Stany Zjednoczone, początek lat 60. Właśnie tam zabiera nas Paul Dano. Nie dajcie się jednak zwieść powierzchownemu urokowi tej dekady, w „Krainie wielkiego nieba” nie ma miejsca na amerykański sen. Jest za to historia powolnej erozji związku na tle kraju, który wcale nie oferuje perspektyw dla wszystkich.

Paul Dano ma na koncie całą masę aktorskich osiągnięć, już jako dziecko zaczął grać w sztukach na Broadwayu, później przyszedł czas na film. „Mała Miss”, „Aż poleje się krew”, „Zniewolony. 12 Years A Slave” czy „Młodość” to tylko kilka ze znanych tytułów, w których można było go zobaczyć. Teraz nadszedł moment na debiut reżyserski, w którym Dano poradził sobie całkiem nieźle. „Kraina wielkiego nieba” to historia rozpadu małżeństwa, opowiedziana jednak w sposób dość niecodzienny, bo nie z perspektywy którejś z osób tkwiących w walącym się związku, a pokazana oczami dziecka – dorastającego chłopca.

W „Krainie wielkiego nieba” jako punkt wyjścia dostajemy ładny obrazek jednej z wielu amerykańskich rodzin, ale Dano bardzo szybko zaczyna serwować nam znaki ostrzegawcze. Gdy odsłaniają się kolejne warstwy opowieści, widzimy coraz dobitniej, co nie zagrało w związku Jeanette (Carey Mulligan) i Jerry’ego (Jake Gyllenhaal). Ona nie może pogodzić się z kształtem, jaki przybrało jej życie, on woli nieustannie uciekać i zmieniać miejsca zamieszkania, niż skonfrontować się z problemami. I choć dostrzegamy, że kiedyś musiało łączyć ich uczucie, przytłaczająca codzienność zaczęła skutecznie je wypleniać. A temu wszystkiemu przyglądać musi się ich syn – Joe (Ed Oxenbould).

1 wildlife w krainie wielkiego nieba

W „Krainie wielkiego nieba” Dano poddaje związek bohaterów wiwisekcji, pokazując, jak wiele czynników złożyło się na jego rozpad. Z jednej strony pojawiają się aspekty personalne – cechy charakteru postaci granych przez Mulligan i Gyllenhaala, ich doświadczenia, złe przyzwyczajenia. Z drugiej zaś na arenę wkracza kontekst społeczny – obnażanie mechanizmów, którymi rządzi się kapitalizm, opowieść o społecznym uprzywilejowaniu lub jego braku, o żywych w społeczeństwie lat 60. stereotypach płciowych. Szczególnie ten drugi, szerszy kontekst wydaje się bardzo ciekawy, ale młodemu reżyserowi zabrakło niestety umiejętności zachowania równowagi między wspominanymi dwoma płaszczyznami, na których toczy swoją opowieść. W rezultacie czujemy lekki niedosyt zarówno przy zbliżeniu na emocje bohaterów, jak i przy próbie postawienia diagnozy społecznej, mamy wrażenie, że część wątków nie doczekało się dostatecznego rozwinięcia i wyeksponowania. 

W ostatecznym rozrachunku „Kraina wielkiego nieba” jednak się broni. Przede wszystkim ze względu na oryginalny sposób narracji, w którym całą akcję obserwujemy oczami nastolatka, który dopiero poznaje świat. Zaradny, starający się brać na siebie odpowiedzialność, dobry chłopak (od środka zdecydowanie targany jednak lękiem) bardzo szybko zjednuje sobie sympatię widza. Wiarygodności historii dodaje też naprawdę dobra gra aktorska całej trójki, a dodatkowym atutem są piękne zdjęcia i dopracowana oprawa wizualna – od kostiumów po wystrój wnętrz i dobór plenerów. To wszystko sprawia, że „Krainę wielkiego nieba” warto zobaczyć. 

2 wildlife w krainie wielkiego nieba

3 wildlife w krainie wielkiego nieba

„Krainę wielkiego nieba” na ekranach polskich kin zobaczycie od 7 grudnia. Redakcja „enter the ROOM x G'rls ROOM” objęła patronat medialny nad tytułem. 

Fot. materiały prasowe

Instagram enter The Room

object(stdClass)#944 (3) { ["error_type"]=> string(23) "OAuthRateLimitException" ["code"]=> int(429) ["error_message"]=> string(178) "You have exceeded the maximum number of requests per hour. You have performed a total of 851 requests in the last hour. Our general maximum limit is set at 500 requests per hour." }

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user profile items