają się wokół konkretnego motywu przewodniego (np. burleska, Mittsommerfest, czyli Noc Kupały). Standardowo królują maski, woalki, obroże, uprzęże, bandaże, zmysłowe body, kabaretki i bodystockings (rodzaj erotycznej jednoczęściowej bielizny najczęściej z długimi rękawami i nogawkami). Wiele osób decyduje się także na dodatkowe akcesoria, takie jak pejcze, baty czy wachlarze, by zgodnie z osobistymi preferencjami podkreślić swoją wulgarną lub też bardziej subtelną stronę. Całkowity negliż też raczej nikogo nie zaskakuje.

Niepisaną regułą, która obowiązuje wszystkich uczestników imprez, jest obopólna zgoda na kontakt i potencjalne interakcje. Granice można przekraczać, ale nie na siłę i nie wbrew woli innych. Hélène, Francuzka od czterech lat mieszkająca w Berlinie, wszystkim, którzy dopiero wybierają się na sex party, radzi najpierw obserwować i uczyć się, zanim samemu weźmie się aktywny udział w zabawie. Oczywiście, nie ma na myśli natarczywego podglądania, tylko stopniowe wczuwanie się w sytuację, żeby nie zrobić czegoś spoza własnej strefy komfortu. Według niej podczas tych imprez istotny jest szacunek dla innych i zachowanie umiaru w stosowaniu używek, bo ważniejsza od alkoholowych czy narkotykowych uniesień jest możliwość świadomego urzeczywistniania własnych fantazji i eksplorowania fetyszów. Radzi przy tym nie zapominać o podstawowych zasadach higieny, zdrowym rozsądku i stosowaniu prezerwatyw.

Nawet decydując się na udział w sex imprezie, nie powinno się czuć zobligowanym do robienia czegokolwiek. Można wszystko, ale nie trzeba nic. Nie zawsze chodzi wyłącznie o seks. Jest sporo okazji do zwykłego socjalizowania się i poznawania nowych ludzi. Dla Mads i Mette z Danii sex imprezy to dodatkowa porcja wrażeń w ich otwartym związku. Mają za sobą szalone noce w berlińskich klubach i prywatne orgie. „Uczestnicy sex imprez to >>normalni<< ludzie. Często są to prawnicy, lekarze, nauczyciele czy studenci. Przychodzą na imprezę, by swobodnie pobawić się i skorzystać z okazji do przeżycia ekscytującej seksualnej przygody. Jeśli jednak w trakcie okaże się, że nie mają ochoty na nic więcej oprócz tańczenia, to też dobrze. Nic na siłę” – twierdzi Mads. Do tematu trzeba podejść na luzie. Mads uważa, że „im bardziej szaleni, żądni przygód i otwarci sami będziemy, tym więcej dostaniemy w zamian”. Według pary lepsze jest samo uprawianie seksu, niż mówienie o nim. Wszystkim, którzy jeszcze wahają się, radzą po prostu spróbować. Zdaniem Mette „muzyka elektroniczna, która dominuje w berlińskich klubach zdecydowanie powinna ułatwić zrobienie pierwszego kroku. Techno czy house tworzą specyficzny klimat miejsca, gdzie zapomina się o wszystkim, co tradycyjne i konwencjonalne. Łatwiejsze zatem powinno być również zerwanie z szablonowym seksualnym zachowaniem”. Właśnie dlatego wiele osób swoje pierwsze seksualne eksperymenty zaczyna w kultowym technoklubie o gejowskich korzeniach – Berghain.

Żadne inne miasto europejskie nie organizuje sex imprez na tak dużą skalę, celując nie tylko w homoseksualistów, ale także w bi- i heteroseksualistów. W Berlinie jednakże nie tworzy się ostrych podziałów, odchodząc od heteronormatywności czy trychotomicznego postrzegania seksualności. Wychodzi się z założenia, że seksualność i płeć to prywatna sprawa, która w żaden sposób nie stoi na przeszkodzie do wspólnej zabawy. Ważniejszy od gender i orientacji seksualnej jest indywidualny potencjał do przekraczania granic. Wielu gejów celowo wybiera imprezy otwarte dla wszystkich, nie chcąc bawić się wyłącznie w gronie osób o tej samej orientacji seksualnej. Wśród nich jest Włoch Fabio, który sypia tylko z mężczyznami, ale nie zależy mu na imprezach pozbawionych żeńskiego pierwiastka, bo bardzo lubi tańczyć z dziewczynami. Fabio twierdzi, że „już sama aura Berlina daje możliwość bycia najbardziej prawdziwą wersją siebie, a seks kluby pozwalają na to jeszcze bardziej. Trzeba tylko wyzbyć się nieśmiałości i wstydu, bo w tych intymnych przestrzeniach klubowych możemy być, kim chcemy, bez ryzyka bycia ocenianym przez innych”. Fabio pierwszy raz publicznie uprawiał seks właśnie na jednej z takich zabaw.

Burzliwa historia Berlina, dekadencka tradycja oraz skłonność mieszkańców do eskapizmu i ekscesów tworzą podstawy sukcesu organizowanych na dużą skalę sex imprez. Wspomagane technologią ułatwiającą poznawanie nowych ludzi (aplikacje randkowe Tinder, Grindr, strony takie jak OkCupid) wychodzą poza niszę i zyskują coraz większą akceptację na lokalnej scenie. Uczestniczenie w nich nie budzi większego zdziwienia, bo siłą sprawczą wszystkiego jest przecież to zmysłowe berlińskie powietrze.

*imiona bohaterów zostały zmienione

2 berlinsko Republika Weimarska miasto grzechu berlin B Movie Namietnosc i dzwiek w Berlinie Zachodnim 

Artykuł ukazał się pierwotnie w czwartym numerze magazynu „G’rls ROOM” (4/2017)

Instagram enter The Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items