Caryca polskiej mody, nadwiślańska Coco Chanel, przede wszystkim powinna jednak nosić miano polskiej Wonder Woman. Piekielnie inteligentna, obyta, o niespotykanym wyczuciu i smaku, ale nade wszystko zawzięta i nieugięta. Modelki Mody Polskiej zapewniały, że pomimo wieku i przeciwności losu, nigdy nie pozwalała sobie na narzekanie. Nie uznawała  sprzeciwu nawet ze strony władz komunistycznych. To właśnie Jadwiga Grabowska uczyła kobiety elegancji w powojennej Polsce. 

Właśnie siedzę w Café de Flore, piję kawę, obserwuję życie Paryża w jednym z najbardziej wyjątkowych momentów w ciągu roku dla tej światowej stolicy mody. Paris Fashion Week Haute Couture Fall/Winter 2016/17 trwa w najlepsze. Wczoraj swoją kolekcję po raz pierwszy w ramach tego tygodnia mody zaprezentował kolektyw projektantów Vetements, o czym mówi cały Paryż, a pięćdziesiąt lat temu po raz pierwszy do tego miasta z zespołem artystów Grand Music Hall de Varsovie przyjechała Jadwiga Grabowska, która zasiadała na widowni u Diora czy Chanel. I to właśnie o tej niezwykłej kobiecie będziemy mówić dzisiaj.

Swoisty pomnik Grabowskiej stoi dumnie w świadomości ludzi, dla których moda nie zaczyna się i kończy na poczynaniach modowych blogerek. Pora przypomnieć sobie jak ten symbol polskiej mody powstawał, tym bardziej, że ciężko mówić tu o bajkowej historii. Wszystko zaczęło się w roku 1898, kiedy urodziła się Jadwiga Grabowska. Polka żydowskiego pochodzenia, której rodzice – Stanisław Seydenbeutel i Paulina z domu Eber – byli właścicielami fabryki luster i szkła oraz kamienicznikami. Choć jej rodzina przed wojną była nieprzyzwoicie bogata, to młoda Jadwiga chciała pracować i pracowała. Mówiła w kilku językach. W 1924 roku skończyła w Paryżu kurs projektowania, mimo że nie potrafiła rysować. Kolejny ważny krok w jej życiu to ślub z Tadeuszem Grabowskim, dziennikarzem sportowym, który przed wojną był piłkarzem Polonii Warszawa, z którym nie doczekała się potomstwa. Swój instynkt macierzyński przelewała na projektantów i modelki Mody Polskiej, która jak głosi legenda, powstała na kanwie kłamstwa. Grabowska zgłosiła się do organizatorów słynnych w całym bloku wschodnim targów mody w Lipsku i oznajmiła, że komunistyczne władze Polski chciałby wziąć w nich udział, co oczywiście było przez nią wymyślone. Poprosiła o sporządzenie oficjalnego pisma, które mówiło o tym, że organizatorzy targów chcą gościć przedstawicieli z Polski. Taki dokument sporządzono, a Grabowska przedstawiła go urzędnikom w Warszawie, twierdząc, że Związek Radziecki domaga się udziału naszego państwa w owych targach. Tak w roku 1958 powstało Przedsiębiorstwo Państwowe Moda Polska, w którym dyrektorem artystycznym została właśnie Grabowska.

Fot. Irena Jarosiska zbiory Orodka KARTA

Fot. Irena Jarosińska

„Inne kobiety siwiały, łysiały, a ona była nienaganna w swoim nakryciu głowy” – wspomina Grabowską i jej kultowy turban projektantka Grażyna Hase. Niewysoka (158 cm wzrostu), w butach na niskich obcasach, zawsze elegancka, ale i ekscentryczna, była istnym zjawiskiem w Warszawie. Nie akceptowała półśrodków, była wymagająca na każdym polu, zarówno w sprawie jakości strojów Mody Polskiej, jaki i jej modelek. Dziewczyny, które prezentowały tworzone przez Grabowską kolekcję musiały wyglądać i zachowywać się nienagannie nie tylko na wybiegu.

„To nie do pomyślenia, żeby modelka jadła golonkę!” Te słowa Grabowskiej nie namawiały modelek do głodzenia się, ale były wyrazem niezrozumienia dla braku silnej woli. Powtarzała dziewczętom: „przed wojną jak była moda na małe kobiety, wszystkie byłyśmy małe, a kiedy na wysokie i chude, każda była chuda i wysoka. I koniec. Wychowywała modelki Mody Polskiej jak córki, wpajając im zasady światowej elegancji. To właśnie wychowanka Grabowskiej , Małgosia Krzeszowska, była pierwszą polską modelką, która po wojnie zrobiła międzynarodową karierę. To po pokazie Niny Ricci w Paryżu Jadwiga miała rzec: „Mój Boże, doczekałam się, że moja modelka, z tej mrocznej Polski, prezentuje najlepszą modę w Paryżu.”

Swoje dziewczęta uczyła też życia i sposobów radzenia sobie z mężczyznami. „Kochać jednego mężczyznę, przyjaźnić się z nielicznymi, nie krzywdzić nikogo, być uprzejmą dla wszystkich” – to była jej maksyma życiowa. Zgodnie z nią była oddaną żoną, choć jej małżeństwo nie należało do tych idealnych „Jeszcze w Feniksie [prywatny dom mody, który Grabowska założyła zaraz po wojnie i który zamknięto w 1947 roku – przyp. red. ] ubierała wszystkie kochanki swojego męża” – mówiło się w kuluarach Mody Polskiej. Pewnego razu, gdy dumnie opowiadała, co załatwiła w ministerstwie, ktoś skomentował to słowami: „Oj, pani Jadwigi, pani to się niczego nie boi”. Wtedy Grabowska przyznała: „Tylko Boga się boję i mojego męża”. Na problemy uczuciowe też miała swój sposób. Gdy jedna z modelek przeżywała rozstanie z chłopakiem, Grabowska radziła jej: Lepiej za dużo nie wiedzieć i nie słyszeć, moja droga. Emocje nie są dobrym doradcą

Fot. Jarosaw Tara zbiory Orodka KARTA kolekcja Jarosawa Tarania udostpnia Danuta Kszczot Tara

Fot. Jarosław Tara

W kwestii stylu i mody była za to nieustępliwa: „Śmieszny powinien być dowcip, a nie garsonka na popołudnie”. Wielka moda z Paryża była dla Grabowskiej wspomnieniem pięknych, beztroskich czasów sprzed wojny i to chyba po części dla tego tak bardzo darzyła ją sentymentem. Ubóstwiała prostotę Chanel, miała słabość do Diora, hołdowała twórczości Balenciagi. Miała otwarty umysł. W Mary Quant i jej spódniczkach mini widziała przyszłość. Jedynie to, co robił Yves Saint Laurent do niej nie przemawiało.

„Moda, styl, szyk nie mają nic wspólnego z równością, dostępnością, tak było i jest, moje drogie, żaden socjalizm tego nie zmieni” – powtarzała do znudzenia Grabowska. Tak też było, stylowa i szykowna została do końca życia, nawet wtedy, gdy władze komunistyczne w podstępny sposób się jej pozbyły. Chociaż teoretycznie jedynie kreowała styl Polek, była dla władzy bardzo nie wygodna. Gdy tylko nadszedł odpowiedni czas, została wysłana na emeryturę. Było to dla niej jak nóż wbity w plecy, jak odcięcie dostępu do powietrza. Po niespełna 10 latach budowania imperium, jakim była moda Polska, w roku 1967 caryca polskiej mody została zdetronizowana. „Znudziła mi się modą i fatałaszki, rzuciłam modę i zaczęłam pisać fraszki”, usłyszała od osiemdziesięcioletniej Grabowskiej Anna Dziewit.

Fot. Romuald BroniarekKARTA

Fot. Romuald Broniarek

Dopijam kawę i tak sobie myślę, co Jadwiga Grabowska powiedziała by o współczesnej modzie nad Wisłą, nad Sekwaną, nad Tamizą i mam cichą nadzieję, że napisała by o niej zabawną fraszkę, chociaż nie wiem, czy ze swoim charakterkiem, nie pokusiła by się raczej o jakąś farsę.

Korzystałem z książki Caryca polskiej mody, święci i grzesznicy” Marty Sztokfisz (wydawnictwo W.A.B).

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Ośrodka KARTA

Wybór Enter The Room

Instagram enter The Room